Czasami wnętrze może wyglądać schludnie, ale coś w nim irytuje. Wzrok zatrzymuje się na drobnych szczegółach, wywołując uczucie dyskomfortu, nawet jeśli przyczyna nie jest oczywista.
Projektanci zapewniają, że to uczucie nie jest przypadkowe, donosi korespondent Belnovosti. Nasz mózg natychmiast reaguje na zaburzenia równowagi, nawet jeśli nie jesteśmy ich świadomi.
Jedną z częstych przyczyn jest niewłaściwe oświetlenie. Zbyt zimne lub zbyt żółte światło zniekształca kolory i tworzy wrażenie chaosu.

Eksperci zauważają, że oświetlenie ma większy wpływ na postrzeganie przestrzeni niż meble. A jeśli oświetlenie jest źle dobrane, wnętrze wydaje się „nierównomierne”.
Drugim irytującym czynnikiem jest nieproporcjonalny rozmiar przedmiotów. Duże meble w małym pomieszczeniu przytłaczają, a małe meble gubią się.
Mózg postrzega takie nieścisłości jako błędy i człowiek odczuwa dyskomfort, nawet jeśli nie rozumie, co jest nie tak.
Trzecim powodem jest nadmiar dekoracji. Gdy jest ich za dużo, przestrzeń zaczyna wydawać się „hałaśliwa”.
Projektanci nazywają to wizualnym przeciążeniem. To męczące i irytujące.
Czwartym powodem jest niewłaściwa temperatura barwowa. Zbyt jasne lub zbyt ciemne odcienie wywołują napięcie emocjonalne.
Kolor wpływa na nastrój bardziej, niż mogłoby się wydawać. A zły wybór może zrujnować nawet drogie wnętrze.
Piątym powodem jest brak logiki w rozmieszczeniu mebli. Gdy przedmioty są rozstawione chaotycznie, przestrzeń traci rytm.
Człowiek odczuwa to jako chaos. A mózg reaguje irytacją.
Eksperci radzą słuchać pierwszych wrażeń. Jeśli coś wydaje się „nie tak”, oznacza to, że równowaga jest naprawdę zaburzona.
Czasami wystarczy przesunąć jeden obiekt, by zmienić charakter przestrzeni. A uczucie dyskomfortu znika równie szybko, jak się pojawiło.
Przeczytaj także
- Po co ci listwa przypodłogowa? Jaki szczegół zdradza amatora majsterkowania?
- Jaki kolor farby sprawi, że remont będzie wyglądał tanio: Nawet drogie materiały go nie uratują
