Collegium Humanum znalazło godnego konkurenta? Jak informuje "Newsweek", w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego zlokalizowanej we Wrocławiu semestr edukacji w trybie zdalnym da się ukończyć w ciągu 60 minut. Pomimo że resort edukacji w trakcie inspekcji wskazał na liczne uchybienia uczelni, nie wiadomo, czy zostały one naprawione. Pomimo kontrowersji szkoła wyższa wciąż cieszy się uznaniem wśród studentów, którzy są nakłaniani do podejmowania nauki na następnych specjalnościach za pomocą kuponów rabatowych.

Działalność WSKZ we Wrocławiu została przeanalizowana w publikacji "Newsweeka". Sygnały z rozmaitych źródeł odnosiły się do nauki wyłącznie przez internet, co jest niezgodne z prawem, jak również możliwości szybkiego zakończenia semestru, a najbardziej wymowne było porównanie wrocławskiej szkoły wyższej do osławionego Collegium Humanum.
Semestr studiów w godzinę
Publicyści postanowili zweryfikować informacje o ekspresowym trybie kształcenia we Wrocławskiej Szkole Kształcenia Zawodowego, zapisując się na zarządzanie zasobami ludzkimi. Formalności zostały zredukowane do minimum i zajęły kilka chwil – student musiał jedynie opłacić czesne w wysokości 430 zł i opłatę rejestracyjną wynoszącą 499 zł, a wybór droższej opcji umożliwiał nawet dołączenie do grup, które rozpoczęły kształcenie kilka miesięcy wcześniej.
Materiały edukacyjne były dostępne w panelu studenta, jednak okazało się, że nie było konieczności ich analizowania, a jedynie „zaznaczenia”. Następnie student mógł przejść do egzaminów, które można powtarzać wielokrotnie aż do osiągnięcia pozytywnego rezultatu. W ten sposób, nie posiadając fachowej wiedzy o metodach zarządzania, można dojść do połowy studiów w krótkim czasie godziny, otrzymując podziękowania od systemu przed przedłożeniem wymaganych dokumentów, takich jak dyplom licencjata.
Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego z długoletnią tradycją
Uczelnia, która reklamuje się hasłem „studia online” ma za sobą bogatą historię, sięgającą roku 2001, kiedy to funkcjonowała w Przemyślu jako Wyższa Szkoła Gospodarcza. Pięć lat temu uczelnia przeniosła się do wrocławskiego biurowca Thespian, w którym są zarejestrowane także przedsiębiorstwa związane z jednostkami, które są udziałowcami uczelni. Zakres działalności WSKZ robi wrażenie i obejmuje studia licencjackie, magisterskie, studia podyplomowe oraz prestiżowe programy MBA. Kadrę tworzy około 900 nauczycieli akademickich, wśród których są osoby powszechnie znane, takie jak prof. Andrzej Dragan czy Marek Kamiński.
Jak pisze "Newsweek", według relacji osób współpracujących z uczelnią, WSKZ jest wydajną machiną marketingową, skoncentrowaną na maksymalizacji zysku przy minimalnych nakładach na bieżącą dydaktykę. Uczelnia inwestuje w profesjonalne nagrania wykładów, które raz stworzone, służą przez kolejne semestry, podczas gdy bieżąca obsługa skupia się na automatyzacji sprzedaży i wsparciu technicznym platformy. Według danych GUS liczba studentów wzrosła z kilkuset osób w roku 2023/2024 do blisko 8,5 tysiąca rok później, a uczelnia prowadzi nabór w sposób ciągły.
Kontrole ministerstwa bez rezultatów
Działalność placówki przyciągnęła uwagę posłanki Pauliny Matysiak, do której napływały sygnały o nagłych zmianach reguł dotyczących zaliczania praktyk i braku komunikacji ze strony przełożonych uczelni. Kilkumiesięczną kontrolę prowadziło także Ministerstwo Nauki, a jej konkluzje były niekorzystne dla WSKZ. Stwierdzono m.in. prowadzenie kierunków bez odpowiednich uprawnień, wprowadzanie kandydatów w błąd oraz znaczne niedociągnięcia w dokumentacji przebiegu studiów, w tym brak potwierdzeń odbywania się zajęć w formie stacjonarnej.
Szczególnie problematycznym obszarem okazały się studia podyplomowe, gdzie pośród nieprawidłowości wskazano:
- rekrutację bez wymogu okazania dyplomu ukończenia studiów,
- brak ewidencji i archiwizacji procesu nauczania,
- oferty umożliwiające dołączenie do istniejących grup z uzyskaniem świadectwa "nawet o kilka miesięcy wcześniej",
- w przypadku nauczycieli – oferowanie kilkudziesięciu kierunków, które były połączeniem dwóch lub trzech studiów podyplomowych.
W rozmowie z "Newsweekiem" rektor jednej z polskich uczelni podsumował, że rekordziści ukończyli na WSKZ kilkanaście "podyplomówek", a skala problemu jest zatrważająca. Wrocławska uczelnia otrzymała zarządzenia pokontrolne od ministerstwa, które dało jej 30 dni na poprawę m.in. dokumentacji i przestrzeganie reguł. Sama szkoła zapewnia, że zastosowała się do wytycznych, jednak nie ma pewności, czy i w jaki sposób to zrobiono. Urzędnicy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego zwracali uwagę na brak klarownego podziału obowiązków w resorcie, w wyniku czego nikt nie weryfikuje realizacji zaleceń wobec WSKZ. Specjalista od szkolnictwa wyższego mówi również o niemożności nadzoru studiów podyplomowych przez Polską Komisję Akredytacyjną i zbyt niską częstotliwość kontroli ze strony samego ministerstwa, które nie reaguje na zażalenia. Kłopot stanowi także trudność w udowodnieniu uchybień, ponieważ urzędnicy musieliby sprawdzić realizację zajęć w praktyce.
Uczelnie dostrzegają patologie, studenci są zadowoleni
Wątpliwe działania niektórych uczelni negatywnie wpływają na sytuację tych, które funkcjonują zgodnie z regulacjami i obecnie odczuwają nacisk na obniżanie standardów, aby dorównać konkurencji oferującej szybkie i proste dyplomy. Największym wyzwaniem wydaje się jednak podejście samych studentów, którzy często nie tylko nie protestują przeciwko niskim wymaganiom, ale wręcz aktywnie poszukują placówek edukacyjnych pozwalających na ekspresowe uzyskanie kwalifikacji.
W mediach społecznościowych grupa skupiająca dziesiątki tysięcy uczestników WSKZ jest pełna pozytywnych opinii o komforcie nauki online i możliwościach studiowania kilku kierunków równocześnie. Po zakończeniu semestru studenci mogą ponadto dokupić certyfikaty w języku angielskim lub specjalne zaświadczenia "podnoszące konkurencyjność", ponosząc za nie opłatę od 199 do 299 zł. Po zalogowaniu do profilu student widzi także kupon rabatowy na kolejny kierunek studiów, co ma być pierwszym krokiem w kierunku rozwoju.
Oprac. AD
