„Odnalezione ślady istnienia”. Czy wreszcie poznamy dokładną liczbę mieszkańców Polski?

Od 20 lat jest powszechnie wiadome, że oficjalnie podawana liczba ludności w Polsce ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Dopiero niedawno urzędnicy i statystycy podjęli próbę oszacowania faktycznej liczby mieszkańców naszego kraju. Wczoraj Główny Urząd Statystyczny zaprezentował swoje szacunki oparte na tzw. śladach życia.

„Ślady życia”. Czy wreszcie poznamy prawdziwą liczbę mieszkańców Polski?

fot. Dziurek / / Shutterstock

Oficjalna liczba ludności Polski na koniec kwietnia 2026 roku wynosiła 37,267 mln. Jednak powszechnie wiadomo, że nie odzwierciedla to stanu faktycznego. Dzieje się tak, ponieważ GUS za „mieszkańca” uznaje osoby zameldowane na pobyt stały oraz imigrantów przebywających w Polsce od co najmniej trzech miesięcy. Wiemy jednak, że obowiązek meldunkowy wprowadzony w czasach stalinowskich jest w naszym kraju martwy. W rezultacie oficjalne dane dotyczące ludności Polski nadal obejmują od miliona do dwóch milionów Polaków, którzy na stałe opuścili kraj po 2004 roku.

"Odnalezione ślady istnienia". Czy wreszcie poznamy dokładną liczbę mieszkańców Polski? 5

"Odnalezione ślady istnienia". Czy wreszcie poznamy dokładną liczbę mieszkańców Polski? 6

Pekao

– Krajowa definicja bazuje na posiadaniu zameldowania – osoba przebywająca w Polsce musi być zameldowana na pobyt stały i może przebywać poza granicami kraju (czasowo = dowolnie długo). Oznacza to, że ta definicja wlicza do ludności Polski praktycznie całą współczesną emigrację i wyłącza znaczną część imigracji – stwierdzają ekonomiści Pekao.

Populacja Polski: jednocześnie zaniżona i zawyżona

Jest więc oczywiste, że po 2004 roku oficjalna liczba ludności była znacząco zawyżona, co z kolei wpływało na wszelkie wskaźniki statystyczne liczone per capita, od PKB po indywidualne spożycie alkoholu. Jednak po 2014 roku, gdy do Polski masowo (i często na stałe) zaczęli napływać obywatele Ukrainy (a później także Białorusi i innych krajów), rzeczywista liczba mieszkańców zaczęła rosnąć (mimo spadku liczby Polaków), ale tego również nie odzwierciedlały statystyki.

Szczyt tego zjawiska odnotowano wiosną 2022 roku, kiedy nasz kraj przyjął co najmniej milion uchodźców wojennych i migrantów z Ukrainy. Wówczas do liczenia ludności wzięli się włodarze miast, którzy już wcześniej borykali się z problemami demograficznymi. Rzeczywista liczba mieszkańców największych polskich miast była znacznie wyższa od oficjalnych danych, co urzędnicy miejscy zauważali choćby po zapotrzebowaniu na miejsca w placówkach edukacyjnych czy rejestracji pojazdów.

Okazało się na przykład, że Wrocław ma faktycznie o ponad 220 tysięcy więcej mieszkańców, niż wynikałoby to z oficjalnych danych. Tak przynajmniej oszacował zespół badaczy pod przewodnictwem dr hab. Roberta Szmytki z Uniwersytetu Wrocławskiego. Naukowcy przeanalizowali 11 dużych baz danych i wyliczyli, że Wrocław zamieszkuje 893,5 tys. osób, a nie 672 tys., jak podawał ostatni spis powszechny (z 2021 roku). Działo się tak, ponieważ oficjalne dane nie uwzględniały ani imigrantów, ani Polaków niezameldowanych we Wrocławiu (którzy formalnie i fikcyjnie wciąż figurują w statystykach ludnościowych w swoich miejscowościach pochodzenia).

Więc ilu ludzi faktycznie mieszka w Polsce?

Odpowiedzi na to istotne, lecz w dzisiejszym świecie trudne, pytanie podjęli się poszukiwać pracownicy Głównego Urzędu Statystycznego. 1 lipca GUS opublikował eksperymentalne badanie liczby osób przebywających w Polsce na podstawie tzw. śladów życia.

