Boom minął, nieruchomości pozostały. Obraz sytuacji po pęknięciu chińskiej bańki spekulacyjnej

Mieszkańcy prestiżowego osiedla apartamentowego w Huizhou – mieście liczącym kilka milionów mieszkańców, położonym niedaleko Hongkongu – mogą podziwiać zapierające dech w piersiach widoki na pobliską Zatokę Daya oraz otaczające je zielone wzgórza. Jednak dla niektórych nowych lokatorów, takich jak Ruby Chen, główną zaletą tej lokalizacji jest fakt, że luksusowy wieżowiec jest niemal opustoszały, jak donosi „Financial Times”.

Boom przeszedł, mieszkania zostały. Krajobraz po pęknięciu chińskiej bańki

fot. PaulWong / / Shutterstock

Niewielka liczba mieszkańców sprawia, że czynsze są tam niezwykle przystępne, a okolica wolna od miejskiego zgiełku, charakterystycznego dla głównych chińskich metropolii. Nauczycielka języka angielskiego, pracująca zdalnie, zaznacza, że duża liczba dostępnych, niewynajętych mieszkań zapewnia jej swobodę – w przypadku jakichkolwiek niedogodności ze strony sąsiadów, może bez przeszkód przenieść się do innej nieruchomości.

Chen stanowi przykład nowej fali migrantów wewnątrz Chin, którzy postanowili wykorzystać pęknięcie olbrzymiej bańki na rynku nieruchomości – uważanej za największy boom w historii sektora budowlanego – jako szansę na przetestowanie alternatywnego modelu życia, określanego lokalnie mianem egzystencji w „miastach widmo”. Miesięczny koszt wynajmu wynosi jedynie 1300 juanów (około 721 złotych), co stanowi kwotę nieporównywalnie niższą w zestawieniu z cenami obowiązującymi w głównych chińskich ośrodkach miejskich. 

Deweloper odpowiedzialny za budowę wspomnianego kompleksu musiał przejść proces restrukturyzacji zadłużenia, podobnie jak wielu innych podmiotów z branży. Spadek wartości nieruchomości w Chinach utrzymuje się do dzisiaj i spowodował już zniknięcie z rynku aktywów o wartości szacowanej na blisko 100 bilionów juanów. Choć kluczowe chińskie megamiasta, takie jak Szanghaj, Pekin, Kanton czy Shenzhen, nadal przyciągają specjalistów dzięki dynamicznie rozwijającemu się sektorowi zaawansowanych technologii, to prowincjonalne miasta trzeciego i czwartego rzędu borykają się z dotkliwym, podwójnym kryzysem: ogromnym nasyceniem rynku mieszkaniowego oraz pogłębiającym się kryzysem demograficznym.

Chińskie ambicje potęgi pogrzebane w milionach pustostanów

Skala tego zjawiska jest bezprecedensowa – w niektórych rejonach obszar miejski rozrósł się o tereny odpowiadające wielokrotności powierzchni nowojorskiego Manhattanu. Mimo że Chiny posiadają znaczną populację, nawet tak duża liczba mieszkańców nie jest w stanie zasiedlić tak ogromnej ilości nowo powstałych nieruchomości. Przez wiele lat lokalni urzędnicy i przedstawiciele partii masowo wydawali zgody na budowę, kierując się przekonaniem, że nowo tworzone dzielnice z czasem przyciągną lokatorów. 

Po wprowadzeniu rządowych ograniczeń w 2021 roku, ta maszyna budowlana gwałtownie się zatrzymała. Szacuje się, że wartość sprzedaży nowych nieruchomości przez czołowych deweloperów spadła w ciągu kilku lat o ponad 70 procent. Według analiz rynkowych, w 2023 roku zasoby gotowych oraz w budowie mieszkań wynosiły około 70 milionów jednostek.

Prawdziwym wyzwaniem jest jednak tzw. ukryta podaż, czyli blisko 100 milionów nieruchomości sprzedanych w poprzednich latach, które pozostają całkowicie niewykorzystane jako długoterminowe inwestycje. Liczby te znacznie przewyższają roczny popyt, co oznacza, że mniejsze ośrodki miejskie mogą nigdy nie osiągnąć pełnego zasiedlenia wybudowanych osiedli

oprac. WM

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *