W naszym kraju rośnie liczba osób prowadzących pojazdy, które po zaparkowaniu na parkingach obok lokali McDonald's dostają wezwania do uregulowania należności dopiero po kilku miesiącach od ich obecności. Sposób działania systemu zarządzanego przez firmę Parkdepot budzi rozterki – użytkownicy wskazują na nieprecyzyjne oznaczenia odnośnie do limitu darmowego parkowania oraz brak klarownych informacji o możliwości przedłużenia czasu postoju – czytamy w dlahandlu.pl

Jak informuje Portal Samorządowy, system miejsc parkingowych funkcjonujących przy restauracjach McDonald's, obsługiwany przez firmę Parkdepot, stał się tematem narastającej krytyki ze strony prowadzących pojazdy. Niejeden z nich otrzymuje żądania opłaty dopiero po kilku miesiącach od skorzystania z parkingu, co budzi zdziwienie i protest.
Powodem sporu ma być głównie brak klarownych i zrozumiałych informacji o obowiązujących ograniczeniach czasowych postoju. Klienci zwracają uwagę także na brak zapór czy automatów biletowych, które jednoznacznie sygnalizowałyby reguły parkowania, jak również na fakt, iż wezwania do uiszczenia opłaty potrafią dotrzeć do nich nawet po upływie sześciu miesięcy od wizyty.
W standardowej sytuacji, gdy kończy się dozwolony czas parkowania, klient udaje się do parkomatu i dokonuje dopłaty. A w tym przypadku – co ma zrobić klient? Nie istnieje jakakolwiek możliwość przedłużenia postoju, nie ma żadnej alternatywy – podkreśla Agnieszka Iwanowicz, Miejski Rzecznik Konsumentów w Gdańsku w rozmowie z Portalem Samorządowym.
Co w sytuacji wystąpienia kolejki lub opóźnień w realizacji zamówień?
W najgorszej sytuacji znajdują się sami klienci restauracji – osoby, które przekroczyły dopuszczalny limit czasu postoju nie ze swojej winy, lecz na skutek spóźnionej realizacji zamówienia, przedłużonego spotkania towarzyskiego czy długich kolejek.
Rzecznik nadmienia, że rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie opcji płatnego wydłużenia czasu parkowania lub systemu bazującego na faktycznym czasie spędzonym w lokalu – z możliwością potwierdzenia statusu klienta, na przykład poprzez rachunek czy rejestrację w aplikacji. Taki schemat miałby lepiej uwzględniać realne potrzeby gości i zredukować ilość sporów.
Według mnie, praktyka polegająca na przesyłaniu żądań zapłaty po wielu miesiącach od rzekomego naruszenia, bez próby poinformowania osoby kierującej pojazdem w momencie zdarzenia lub bezpośrednio po nim, jest nieetyczna względem klientów i może podlegać ocenie na podstawie m.in. ustawy o zwalczaniu nieuczciwych praktyk rynkowych. Taki sposób działania pozbawia klienta faktycznej możliwości reakcji, nie ma on szansy zweryfikować okoliczności, złożyć skutecznej reklamacji ani zgromadzić dowodów, takich jak rachunek, których nikt racjonalnie nie przechowuje przez pół roku lub dłużej – podkreśla wiceprezes Fundacji Lex Cultura, Hubert Plichta.
Nieuczciwość obecnego modelu parkowania
Fundacja Konsumentów uważa, że aktualny model funkcjonowania parkingów wykazuje znamiona nieuczciwego działania wobec klientów. Fundator i dyrektor zarządzający organizacji, Paweł Rokicki, przypomina, że zgodnie z art. 384 Kodeksu cywilnego warunki umowy nie są wiążące dla konsumenta, jeśli nie został on o nich odpowiednio poinformowany.
W jego opinii brak wyraźnego i zrozumiałego oznakowania zasad postoju może wprowadzać w błąd kierowców, a co za tym idzie stanowić nieuczciwą praktykę rynkową. Rokicki sugeruje wprowadzenie rozwiązań technicznych – takich jak szlabany i automaty biletowe – które w jednoznaczny sposób komunikowałyby, że parking podlega określonym zasadom i opłatom.
Zaznacza także, że regulamin powinien być łatwo dostępny na miejscu, a klient powinien mieć realny czas – na przykład kwadrans – na zapoznanie się z warunkami i możliwość odstąpienia od umowy bez ponoszenia kosztów. Jego zdaniem konieczny jest także jasny mechanizm unieważnienia wezwania do zapłaty po okazaniu paragonu, co pozwoliłoby skuteczniej chronić konsumentów i zredukować ilość sporów.
System parkingowy ma służyć uporządkowaniu przestrzeni, a nie być narzędziem do zarabiania na niewiedzy konsumentów. Obecnie sieć McDonald's często odsyła uskarżających się klientów do zewnętrznego operatora, jednak jako właściciel terenu powinna brać większą odpowiedzialność za to, jak traktowani są jej goście – podkreśla Rokicki.
oprac. WM
