Europa i USA w szaleńczej batalii o paliwa lotnicze.

Już nie bój o ogień, lecz o ropę jak z filmu "Mad Max" – Unia Europejska musi zawalczyć o każdą dostawę paliwa lotniczego, która pojawi się na rynku – raportuje CNBC. Analitycy otwarcie mówią o globalnej próbie wytrzymałości dla branży lotniczej. 

Walka jak w „Mad Maksie”. Europa bije się o paliwo lotnicze z USA

fot. Mario Anzuoni / /  Reuters / Forum

Zgodnie z wyliczeniami Europa każdego dnia wykorzystuje blisko 1,6 mln baryłek paliwa lotniczego, z czego 1,1 mln baryłek powstaje w krajowej produkcji. Brakująca objętość była dotąd dopełniana za sprawą zakupów. Ów import w 75 proc. pochodził z obszaru Bliskiego Wschodu, co daje około 500 tys. baryłek na dzień. Jednak w krótkim czasie w wyniku konfliktu z rynku "zniknęło" paliwo lotnicze. – Po kilku tygodniach kłopot z trudnego robi się dramatyczny, ponieważ czas się kurczy, a brakuje ropy – komunikują analitycy z Societe Generale w CNBC. 

– Pomimo tego, że paliwo lotnicze ciągle jest dostępne, to jego ilość nawet nie zbliża się do tej potrzebnej, by zastąpić dostawy z regionu Zatoki Perskiej – wyjaśnia agencja Angus. 

A tutaj obowiązuje już zasada "każdy za siebie". UE musi rywalizować o każdy pojawiający się transport z Singapuru, Australii, a cena rośnie, i rośnie, i… rośnie

Europa i USA w szaleńczej batalii o paliwa lotnicze. 4

Europa i USA w szaleńczej batalii o paliwa lotnicze. 5

Z około 85-90 dolarów za baryłkę do blisko 200 dolarów, czyli o mniej więcej 120 procent. (IATA)

Puste zbiorniki Europy. Rozpoczyna się walka o istnienie linii lotniczych

W związku z tym trwają intensywne poszukiwania innych źródeł. Europejski wybór padł na USA, skąd globalny eksport gwałtownie wzrósł po rozpoczęciu operacji "Epicka Furia", osiągając poziom 442 tys. baryłek na dzień (o blisko 200 tys. baryłek więcej niż pięcioletnia średnia). Przed zamknięciem cieśniny Ormuz Stary Kontynent kupował u Nowego od 30 do 60 tys. baryłek dziennie. Teraz potrzebuje ich o wiele więcej. Dlatego zaczyna się ostra walka, żeby napełnić zbiorniki przed sezonem letnim. 

Reklama

Zobacz także

Cały świat na jednym rozliczeniu. Inwestuj na 60 giełdach z całego świata (Link afiliacyjny – zarabiamy na prowizji)

Dodatkowo czas nagli. Międzynarodowa Agencja Energetyczna alarmowała na początku miesiąca, że paliwa wystarczy na 6-9 tygodni. Ponadto okazuje się, że zabezpieczenie tzw. hedging, z którego był tak dumny m.in. szef Ryanaira, może nie wystarczyć, jeśli fizycznie nie będzie tego paliwa. 

"To jest najważniejsze. Czym innym jest płacenie większej kwoty za paliwo, a czym innym brak dostępności. To drugie to problem fundamentalny" – uważają analitycy SocGen. 

Z najnowszych doniesień "Politico" wynika jednak, że państwa UE w rzeczywistości nie wiedzą, na jak długo wystarczy paliwa lotniczego (gazu i benzyny również)

Odwołane loty a "problem fundamentalny"

Linie lotnicze będą musiały znaleźć rozwiązanie między podwyżkami cen biletów, zmniejszeniem siatek połączeń a zmianą samolotów na mniejsze. Według ekspertów, odwołanie lotów z powodu braku dostępności paliwa wywiera bardziej niszczące konsekwencje niż przerzucenie na klientów większych kosztów. 

Europejskie linie lotnicze nie zwlekają do ostatniego momentu. Szef Ryanaira mówi wprost: "Wojna kosztowała nas już 50 mln dolarów więcej. Tyle wydaliśmy na paliwo". Jego zdaniem dwie lub trzy europejskie linie lotnicze upadną jesienią. Tę posępną przyszłość szef Ryanaira przepowiada konkurencji: Wizzairowi i Air Baltic. Z kolei Wizz Air na razie nie ma obaw, bo jak podkreśla dyrektor generalny József Varadi w komunikacie: "wyższe ceny generuje import z innych regionów, zwłaszcza z USA". Z kolei Lufthansa już obcięła 20 tys. połączeń (w tym te z i do Polski). Natomiast British Airways, Aer Lingus i Iberii, choć zaznaczają, że jeszcze nie zmagają się z niedostatkami w dostawach, to nie są w pełni uodpornione na wzrost kosztów. 

Koniec epoki taniego podróżowania samolotem. Model low-cost właśnie zaliczył brutalne lądowanie

Podwyżki cen nafty lotniczej to przede wszystkim ogromny cios w wydatki operacyjne przewoźników. W przypadku PLL LOT udział paliwa w kosztach może wzrosnąć z aktualnych 20–30 proc. do nawet 50 proc. przy cenie 200 dolarów za baryłkę.

Przekłada się to na znaczny skok kosztu paliwa przypadającego na jednego podróżnego, na typowej trasie 1000 km, który z poziomu 28,30 dolarów wzrasta do niemal 63 dolarów, a to z kolei musi przełożyć się na cenę biletu.

Następstwa tej sytuacji już odczuwają podróżni, chociażby hiszpańskiej linii Volotea, od których przewoźnik żąda dopłat pod groźbą unieważnienia rezerwacji. Jeżeli linia lotnicza traktuje już sprzedany bilet jako niezabezpieczoną pozycję na rynku ropy, to znak, że model taniego latania właśnie zaliczył brutalne lądowanie

Europa i USA w szaleńczej batalii o paliwa lotnicze. 6

Aleksander Ogrodnik
prowadzący na Bankier.pl GPW – Gospodarczy Punkt Widzenia

opr. aw

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *