Pasożyt, który czyni cię szefem. Jak mikrob sprawia, że wilki zostają liderami, a ludzie zakładają firmy.

Pasożyt, który czyni cię szefem. Jak mikrob sprawia, że wilki zostają liderami, a ludzie zakładają firmy. 2

Czasami patrzysz na kogoś i myślisz: „Co nim w ogóle steruje?”. Okazuje się, że czasami odpowiedź jest tak dosłowna, jak to tylko możliwe. Są sterowani przez mikroskopijnego pasożyta, informuje Ukr.Media.

Naukowcy przedstawili swoje badania w czasopiśmie Communications Biology, a ich treść przypomina scenariusz thrillera science fiction, z tą różnicą, że w rolach głównych występują wilki i pumy z Yellowstone.

Krótka wycieczka w biologię bez nudy

Istnieje coś takiego jak Toxoplasma gondii. To pasożyt, który uwielbia żyć w kotach (i dzikich pumach też).

Aby się rozmnażać i podróżować po świecie, musi zawierać związki z innymi zwierzętami stałocieplnymi.

I tutaj Toxoplasma ma genialny, aczkolwiek przerażający plan: wnika do mózgu swego tymczasowego żywiciela i bezmyślnie łamie jego instynkt samozachowawczy.

Logika pasożyta jest niepodważalna. Jeśli żyjesz w myszy, musisz sprawić, by przestała się bać zapachu kota, wyszła na otwartą przestrzeń i została zjedzona. Wtedy ty wejdziesz do kota i będziesz świętować swoje zwycięstwo. Dla nosiciela, delikatnie mówiąc, nie jest to szczęśliwe zakończenie.

Coś poszło nie tak w Yellowstone

Żyją tam wilki. Czasami ich terytoria pokrywają się z terytoriami pum. Pumy są nosicielami toksoplazmozy. Wilki się zarażają. I co dalej?

Nie idą po prostu umrzeć. Zaczynają budować kariery.

Naukowcy zauważyli, że zarażone wilki nagle doświadczają gwałtownego wzrostu poziomu dopaminy i testosteronu.

Normalny, przyzwoity wilk rozumie: opuszczenie stada zimą w poszukiwaniu partnerki setki kilometrów stąd oznacza zimno, głód i duże ryzyko utraty łap. Ale zarażony wilk wcale się tym nie przejmuje. Pakuje swoje wyimaginowane rzeczy i odchodzi w stronę zachodzącego słońca.

Zdrowa samica decyduje się na taką migrację średnio po 48 miesiącach. Zarażona po 30. Chore samice zazwyczaj zaczynają zachowywać się równie ryzykownie jak zdrowi mężczyźni.

Głównym przełomem w tym schemacie jest walka o władzę.

W watasze wilków przywództwo to nie tylko siedzenie na krześle i wydawanie rozkazów. To ciągłe konflikty, walki i starcia wewnątrzgatunkowe są najczęstszą przyczyną śmierci tych drapieżników w Yellowstone. Zdrowy wilk dwa razy się zastanowi, czy potrzebuje takiego stresu.

A teraz uwaga. Liczby.

Wilk z toksoplazmozą ma 46 razy większe szanse na zostanie przywódcą stada niż jego zdrowy brat. 46 razy. Pomyśl tylko.

Mikroorganizm zakłóca neurochemię i dosłownie zmusza zwierzę do parcia naprzód, agresywnej dominacji i wywalczenia sobie miejsca na słońcu.

I tutaj można by zamknąć artykuł, powiedzieć „wow, jaka niesamowita natura” i pójść napić się kawy, ale…

Toksoplazma żyje nie tylko u wilków

Ono żyje również w ludziach. I my reagujemy na nie według tego samego scenariusza.

Naukowcy od dawna obliczyli, że nosiciele tego pasożyta (a stanowią oni jedną czwartą populacji dużych miast) są prawie dwa razy bardziej narażeni na wypadki niż inni. Częściej podejmują niepotrzebne ryzyko i, jak pokazują statystyki, częściej zapadają na schizofrenię.

Ale najciekawsze jest to, że wśród przedsiębiorców i biznesmenów odsetek osób zakażonych toksoplazmozą jest stale wyższy niż wśród osób preferujących cichą pracę w biurze.

Po historii z wilkami badacze sugerują sprawdzenie, jak często nosiciele toksoplazmy trafiają w ręce władz. Ponieważ paralele są aż nazbyt oczywiste. Dostajesz dawkę pasożyta, twój testosteron leci w kosmos, tracisz strach i zaczynasz podejmować decyzje, które sprawiłyby, że normalny człowiek posiwiałby.

Wcześniej uważano, że choroba ta jest niebezpieczna tylko w ostrej fazie. Teraz nauka rozkłada ręce i przyznaje: po fazie ostrej pasożyt pozostaje w mózgu na zawsze. A na tę przewlekłą postać po prostu nie ma lekarstwa.

Więc następnym razem, gdy zobaczysz polityka wyruszającego na jakąś szaloną przygodę, nie oceniaj go tak pochopnie.

Być może nie jego ambicje są tu kluczowe, ale po prostu mikroskopijny pasażer w jego głowie, który przypadkowo nacisnął pedał gazu do oporu.

Udział

Subskrybuj UkrMedia na Telegramie.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *