Handlowe niedziele: ministerialny plan. Związki zawodowe oburzone: Udawana swoboda. Pracownicy na skraju wyczerpania.

Polacy przywykli do zakazu handlu w niedziele, wykorzystując jednakże w pełni okazje, które oferują im incydentalne wyjątki w ciągu roku. Ponownie debatę na ten temat wznowiła minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w programie "Fakt Live", argumentując, że praca w siódmym dniu tygodnia mogłaby być opcjonalna i znacznie lepiej opłacana. Odzew był natychmiastowy.

Pomysł ministry na niedziele handlowe. Związki grzmią: Dobrowolność to fikcja. Ludzie ledwo zipią

fot. Anatol Chomicz / / FORUM

Według liderki Polski 2050 te dwa aspekty: a więc fakultatywność oraz o wiele wyższe uposażenie, rekompensowałyby pracę w niedzielę, nakłoniłyby osoby, by deklarowały chęć pracy właśnie w te dni. Związki zawodowe nie pozostawiają złudzeń: brakuje personelu w dni robocze, a cóż dopiero w niedziele. 

Solidarność: Ludzie pracują ponad siły

W rozmowie z "Faktem" przewodnicząca NSZZ Solidarności w branży handlowej Gabriela Kaim nie tai swojego oburzenia. Jej zdaniem już teraz normą stało się, że obsługą całego sklepu zajmuje się zaledwie troje pracowników na zmianie

Ludzie są wyczerpani fizycznie i psychicznie. Mają problemy z kręgosłupami, przegubami dłoni i kolanami. Jeden dzień wolny w tygodniu to elementarna konieczność, by mogli wypocząć – akcentuje Kaim.

Przedstawiciele związków zawodowych najgorliwiej polemizują z argumentem o dobrowolności. Ich zdaniem nie można mówić o niej w odniesieniu do pracownika, który znajduje się pod ciągłą presją harmonogramu. Zwracają uwagę, że w rzeczywistości pracodawcy i tak wskażą osoby, które mają pojawić się w niedziele bezpośrednio lub pośrednio, poprzez redukcję płac i benefitów tak, by zmusiła ich do tego sytuacja finansowa.

OPZZ: 90 proc. pracowników odpowiada „nie”

Podobnego zdania jest Wojciech Jendrusiak, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji OPZZ Konfederacja Pracy. Z jego obserwacji wynika, że pracownicy handlu „ledwie dyszą”, a niedziela stała się dla nich niezbywalnym, zagwarantowanym czasem dla rodziny.

Z przytaczanych przez niego w "Fakcie" badań opinii publicznej realizowanych wśród pracowników handlu aż 90 proc. z nich pragnie mieć zapewnione niedziele wolne, czyli nieobjęte handlem. Wśród problemów wymieniają m.in. komplikacje z planowaniem czegokolwiek w pozostałe dni ze względu na ulegające zmianie nawet z dnia na dzień grafiki. 

Pragną zarabiać przyzwoicie od poniedziałku do piątku, ewentualnie do soboty, pracując w normalnych warunkach – kwituje Jendrusiak. Dodaje również, że otwarcie sklepów w siódmym dniu tygodnia wcale nie wywoła wzrostu poziomu zatrudnienia. Konsekwencja będzie jedna: ta sama, już i tak obciążona kadra, będzie musiała przepracować jeszcze więcej godzin.

Związki zawodowe z sektora zwracają również uwagę, że obecny już teraz chaos w sklepach, niedziele handlowe jedynie spotęgują. Już teraz nierzadko palety zalegają w przejściach, a powierzchnie magazynowe są przepełnione, ponieważ brakuje osób do rozpakowania towaru na regałach. Dodatkowo nadchodzące święta powodują, że sieci handlowe próbują jeszcze wydłużyć im godziny pracy niemal do całodobowych – mają być czynne od godz. 1 w nocy z niedzieli na poniedziałek do godz. 23.00 w sobotę.

opr. aw

Czy Twoim zdaniem niedziele handlowe powinny powrócić?

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *