5 pytań, które wybitni kandydaci zadają pracodawcom

5 pytań, które wybitni kandydaci zadają pracodawcom 2

Obserwując, jak działa współczesny rynek pracy, mimowolnie zauważa się pewien schemat. Koniec rozmowy kwalifikacyjnej to zazwyczaj najnudniejszy etap korporacyjnego baletu. Eichar z ulgą zamyka notes i pyta, czy kandydat ma jakieś pytania, informuje Ukr.Media.

Większość ludzi zadaje pseudointelektualne pytania tylko po to, żeby dobrze wypaść. Nie obchodzi ich odpowiedź, już w myślach dzielą swoją pierwszą wypłatę albo zastanawiają się, jak daleko trzeba iść, żeby zrobić sobie przerwę na papierosa.

Ale czasami ludzie zadają właściwe pytania, ponieważ chcą wiedzieć, w jakim szalonym miejscu się znajdą.

Zamiast słuchać wyuczonych na pamięć mantr o misji, wartościach i konieczności przyjęcia ducha korporacyjnego, pytają wprost: jakich rezultatów spodziewasz się ode mnie w ciągu pierwszych dwóch, trzech miesięcy?

To normalny instynkt człowieka, który nie chce spędzić pół roku na szukaniu lodówki, zrozumieniu hierarchii i ustaleniu, kto z kim się nie wita. Potrzebują współrzędnych. Co zrobić, żeby okres próbny nie zakończył się wzajemnym, cichym rozczarowaniem?

Zazwyczaj następuje próba zbadania lokalnych nerwic. Zastanawiają się, jakie cechy mają najbardziej utytułowani ludzie w danym biurze.

To błyskotliwe pytanie, jeśli się nad tym zastanowić. W niektórych firmach gwiazdami są ci, którzy potrafią zaprezentować cudzą pracę w odpowiednim czasie i w atrakcyjny sposób. W innych gwiazdami są ci, którzy siedzą w biurze do późnej nocy, z czerwonymi oczami, udając burzliwe oddanie sprawie. Gdzieś umiejętność cichego kiwania głową na wszelkie bzdury kierownictwa jest najbardziej ceniona, a gdzieś przetrwają tylko ci, którzy są gotowi walczyć o swój pomysł do ostatniej chwili.

Odpowiedni kandydat po prostu przymierza tę koszulę na sobie. Zawsze istnieje ryzyko, że jest zrobiona z drutu kolczastego.

Trzeci punkt dotyczy pieniędzy i substancji. Co tak naprawdę ma największy wpływ na wynik finansowy firmy?

Całe to gadanie o innowacjach i zmienianiu świata pozostaje w komunikatach prasowych. W rzeczywistości każda firma zarabia na czymś konkretnym. Ktoś optymalizuje logistykę, ktoś odsprzedaje powietrze pod przykrywką rzemiosła, ktoś po prostu ma dostęp do odpowiednich ludzi. Zrozumienie, gdzie dokładnie znajduje się pedał, który należy nacisnąć, aby samochód ruszył, to podstawowa potrzeba dla kogoś, kto planuje pracować, a nie tylko spędzać godziny od dziewiątej do szóstej, gapiąc się w ścianę.

A moje ulubione pytanie: co robią Twoi pracownicy w czasie wolnym?

To pytanie zawsze wprawia pracodawcę w zakłopotanie, a odpowiedzią jest jakiś bełkot o team buildingu z pizzą i tenisem stołowym w piątki. Ale sedno sprawy jest inne.

Osoba naprzeciwko próbuje zrozumieć poziom zbiorowej traumy. Czy piją razem swoje smutki w najbliższym pubie? Czy biegają półmaratony z powodu mody narzuconej przez prezesa? A może po cichu wracają do domu o szóstej wieczorem i nie pamiętają o sobie aż do rana? Moim zdaniem to chyba najważniejsze kryterium zgodności. Nic nie jest bardziej męczące niż wymuszona radość z komunikowania się z kolegami w weekend.

I na koniec o przyszłości.

Pytanie dotyczy tego, w jaki sposób firma zamierza rozwiązać pewien problem globalnego rynku.

Technologie się zmieniają, gospodarka okresowo stacza się w otchłań, sztuczna inteligencja grozi odebraniem pracy połowie populacji. To uprzejma, inteligentna forma pytania: „Chłopaki, czy wasz statek w ogóle odpływa, czy już nabieramy wody?”.

Nikt nie chce znaleźć pracy i po sześciu miesiącach dowiedzieć się, że firma została przejęta przez monopolistę, a cały dział został po cichu zoptymalizowany. Przeciętny człowiek zastanawia się, czy kierownictwo ma jakiś plan działania, poza paniką.

W końcu poszukiwanie pracy nie polega na żebraniu o jałmużnę. Chodzi o znalezienie miejsca, w którym twoje komórki nerwowe będą płonąć, przynosząc przynajmniej jakąś korzyść twojemu kontu bankowemu. A jeśli musisz zadać kilka niewygodnych pytań, żeby uniknąć wejścia w niewłaściwe drzwi, to najmniej, co możesz dla siebie zrobić.

Udział

Subskrybuj UkrMedia na Telegramie.

⚡ Puls Czytelników

Czy jesteś gotów zaryzykować utratę pracy, zadając rekruterowi naprawdę trudne i „niewygodne” pytania?

1 osoba już zagłosowała. Dołącz do dyskusji.

👇 Kliknij jedną z poniższych opcji

🔥 Pytaj bez żalu 🤐 Bądź pokorny i cichy 🧐 Mam swoje własne podejście

📊 Mapa myśli

🔥 Pytaj bez żalu 100% 🤐 Pokornie pozostań w milczeniu 0% 🧐 Mam własne podejście 0% 💡

Dyskusja dopiero się zaczyna. Bądź pierwszy, który skomentuje!

Uwagi

Najpierw nowe ↕

Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *