Od 23 do 38 milionów wczasowiczów mniej, w zależności od tego, jak długo utrzyma się konflikt. To może implikować uszczerbek od 34 mld dolarów do 56 mld dolarów z wpływów turystycznych – taką cenę za działania wojenne mogą ponieść Zjednoczone Emiraty Arabskie i państwa sąsiednie.

Sam Dubaj przyciągnął w minionym roku przeszło 19 mln wczasowiczów. Amerykańsko-izraelska operacja "Epicka furia" spowodowała, że na dużą skalę kasowane są rezerwacje. Władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich oszacowały, że w stronę ich kraju wystrzelono do tej chwili ponad 2,4 tys. dronów i pocisków, których celem były lotniska, porty, osiedla mieszkaniowe, jak również hotele. Ponad 90 proc. z nich zostało zneutralizowanych. Te, którym udało się przedostać, zabiły 11 osób, a przeszło 185 poraniły.
Turyści wyjechali i szybko nie powrócą
Do tej pory Dubaj robił wiele, aby zaabsorbować turystów z całego świata – zarówno tych poszukujących kosztownych i niezwykle luksusowych wakacji, jak i tłumy chętnych na urlop, których budżety lokowały się w przeciętnej półce cenowej, a więc wrażliwych na koszty. By ich wszystkich zakwaterować, rosła liczba miejsc hotelowych oraz oferta najmu krótkoterminowego. I to wszystko legło w gruzach.
Firma analityczna AirDNA zawiadomiła, że w okresie od 28 lutego do 29 marca, czyli w pierwszym miesiącu od rozpoczęcia wojny, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich odwołano nieco ponad 226 500 rezerwacji krótkoterminowych. – Tak jakby czas wrócił do lockdownów związanych z covidem – relacjonują pracownicy hoteli.
Przeczytaj także
Krach w raju. Wojna i nadpodaż grzebią rynek nieruchomości w Dubaju
Według Mamouna Hmidena, dyrektora ds. biznesowych w firmie rezerwacyjnej Wego, cytowanego przez BBC, w tygodniach po rozpoczęciu wojny wskaźnik zajętości hoteli w Dubaju spadł do 15-20 proc. pułapu typowego dla tej pory roku. Branża starała się przyciągnąć turystów, proponując znaczne zniżki. M.in. luksusowe obiekty na Palm Jumeirah, jednym z najświetniejszych hoteli na świecie, który ucierpiał w efekcie jednego z ataków, zredukowały ceny o połowę.
Niepewność w obecnej sytuacji przeszkadza wszystkim – podkreśla Hmiden. – Jeśli działania wojenne wkrótce się zakończą, odnowa gospodarcza może nastąpić szybko. Jednakże, jeśli będzie się to przedłużać, będziemy musieli zacząć myśleć o całym okresie letnim – dodaje.
Następstwa wojny są odczuwalne także w całym regionie Bliskiego Wschodu. Badania przeprowadzone przez Tourism Economics, będące częścią Oxford Economics, wskazują, że w tym roku do regionu może zawitać od 23 do 38 milionów osób mniej, w zależności od czasu trwania konfliktu. Uszczerbki w wydatkach wczasowiczów mogą sięgnąć od 34 mld dolarów do 56 mld dolarów.
Linie lotnicze w poważnych kłopotach
Od początku konfliktu odwołano tysiące rejsów, co niekiedy powodowało totalne wstrzymanie ruchu w jednym z najbardziej zatłoczonych węzłów komunikacyjnych w regionie. Międzynarodowe lotnisko w Dubaju – najruchliwsze na świecie pod względem liczby pasażerów z zagranicy – obsłużyło w minionym roku 95,2 mln podróżnych.
Branża lotnicza, po wstępnym szoku, próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości, a obsługa naziemna stopniowo zwiększa liczbę obsługiwanych rejsów. Jednak informacje z pokładów sztandarowego przewoźnika Emirates są zatrważające. Olbrzymie Airbusy A380, mogące pomieścić setki osób, latają prawie puste, transportując czasami mniej pasażerów, niż liczy ich własna załoga, a renomowany przewoźnik – Emirates – rejestruje ogromne straty.
Lawina bankructw linii lotniczych tuż za rogiem. "Upadłości to kwestia kilkunastu dni"
Uziemione samoloty, popyt dotyka dna, perspektywy ożywienia brak – to nie jest opis czasów lockdownów związanych z covidem, lecz analiza sytuacji, w której znalazła się branża lotnicza przez przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie. Zdaniem ekspertów niebawem nastąpi seria upadłości przewoźników.
czytaj dalej »
Restauracje przechodzą w tryb "postojowy"
Brak przejezdnych dotyka nie tylko hoteli, ale, rzecz jasna, cały ekosystem bazujący na urlopowiczach – restauracje notują straty na poziomach nawet 80 proc., opierając się obecnie tylko na popycie lokalnym.
– Sytuacja jest okrutna” – mówi BBC Natasha Siders, posiadaczka sieci punktów gastronomicznych. – Miałam wybór – albo zwolnić 30% personelu, albo zredukować wynagrodzenia, żeby zachować miejsca pracy. Na razie zdecydowałam się na tę drugą opcję – dodaje.
Dubaj pomoże, ale czy to wystarczy?
Rząd postanowił wprowadzić stosowne tarcze finansowe dla branży. W ciągu najbliższych trzech do sześciu miesięcy przeznaczy przeszło 272 mln dolarów na wsparcie dla przedsiębiorstw, w tym z branży turystycznej. Hotele będą mogły odroczyć spłaty m.in. odnośnie do opłaty klimatycznej (tak, oni również mają podobny wynalazek).
Władze Dubaju pracują także nad planami odnowy turystyki po zakończeniu konfliktu, w tym nad nowymi akcjami i ofertami promocyjnymi.
– Nie mamy wpływu na wojnę” – mówi BBC jeden z urzędników. – Jednak przygotowujemy się na moment, gdy się zakończy – zaznacza.
Pociski w luksus i Matrix na Instagramie. Czy to koniec Dubaju, jaki znaliśmy?
W marcu 2026 roku wizerunek Dubaju – ogólnoświatowego symbolu luksusu, bezpieczeństwa i swobodnego życia – rozpada się na fragmenty pod naporem irańskich rakiet i dronów. Miasto, które zbudowało swoją potęgę na rolkach i nagraniach w mediach społecznościowych, staje dziś w obliczu fundamentalnego pytania: czy mekka influencerów właśnie przestała istnieć?
czytaj dalej »
opr. red.