– W ramach analiz zastosowano metody identyfikacji obecności osób w krajowych rejestrach, oparte na tzw. śladach życia, rozumianych jako działania potwierdzające, że dana osoba korzysta z usług lub wykonuje czynności wskazujące na jej prawdopodobne przebywanie w kraju. Wykaz obejmuje osoby występujące w co najmniej dwóch rejestrach administracyjnych, a wykluczono osoby niespełniające określonych założeń – wyjaśniają statystycy GUS.

W praktyce polegało to na zebraniu danych o wszystkich osobach posiadających numer PESEL (zarówno obywateli polskich, jak i cudzoziemców) oraz „skrzyżowaniu” tych rekordów z danymi z innych rejestrów administracyjnych, tworząc tzw. ślad życia. Sprawdzono zatem aktywność w rejestrach ZUS, Ministerstwa Finansów, KRUS, NFZ, ARMiR, MEN i innych dostępnych źródłach. Liczbę cudzoziemców oszacowano na podstawie informacji o obywatelstwie pozyskanych z wybranych źródeł administracyjnych.

W ten sposób statystykom GUS udało się ustalić, że na koniec 2025 roku w Polsce przebywało około 38,8 mln osób – czyli o blisko 40 tys. więcej niż rok wcześniej. Polaków było jednak tylko 36,5 mln, natomiast 2,3 mln mieszkańców stanowili cudzoziemcy. Co więcej, dowiedzieliśmy się również, ilu mniej więcej mieszkańców mają największe polskie miasta. Okazało się, że Warszawa liczy grubo ponad dwa miliony mieszkańców, samo Kraków (bez okolicznych miejscowości) ma prawie 900 tys. mieszkańców, a Wrocław zbliża się do 800 tysięcy. Po doliczeniu podmiejskich obszarów zarówno Wrocławia, jak i Krakowa, prawdopodobnie otrzymalibyśmy aglomeracje liczące znacznie ponad milion mieszkańców.

"Odnalezione ślady istnienia". Czy wreszcie poznamy dokładną liczbę mieszkańców Polski? 7

"Odnalezione ślady istnienia". Czy wreszcie poznamy dokładną liczbę mieszkańców Polski? 8

GUS

Okazało się również, że znaczną część populacji największych polskich miast stanowią imigranci. We Wrocławiu cudzoziemcy stanowią już prawie jedną piątą wszystkich mieszkańców. W Warszawie jest to 14,5%, w Szczecinie 13,1%, w Gdańsku 12,5%, a w Krakowie ponad 11%. Biorąc pod uwagę, że struktura demograficzna imigrantów jest prawdopodobnie znacznie młodsza niż rdzennych mieszkańców, przy takim tempie imigracji i śmiertelności, za kilka lub kilkanaście lat największe polskie miasta będą polskie jedynie formalnie.

– Eksperymentalne dane GUS wyraźnie ukazują „dwie Polski demograficzne” – jedną starszą, skoncentrowaną zwłaszcza w niektórych gminach wschodnich i południowych, oraz drugą, młodszą, skupioną wokół dużych miast oraz w województwach pomorskim, małopolskim i wielkopolskim. Największe miasta pozostają magnesem migracyjnym i ekonomicznym, ponieważ w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i Krakowie udział cudzoziemców jest wyraźnie wyższy niż średnia dla Polski, co wynika z atrakcyjności tamtejszych rynków pracy – skomentowali ekonomiści PKO BP.

Dobrze się stało, że po 20 latach państwo polskie podjęło próbę ustalenia faktycznej liczby mieszkańców naszego kraju. Czy nowe statystyki GUS są bliższe prawdy niż poprzednie dane? Prawdopodobnie tak. Ale czy podają one rzeczywistą liczbę ludności Polski? Raczej nie. Prawdopodobnie nadal poza oficjalnymi rejestrami pozostaje pewna grupa Polaków mieszkających przez większość czasu za granicą, jak również jakaś część mniej lub bardziej legalnych imigrantów. I nadal nikt nie wie, jak liczna jest ta grupa.

Co więcej, badanie GUS wykazało, że potrzebujemy kolejnego państwowego rejestru, który zawierałby wszystkie informacje o obywatelu posiadane przez państwo. Abyśmy wreszcie mogli wiedzieć, co o nas wie dana służba, skąd te informacje posiada, od kiedy je posiada, i kiedy ostatnio jakiś urzędnik, wymieniony z imienia i nazwiska, przeglądał nasze dane. Tak aby urzędowa przejrzystość nie działała tylko w jedną stronę.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *