
Najważniejsza rada, jaką kobiety otrzymują w związku ze skargami na trudną sytuację życiową, brak pieniędzy na dziecko i niskie alimenty, brzmi: „powinnyście poszukać sobie normalnego mężczyzny”. Albo, jak to się również nazywa, „dobrze jest znaleźć pracę taką, jaką ma kobieta”.
Przez normalnego mężczyznę rozumiem mężczyznę z wysoką (najlepiej urzędową) pensją. W zasadzie po tym można już uznać, że życie jest udane i nigdy więcej nie będzie problemów. Ale to tylko teoria. A jak jest w praktyce?
W praktyce w kraju nie ma wielu osób, które otrzymują ponad 100 tysięcy hrywien. Co więcej, część z nich to kobiety. Niektóre są w związkach małżeńskich.
Ale wyobraź sobie, że kobieta wyciągnęła szczęśliwy los i otrzymała upragniony status żony bogatego mężczyzny? Czy to oznacza, że wszystko w jej życiu automatycznie się poprawi? Niestety, praktyka pokazuje, że nie zawsze tak jest.
Czytam właśnie cały zbiór opowiadań w jednej z grup kobiecych. Tam kobiety narzekają sobie nawzajem na bogatych mężczyzn (z pensjami powyżej 100 tysięcy).
Pewna kobieta, której mąż zarabia ponad 150 000 hrywien, jest zmuszona żebrać o pieniądze na pieluchy i buciki dziecięce. I za każdym razem musi się kłócić, bo jej mąż uważa, że 1000 hrywien wystarczy na ubranka i buciki dziecięce. Monitorowanie cen nie jest dżentelmeńską robotą. Jej skromna pensja w całości trafia do rodziny.
Inna opowiada o traumatycznym doświadczeniu z dzieciństwa. Jej ojciec dużo zarabiał, miał zmysł biznesowy i był znany jako utalentowany biznesmen. Ale nie przyniósł rodzinie tych pieniędzy. Zostawiał je w barach i klubach. W rezultacie jej matka, z pomocą dziadków, sama utrzymywała rodzinę.
A wisienką na torcie jest historia żony pewnego obywatela. Przez cztery lata małżeństwa żona nabyła: cztery komplety bielizny, dwa tusze do rzęs, kubek i parę butów zimowych, pięć książek. W rezultacie takiego życia, któremu towarzyszyły wyrzuty o każde ciasteczko, żona złożyła pozew o rozwód.
Nie udało mi się odejść w dobrym kierunku – musiałam uciekać przy akompaniamencie krzyków męża, który domagał się odebrania mi kupionych rzeczy. A po rozstaniu żona dowiedziała się, że mąż, nie licząc premii i dodatków, dostał co najmniej 200 tysięcy hrywien. Wydawałoby się, że to sukces. Złożyć wniosek o alimenty i żyć na czekoladzie. Ale kobieta tego nie zrobiła. Doskonale rozumiała, że w razie czego były mąż może wykorzystać swoje znajomości i zabrać dziecko…
Więc… jeśli mężczyzna jest bogaty, nie zawsze oznacza to, że jesteście bogaci razem. Czasami może to również oznaczać, że w razie rozstania będziecie musieli zmierzyć się z wpływowym i bogatym przeciwnikiem, który nie jest przyzwyczajony do ustępstw.
Jednak prawdziwy sukces zależy od twoich własnych pieniędzy, a nie pieniędzy twojego męża… Szkoda, że naszym dziewczynom tak rzadko się o tym mówi.
Udział
