Jak odnoszący sukcesy przedsiębiorcy, którzy mają wszystko, starają się czuć, że żyją

Jak odnoszący sukcesy przedsiębiorcy, którzy mają wszystko, starają się czuć, że żyją 2

Leciał lekkim śmigłowcem Bell 505 nad Atlantykiem, przy minus czternastu stopniach na zewnątrz, a na wysokości prawie czterech i pół kilometra powietrze było tak rozrzedzone, że jego płuca odmawiały posłuszeństwa. Ale zostało mu dokładnie pół godziny paliwa, donosi Ukr.Media.

Brytyjski przedsiębiorca Jules Mountain leciał z Montrealu na wyspę Guernsey. Sześć i pół tysiąca kilometrów, a na najdłuższym odcinku musiał tankować bezpośrednio w powietrzu, bo zbiornik tego „ptaka” jest zaprojektowany na trzy godziny lotu, a ambicje pilota sięgają wieczności.

Mountain mówi, że Biegun Północny, na którym już był, wydawał mu się zbyt łatwy. Tam można zostać uratowanym. Ale tutaj, nad lodowatą pustynią, awaria silnika oznacza natychmiastową śmierć. „Wtedy właśnie adrenalina zaczyna działać. Naprawdę czujesz, że żyjesz” – przyznaje.

Dziwna logika, moim zdaniem: aby doświadczyć życia, trzeba zbliżyć się do drzwi, gdzie się ono kończy.

Mountain nie jest sam. Przypomnijmy sobie katastrofę Titanica. Wśród pasażerów byli brytyjski miliarder Hamish Harding i biznesmen Shahzada Dawood. Zapłacili po 250 000 dolarów za bilet do metalowej kapsuły, aby zobaczyć wrak Titanica. To była wyprawa OceanGate, która najwyraźniej uznała, że bezpieczeństwo to coś dla nudnych ludzi. Kadłub z włókna węglowego (oczywiście eksperymentalny), kontrolery do gier wideo i całkowity brak możliwości otwarcia włazu od wewnątrz.

Brzmi jak fabuła kiepskiego filmu katastroficznego, ale to rzeczywistość naszych czasów. Turystyka ekstremalna stała się niszową branżą dla tych, którzy już grali w grę zwaną „kapitalizmem” i są nieznośnie znudzeni w trybie „boskim”.

Garrett Madison, wspinacz z Seattle, który oprowadza zamożnych klientów w Himalaje, ujmuje to wprost: wskaźnik śmiertelności na Evereście wynosi jeden procent. To więcej niż w ostatnich konfliktach zbrojnych. I to się sprzedaje. „Faceci, którzy ze mną jadą, chcą się zranić” – mówi Madison. Gdyby chcieli komfortu, pojechaliby do Four Seasons zamiast płacić 75 000 dolarów za namiot na zboczu góry.

Chociaż w Madison Base Camp są gorące prysznice, zajęcia jogi i ekran kinowy, cierpienie to cierpienie, a jakość usług powinna być na odpowiednim poziomie.

Istnieją jeszcze bardziej absurdalne przykłady. Na przykład firma White Desert Antarctica oferuje nocleg w pobliżu Bieguna Południowego za 15 tysięcy dolarów. Ogrzewane pokoje, osobisty kucharz, szampan w lodowcach. To rodzaj ekstremum w kapciach. Hamish Harding, nawiasem mówiąc, też tam był. Wygląda na to, że ci ludzie kolekcjonują miejsca, w których natura próbuje cię zabić, ale robią to z maksymalnym szykiem.

Psychologowie oczywiście mają na ten temat własne zdanie. Grace Lordan z London School of Economics twierdzi, że to wszystko kwestia ego i nadmiernego pobłażania sobie. Kiedy masz pieniądze na cokolwiek na świecie, wszystko przestaje być fajne. Ferrari nie jest już fajne, jacht stał się czymś powszechnym. Potrzebujesz czegoś, czego inni nie mogą mieć. Doświadczenia. Historii, którą możesz opowiedzieć przy kolacji, rzucając mimochodem: „Kiedy o mało nie umarłem na Antarktydzie…”.

Dotyczy to zwłaszcza mężczyzn po pięćdziesiątce i sześćdziesiątce, którzy dorobili się fortuny w świecie cyfrowym. Siedzą w biurach, wpatrując się w liczby na monitorach i nic nie czując. Muszą poczuć fizyczną granicę, zrozumieć, że ich ciało wciąż jest zdolne do walki, a nie tylko do podpisywania kontraktów. „Im bliżej śmierci, tym bardziej czujesz się żywy” – podsumowuje Madison.

Mountain poleciał do Szkocji. Mówi, że to było szalone, ale o to właśnie chodzi – żeby pokazać, że nie jesteś taki jak wszyscy.

I o to chyba właśnie chodzi. Nie kupują widoku, szczytu ani ruin na dole. Kupują wyłączne prawo do ryzyka. Bo kiedy masz wszystko, jedyne, czego nie możesz kupić, to nieśmiertelność. Ale możesz kupić bardzo kosztowną grę śmierci, żeby mieć pewność, że nadal tu będziesz.

Udział

⚡ Puls Czytelników

Czy ekstremalne gry śmierci dla miliarderów są poszukiwaniem sensu czy niebezpieczną bezsensownością nudy?

1 osoba już zagłosowała. Dołącz do dyskusji.

👇 Kliknij jedną z poniższych opcji

🔥 Prawdziwa żądza życia 🤡 Bezsensowna próżność 🤷‍♂️ Ich pieniądze to ich ryzyko

📊 Mapa myśli

🔥 Prawdziwa żądza życia 0% 🤡 Bezsensowna próżność 0% 🤷‍♂️ Ich pieniądze to ich ryzyko 100% 💡

Dyskusja dopiero się zaczyna. Bądź pierwszy, który skomentuje!

Uwagi

Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *