
Wydaje się, że przez ostatnie kilka dekad świat biznesu usilnie udawał, że to, co napędza człowieka do działania, to wyłącznie inspiracja, wielka misja i pragnienie doskonałości. Jednak kiedy czyta się najnowsze publikacje w czasopismach naukowych, wszystko jakoś niepostrzeżenie wskakuje na swoje miejsce.
Natrafiłem na artykuł o wspólnym badaniu przeprowadzonym przez Virginia Tech, London School of Economics i University of Oklahoma. Krótko mówiąc, naukowcy poświęcili mnóstwo czasu i przeprowadzili wywiady z dwoma tysiącami osób, aby udowodnić to, co każdy z nas intuicyjnie podejrzewał: strata zawsze boli bardziej niż brak zysku.
Sportowcy od dawna wiedzą, że nienawiść do porażki jest o wiele silniejsza niż radość ze zwycięstwa. Okazuje się, że w biurze obowiązują te same prawa biologiczne.
Efekt działania wybranego banana
Badacze odkryli pewien schemat. Jeśli menedżer chce, aby jego podwładni zaczęli działać, generować pomysły, a przynajmniej zabierać głos na spotkaniach, powinien nieco zmienić retorykę. Kiedy problem jest formułowany jako szansa na zysk („jeśli doprowadzimy ten produkt do perfekcji, firma będzie miała świetny wizerunek”), działa to średnio. Ale kiedy nacisk zostanie przeniesiony na potencjalną stratę („jeśli produkt będzie złej jakości, nasza reputacja pójdzie w otchłań”), ludzie nagle budzą się do niespotykanej dotąd proaktywności.
Docent Phil Thompson przekłada to z języka akademickiego na język ludzki, w następujący sposób: Wyobraź sobie szefa mówiącego: „Jeśli to spieprzymy, nie tylko stracicie pięć tysięcy dolarów premii, ale cały zespół zostanie bez pieniędzy”. Lęk pomnożony przez zbiorową odpowiedzialność daje zdumiewający rezultat. W jednym eksperymencie gotowość do ratowania sytuacji wzrosła o 35%, jeśli zagrożenie wisiało nad całym działem, a nie tylko nad jedną osobą.
Magia wspólnych problemów
Wiele z tych badań zazwyczaj opiera się na studentach rozwiązujących fikcyjne problemy w komfortowych salach lekcyjnych. Jednak trzeci etap eksperymentu przeprowadzono na rzeczywistych parach „kierownik-podwładny” z sektora realnego. I tutaj liczby okazały się jeszcze bardziej wymowne. Gdy problem został przedstawiony jako ryzyko utraty czegoś wspólnego, podwładni zaczęli proponować rozwiązania 8-10 razy częściej. Nie o kilka procent, ale o dziesiątki razy częściej.
Wygląda na to, że nikt nie chce być tym, kto sprawi, że całe piętro straci roczną premię. I to brzmi o wiele bardziej prawdziwie niż jakiekolwiek gadki o synergii.
Nasza współczesna kultura od lat próbuje naśladować swego rodzaju serdeczny klub oparty na zainteresowaniach. Jednak podstawowe reakcje nie znikają nigdzie. Groźba negatywnego konta lub realna perspektywa zbiorowej porażki działają o wiele bardziej otrzeźwiająco niż ulotna obietnica korzyści. Nie oznacza to, że wszyscy wokół są przekonanymi pesymistami. Po prostu instynkt zachowania tego, co już mentalnie uważamy za swoje, jest wpisany w naszą fizjologię głębiej niż pragnienie zostania najlepszym pracownikiem miesiąca. Czasami warto po prostu zaakceptować ten fakt i spokojnie iść dalej.
Udział
Subskrybuj UkrMedia na Telegramie.
⚡ Puls Czytelników
Co sprawia, że biegasz szybciej: chęć uzyskania „plusa” czy zwierzęcy strach przed uzyskaniem „minusa”?
0 osób już zagłosowało. Dołącz do dyskusji.
📉 Tylko strach przed stratą 💰 Tylko obiecany bonus 🤔 Mam własne zdanie
📊 Mapa myśli
📉 Tylko strach przed stratą 0% 💰 Tylko obiecany bonus 0% 🤔 Mam własne zdanie 0% 💡
Dyskusja dopiero się zaczyna. Bądź pierwszy, który skomentuje!
Uwagi
Najpierw nowe ↕
Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!
