Influencerka zarobiła 14 milionów dolarów miesięcznie, sprzedając krem za 10 dolarów

Influencerka zarobiła 14 milionów dolarów miesięcznie, sprzedając krem za 10 dolarów 2

Szczerze wierzyłem, że trudno mnie zaskoczyć planami kradzieży pieniędzy. Znalazłem telewizyjnych magików lat 90., rozkwit oszustw telefonicznych i początki maratonów na Instagramie, informuje Ukr.Media.

Wydawałoby się, że ludzkość już dawno przekroczyła wszelkie granice. Ale chiński marketing to odrębna dziedzina sztuki, w której szczery cynizm jest w jakiś sposób organicznie spleciony z głębokim zrozumieniem naszej natury.

Pewnego dnia natknąłem się na historię, która przypomina scenariusz tragikomedii.

Jest 47-letnia kobieta o imieniu Duolan. Do niedawna miała trzy miliony obserwujących w lokalnych mediach społecznościowych. Duolan nie nagłośniła swojej historii sukcesu, nie filmowała rozpakowywania produktów i nie uczyła, jak oddychać macicą. Sprzedawała coś o wiele cenniejszego: szacunek.

Jej publiczność to głównie kobiety po pięćdziesiątce. Duolan czule nazywa je „mamami”, a one szybko nadają jej przezwisko „córka”.

Treść składała się z taniego, ale skutecznego melodramatu: tu pomaga kurierowi, który został ukarany grzywną, tu chroni podwładnego, który musi zaopiekować się chorą matką. Idealne dziecko z ekranu, na które patrzysz i myślisz: „Chciałbym mieć takie”.

I oczywiście to idealne dziecko miało swój własny biznes.

Największym bestsellerem okazał się krem do twarzy „Royal”, który rzekomo przywiozła z Australii jej córka.

Legenda jest genialna w swojej zuchwałości. Oryginał, jak mówią, kosztuje 580 dolarów, ale dla was, moje drogie mamy, wyrwę dwie puszki z serca za tuzin.

Na streamach doszło nawet do występu: matka blogera w kadrze próbowała powstrzymać tę aukcję o niespotykanej hojności, a Duolan ze łzami w oczach krzyczała, że nadal da swoim widzom zniżkę. Dramat, emocje, kasa wydawała dźwięk „ding”.

Tylko w styczniu ten proceder przyniósł jej 14 milionów dolarów.

Aż dziennikarze odkryli, że nie ma tam Australii. Krem był produkowany w nieznanej fabryce w prowincji Guangdong, a jego cena wynosiła zaledwie trzy dolary. Zwykły, masowy rynek, opakowany w kłamstwa i piękne słowa.

Konto Duolan zostało już usunięte, czy policja ją odwiedziła – historia milczy.

Można by wyśmiać naiwność tych kobiet. Jak można wierzyć w luksusowe kosmetyki w cenie dwóch filiżanek kawy? Ale tu robi się trochę śmiesznie.

Patrzę na tę kwotę – 14 milionów dolarów miesięcznie – i uświadamiam sobie, że nie kupowali ekstraktu z fikcyjnych australijskich ziół. Płacili za iluzję, że gdzieś tam jest troskliwe dziecko, które jest gotowe walczyć ze światem, żeby je zadowolić.

Był to podatek od samotności, umiejętnie pobierany przez przedsiębiorczą kobietę z ekranu jej smartfona.

Czytając komentarze pod tym newsem, w których ludzie byli oburzeni głupotą emerytów, złapałem się na myśli: może zamiast śmiać się z naiwności innych, powinniśmy po prostu zadzwonić do rodziców? Żeby nie musieli szukać wirtualnych dzieci w internecie i kupować od nich taniej gliceryny.

Udział

Subskrybuj UkrMedia na Telegramie.

⚡ Puls Czytelników

Co jest prawdziwym złem w tej historii: celowy cynizm blogera czy nasza obojętność wobec własnych rodziców?

1 osoba już zagłosowała. Dołącz do dyskusji.

👇 Kliknij jedną z poniższych opcji

🐍 Cyniczne oszustwo 💔 Obojętność bliskich 🧐 Mam własne zdanie

📊 Mapa myśli

🐍 Cyniczne oszustwo 100% 💔 Obojętność bliskich 0% 🧐 Mam własne zdanie 0% 💡

Dyskusja dopiero się zaczyna. Bądź pierwszy, który skomentuje!

Uwagi

Najpierw nowe ↕

Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *