Będziemy sprawować rządy w Wenezueli do czasu ustanowienia bezpiecznej, uczciwej i roztropnej transformacji – obwieścił w sobotę prezydent USA Donald Trump podczas konferencji prasowej. Jak dodał, pragnie swobody dla Wenezuelczyków.

– Będziemy zarządzać państwem, dopóki nie uda nam się wdrożyć bezpiecznej, stosownej i racjonalnej przemiany. Nie chcemy uczestniczyć w tym, żeby ktoś inny przejął władzę i mieliśmy analogiczną sytuację, jaką mieliśmy przez ostatnie długie lata – stwierdził Trump.
Amerykański prezydent zaakcentował, że pragnie „spokoju, wolności i sprawiedliwości dla wspaniałego narodu Wenezueli, w tym dla wielu Wenezuelczyków, którzy obecnie zamieszkują w Stanach Zjednoczonych i chcą wrócić do swojego kraju”.
Trump zakomunikował, że atak na Caracas był operacją, jakiej nie widziano od czasów II wojny światowej i sugerował, że na jej czas amerykańskie służby odłączyły w stolicy Wenezueli światła. Powiedział również, że siły USA były gotowe na drugą falę ataku i wciąż są gotowe to uczynić w razie potrzeby.
Świat odpowiada na atak USA na Wenezuelę. ONZ zatroskana, Chiny potępiają, a Argentyna wspiera
Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres zamanifestował głębokie zaniepokojenie w związku z operacją USA wobec Wenezueli, w której ujęto przywódcę państwa Nicolasa Maduro. Inicjatywę USA potępiły Chiny, a Moskwa zażądała zwolnienia Maduro i jego małżonki. Poparcie dla działań USA wyraziły m.in. Argentyna i Izrael.
Czytaj więcej…
„Zamierzamy pozwolić naszym pokaźnym amerykańskim koncernom naftowym – największym na globie – wkroczyć, wydać miliardy dolarów i naprawić bardzo uszkodzoną infrastrukturę, infrastrukturę naftową” – oznajmił Trump na konferencji prasowej w swojej rezydencji Mar-a-Lago w Palm Beach na Florydzie.
Trump: Amerykańska dominacja na zachodniej półkuli nie będzie już kwestionowana
Trump oskarżył wenezuelski reżim o ograbianie Ameryki, nawiązując do nacjonalizacji sektora naftowego przez poprzednika Maduro, Hugo Chaveza.
– Ja bym na to nie pozwolił (…) Ameryka nigdy nie pozwoli, aby obce mocarstwa ograbiały nasz naród lub zmuszały nas do wycofania się z naszej półkuli – powiedział Trump. Zapowiedział powrót amerykańskich firm do Wenezueli, choć zaznaczył że na razie embargo na ropę z Wenezueli zostaje podtrzymane.
Przeczytaj także
Trump: Będziemy silnie zaangażowani w sektor naftowy w Wenezueli
Zasygnalizował przy tym, że Ameryka będzie strzec półkuli zachodniej jako swojego regionu.
– Zgodnie z naszą nową Strategią Bezpieczeństwa Narodowego, Amerykańska dominacja na półkuli zachodniej już nigdy nie będzie podważana – zaakcentował. Trump przestrzegł przy tym pozostałych członków reżimu Maduro, że mogą podzielić jego los.
Trump opublikował zdjęcie pojmanego Maduro
Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social opublikował zdjęcie obalonego dyktatora z podpisem „Nicolas Maduro na pokładzie USS Iwo Jima”. Na fotografii widać ubranego w szary dres Maduro w ciemnych okularach i słuchawkach, w towarzystwie agenta antynarkotykowej służby DEA. Trump donosił wcześniej, że Maduro popłynie okrętem do Nowego Jorku, gdzie usłyszy zarzuty związane z przemytem narkotyków.
Prezydent USA umieścił także na swoim portalu kompilację filmów z mediów społecznościowych ukazujących eksplozje w Caracas z podkładem piosenki „Fortunate Son” zespołu Creedence Clearwater Revival. Piosenka była znanym hymnem przeciwko wojnie w Wietnamie.
Trump: Wiceprezydentka Wenezueli jest gotowa zrobić, co konieczne, by uczynić ją znowu wielką
Prezydent USA Donald Trump oznajmił w sobotę, że wiceprezydentka Wenezueli Delcy Rodriguez jest skłonna „uczynić to, co konieczne, by uczynić Wenezuelę na nowo wielką”. Zaznaczył jednak, że krajem rządzić będą osoby wybrane przez USA.
– Ona dopiero co została zaprzysiężona, ale, jak wiecie, została wybrana przez Maduro. Marco (sekretarz stanu Rubio) pracuje nad tym bezpośrednio. Właśnie z nią rozmawiał i zasadniczo jest gotowa uczynić to, co naszym zdaniem jest konieczne, aby uczynić Wenezuelę ponownie wielką – oznajmił Trump. – Ona odbyła długą rozmowę z Marco i powiedziała: „zrobimy cokolwiek zechcecie” – dodał.
Przeczytaj także
Wiceprezydent Wenezueli uciekła do Rosji? Ławrow: To nieprawda
Prezydent zaznaczył jednak, że Wenezuelą rządzić będzie „grupa” wybrana przez USA i wkrótce ogłosi nazwiska urzędników, którzy przejmą władze. Zagroził przy tym, że siły USA pozostaną na miejscu i mogą przeprowadzić kolejny atak, jeśli będzie to konieczne, by obecni członkowie reżimu spełnili żądania USA.
Trump stwierdził, że członkowie jego gabinetu będą współpracować z Wenezuelczykami, by „upewnić się, że Wenezuela jest w dobrym stanie”.
– Bo jeśli po prostu odejdziemy, kto przejmie władzę? To znaczy, nie ma nikogo, kto mógłby ją przejąć – powiedział. Pytany o złe doświadczenia USA w podobnej sytuacji w Iraku, Trump odparł, że Ameryka miała wtedy innego prezydenta. Dodał też, że nie będzie to się wiązać z żadnymi kosztami, a USA otrzymają rekompensatę za wszystkie wydatki.
Jak syn lidera związkowego został prezydentem?
Nicolas Maduro, nieuznawany przez wiele państw za prawowitego prezydenta, sprawował władzę w Wenezueli od 2013 roku, fałszując przy tym wybory, tłamsząc protesty i prześladując opozycję. Pod jego rządami kraj bogaty w złoża ropy naftowej pogrążył się w katastrofalnym kryzysie gospodarczym i humanitarnym.
Maduro urodził się w 1962 roku w Caracas; jest synem lidera związkowego i sam również działał w związkach zawodowych. Przez wiele lat pracował jako szofer autobusu. W politykę na szczeblu krajowym zaangażował się, popierając oficera sił zbrojnych Hugo Chaveza po nieudanej próbie dokonania przez niego zamachu stanu.
Gdy w 1998 roku Chavez zwyciężył w wyborach prezydenckich, Maduro został wybrany do jednoizbowego parlamentu. Później został jego przewodniczącym, a następnie ministrem spraw zagranicznych. W tej roli podróżował po świecie i zabiegał o budowę międzynarodowych sojuszy dla czerpiącego znaczne zyski z eksportu ropy państwa.
Chavez, socjalistyczny polityk określany jako jeden z najbardziej charyzmatycznych przywódców latynoamerykańskich XXI wieku, wyznaczył Maduro na swojego następcę. Gdy w 2013 roku zmarł, władzę przejął Maduro, który był wtedy wiceprezydentem. W tym samym roku minimalną różnicą głosów wygrał wybory prezydenckie.
Dramatyczny upadek gospodarki Wenezueli
Pod jego rządami nastąpił dramatyczny upadek gospodarki państwa, opartej w dużej mierze na wydobyciu i eksporcie ropy. Doszło do hiperinflacji i chronicznych braków towarów pierwszej potrzeby. Sytuację dodatkowo skomplikowały sankcje nakładane przez USA i inne kraje zachodnie. Waszyngton oskarżył Maduro o korupcję i inne przestępstwa.
Z powodu fatalnej sytuacji gospodarczej i prześladowań z Wenezueli wyjechało w ostatnich latach około 8 mln osób, czyli mniej więcej jedna piąta ludności kraju. Najwięcej z nich przeniosło się do okolicznych krajów Ameryki Południowej, ale wiele tysięcy trafiło do Stanów Zjednoczonych, nasilając presję migracyjną.
Maduro brutalnie tłumił protesty i prześladował opozycję
Tymczasem w kraju służby podległe Maduro brutalnie pacyfikowały protesty i prześladowały opozycję. Po 2013 roku wszystkie wybory na szczeblu krajowym w Wenezueli budziły wątpliwości organizacji praw człowieka i innych państw. Wybory prezydenckie z lat 2018 i 2024 powszechnie uważane są za sfałszowane na korzyść Maduro.
Przed wyborami z 2024 roku władze zablokowały kandydaturę liderki opozycji, późniejszej laureatki Pokojowej Nagrody Nobla Marii Coriny Machado. Jej ugrupowanie udzieliło poparcia innemu kandydatowi, Edmundo Gonzalezowi Urrutii. Po wyborach opozycja przedstawiła protokoły świadczące o wysokim zwycięstwie Gonzaleza.
Jednak władze w Caracas ogłosiły wygraną Maduro, który zachował kontrolę nad siłami zbrojnymi i policją. W kraju wybuchły protesty, brutalnie tłumione przez służby. Zatrzymano tysiące osób i nasilono prześladowania opozycji.
W grudniu 2025 roku eksperci niezależnej misji Rady Praw Człowieka ONZ (UNHRC) ocenili w raporcie, że pod rządami Maduro wenezuelska gwardia narodowa, jedna z formacji tamtejszych sił zbrojnych, dopuszczała się poważnych naruszeń praw człowieka i zbrodni przeciwko ludzkości wobec przeciwników reżimu.
Sam Maduro wielokrotnie dementował oskarżenia ze strony USA o udział w przemycie narkotyków. Podlegli mu urzędnicy krytykowali również raporty ONZ potępiające łamanie praw człowieka przez jego reżim.
Ekspert: interwencja USA w Wenezueli to pogłębianie kryzysu prawa międzynarodowego
W rozmowie z PAP amerykanista dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas ocenił, że działania USA „to pogłębianie kryzysu prawa międzynarodowego i w ogóle zasad stosunków międzynarodowych, w tym znaczenia organizacji międzynarodowych, międzypaństwowych”.
– Dla administracji Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych prawo międzynarodowe i organizacje międzynarodowe jakby nie istniały. Nie powołuje się nigdy na nie, nie odwołuje się do nich, a jedyne prawo, które czasem czytuje, to wewnętrzne prawo Stanów Zjednoczonych. A to oczywiście nie jest prawem międzynarodowym i nie obowiązuje innych państw – powiedział Kostrzewa-Zorbas.
Jak zauważył ekspert, prawo międzynarodowe zawsze było słabsze od prawa wewnętrznego dobrze funkcjonujących państw, ale cywilizowało stosunki międzynarodowe. Podkreślił, że interwencja USA jest z nim sprzeczna i została dokonana bez udziału żadnej organizacji międzynarodowej.
– Pogłębia kryzys, ułatwiając w ten sposób, wręcz zachęcając do podobnego lekceważenia i łamania prawa międzynarodowego i pomijania organizacji międzynarodowych przez inne państwa. I można sobie teraz łatwo wyobrazić, że Rosja w szczególności czy Korea Północna, czy Iran i liczne inne państwa Europy i świata będą naśladować amerykańskie działania, na przykład dokonując uderzeń, ataków zbrojnych – powiedział amerykanista.
Ekspert wymienił w tym kontekście m.in. ubiegłoroczny konflikt na Bliskim Wschodzie pomiędzy Izraelem a Iranem. USA dokonały wówczas zniszczenia celów na terytorium Iranu.
– Tu od razu przypomina się jeden z pierwotnych celów Rosji w pełnoskalowej wojnie z Ukrainą, to znaczy usunięcie od władzy prezydenta Ukrainy. Teraz Rosja mogłaby podjąć próbę jego porwania i wywiezienia z Ukrainy przed rosyjski sąd za handel narkotykami, o co prezydent Rosji od dawna oskarża. Więc jest to bardzo niebezpieczna dla świata droga – ocenił Kostrzewa-Zorbas.
Zwycięstwo Maduro w wyborach w 2019 r. nie zostało uznane przez szereg państw, m.in. USA, czy kraje Unii Europejskiej. W 2024 r. Wenezuelska Krajowa Rada Wyborcza (CNE) ogłosiła ponowne zwycięstwo urzędującego prezydenta. Maduro miał wówczas zdobyć w pierwszej turze ponad 50 proc. głosów. Przedstawiciele opozycji wskazywali wówczas, że opozycyjny kandydat Edmundo Gonzalez Urrutia zdecydowanie zwyciężył w głosowaniu, otrzymując 73,2 proc. poparcia.
Kostrzewa-Zorbas ocenił, że „to jeszcze za mało, żeby uzasadnić atak zbrojny”. – Ten wymagałby powołania się na prawo do samoobrony przed atakiem zbrojnym. A oczywiście Wenezuela nie zaatakowała Stanów Zjednoczonych i nie mogą one toczyć wojny obronnej. Jedyny inny sposób uzasadnienia to decyzja uchwały Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych. Oczywiście takiej nie było i na pewno nie będzie, bo między innymi dlatego, że Rosja i Chiny niewątpliwie użyłyby swojego prawa weta – powiedział amerykanista.
Zdaniem Kostrzewy-Zorbasa za uzasadnienie ataku mogłoby posłużyć wsparcie dla alternatywnego wobec Maduro rządu. Jako przykład podał Gonzaleza, ale – jak podkreślił – nic podobnego nie nastąpiło.
– Ani opozycja wenezuelska nie wystąpiła w ogóle z żadnym stanowiskiem, a tym bardziej ze stwierdzeniem, ogłoszeniem przejęcia władzy, stworzenia prawdziwych władz wolnej Wenezueli z wezwaniem Stanów Zjednoczonych na pomoc. Opozycja wenezuelska jak dotąd milczy, co już oznacza, że nie ma stanowiska – powiedział. – Czyli, podsumowując, przedstawianie tego ataku zbrojnego jako pomocy dla przywrócenia demokracji, wolności i praw człowieka w Wenezueli, to nie zostało nawet podjęte, nawet nie ma próby tego rodzaju ze strony Stanów Zjednoczonych – podsumował.
Andrzej Borowiak
osk/ adj/ wia/
