Psa można przywiązać przed punktem sprzedaży na czas zakupów – wynika z nowelizacji przepisów o ochronie zwierząt, którą pod koniec maja przyjął Sejm i która wprowadza zakaz trzymania psów i kotów na smyczy. Parlamentarzyści zapewniają, że chodzi o krótki moment; zdaniem środowisk społecznych, przepis może mieć niebezpieczne konsekwencje.

Pod koniec maja parlament uchwalił nowelizację przepisów o ochronie zwierząt, według której zakazem obejmie trzymanie psów i kotów na łańcuchu. Jest to już drugie podejście do wprowadzenia zakazu trzymania psów np. na łańcuchu.
Przepisy, którymi wkrótce zajmie się Senat, dopuszczają jednak wyjątek od zakazu. Pozwalają one między innymi na „uwiązanie” psa na „krótką chwilę”, „jednorazowo”, poza miejscem stałego zamieszkania, pod pewnymi warunkami wskazanymi przez właściciela, w sposób, który nie narusza dobrostanu zwierzęcia. Jest to poprawka przyjęta podczas prac nad projektem w Komisji Nadzwyczajnej do spraw Ochrony Zwierząt.
Pies pod sklepem nadal legalny? Zmiany w prawie
Wicemarszałek Sejmu i przewodnicząca tej komisji, posłanka Dorota Niedziela (Koalicja Obywatelska), wyjaśniła w rozmowie z PAP, że określenie „jednorazowy” odnosi się na przykład do sytuacji, w której pies jest przywiązany przed sklepem, gdy właściciel dokonuje zakupów. Sama nazwa – dodała – jest kompromisem w stosunku do dyskusji, która miała miejsce podczas prac nad inną ustawą dotyczącą zakazu trzymania psów na uwięzi – zawetowaną przez prezydenta Karola Nawrockiego w grudniu ubiegłego roku.
– W długich debatach ze stroną społeczną chcieliśmy podkreślić, że jeśli na przykład osoba starsza przywiąże swojego psa na moment przed sklepem, aby kupić bułki – czyli będzie to pies na smyczy – nie zostanie ukarana – powiedziała przewodnicząca. Z drugiej strony – dodała – zapis musiał być tak sformułowany, aby nie otwierać furtki dla właściciela psa do stałego trzymania go na smyczy – łańcuchu czy sznurze – i twierdzenia, że jest to zdarzenie krótkotrwałe. – Dlatego wskazaliśmy, że zakaz nie dotyczy sytuacji poza miejscem stałego pobytu zwierzęcia – wyjaśniła.
Jednorazowe przywiązanie psa. Co dokładnie oznaczają nowe przepisy o ochronie zwierząt?
Przekazała, że społeczność dążyła do wyeliminowania tego zapisu – z obawy przed jego nadużywaniem. Stąd kompromis w postaci dodania określenia „jednorazowy”.
Zapytana, jak interpretować określenie „krótkotrwały”, zaznaczyła, że nie może to być cały dzień, jednak trudno byłoby określić w ustawie konkretny czas, na przykład 15 minut. – Byłaby to dziwna sytuacja, gdyby ten czas przekroczono np. o minutę – dodała. – Nie jest to ścisły katalog, ale zapis mówiący o intencjach. Zawsze najważniejsze są intencje – dodała. – Naszym zdaniem jest to wystarczający zapis – uważa Niedziela.
Wskazała również, że – jak zaznaczono w zapisie – przywiązanie psa nie może naruszać jego dobrostanu. Ma to zapobiegać sytuacjom, w których pies zostaje na przykład przed sklepem na rozgrzanym chodniku, w słońcu, na mrozie, lub po prostu zbyt długo. – Jeśli pies zostanie tam np. przez godzinę, można udowodnić, że jest to absolutnie przeciwko jego dobrostanowi, ponieważ nie ma dostępu do wody itp. Jest tutaj ta furtka, która pozwala ukarać tę osobę, jeśli rzeczywiście doszłoby do naruszenia dobrostanu zwierząt – powiedziała.
Dlatego – dodała – „każdy zapis jest bardzo dokładnie przemyślany”.
Niebezpieczna luka w ustawie. Prawnicy alarmują w sprawie przywiązanych psów
Z kolei adwokat Katarzyna Topczewska uważa, że pozostawianie zwierząt przed sklepami powinno być jednoznacznie zakazane, a obecne regulacje, czyli przepisy Kodeksu wykroczeń, są „niewystarczające”. – Powinniśmy bardziej chronić zwierzęta. Zatem każda nowelizacja powinna zmierzać do uszczelnienia tej ochrony, a nie do jej osłabienia – zaznaczyła w rozmowie z PAP.
Taki skutek, oceniła, przyniosła przyjęta poprawka. W praktyce oznacza ona, że nawet jeśli właściciel zostawi psa przed sklepem, będzie mógł powołać się na przepisy ustawy.
– Nie rozumiem stanowiska posłów, aby właściwie dać przyzwolenie społeczne na pozostawianie psów przed sklepami – powiedziała adwokatka, która brała udział w pracach komisji. Zwróciła uwagę, że możliwe konsekwencje pozostawiania psów bez opieki to kradzież zwierząt lub ich skrzywdzenie.
Nie można również dawać właścicielom przyzwolenia na pozostawianie psów przed sklepami w upały czy mrozy – zaznaczyła.
Dodała, że „ta luka może mieć niebezpieczne skutki”. – Projektując przepisy, musimy przewidywać, jaka może być kreatywność tych, którzy będą próbowali je obejść. Obawiam się, czy ten zapis nie zostanie wykorzystany do stałego trzymania zwierząt na smyczy – oceniła.
Przyznała jednocześnie, że rozwiązania przyjęte przez komisję to „pewien kompromis, bardzo trudny”, ale należy pamiętać, że ostatecznie o losie ustawy zdecyduje prezydent, który już raz zawetował ustawę dotyczącą zakazu trzymania psów na uwięzi. – Jeśli to miałoby zdecydować o jakimś oporze ze strony pana prezydenta, to, z ciężkim sercem, ale musimy ustąpić – dodała.
Jednak według niej, oprócz samych przepisów, potrzebna jest również kampania społeczna. – Z organizacjami społecznymi głośno mówiliśmy, by nie zostawiać psów przed sklepami, staraliśmy się edukować społeczeństwo. Tłumaczyłam, że to jest wykroczenie – po pierwsze, stwarzamy zagrożenie dla naszego zwierzęcia, ale także narażamy się na odpowiedzialność karną, wykroczeniową. Tymczasem ze strony Sejmu wychodzi zupełnie inny sygnał – że w zasadzie to jest w porządku i jeszcze wpisujemy to do ustawy – powiedziała.
Kradzież, pobicie lub uduszenie smyczą. OTOZ Animals ostrzega przed zostawianiem psów
Inspektor krajowa OTOZ Animals Barbara Dulęba podkreśliła, że polskie przepisy nie regulują pozostawiania psa przed sklepem. – Jednak zdarza się, że docierają do nas informacje o pozostawionym pod sklepem psie, który siedzi tam już od godziny, półtorej, dwóch – i pojawia się pytanie, co zrobić, bo nie widać właściciela – powiedziała PAP.
Jej zdaniem w przepisach przydałby się „jeden szczegółowy punkt”, który nakładałby na właścicieli obowiązek pozostawienia zwierzęcia pod czyjąś opieką.
Dulęba zaznaczyła, że właściciel, który zostawia swojego psa przed sklepem, musi liczyć się z tym, że zwierzęciu może stać się krzywda. – Może przejść osoba, która ma sadystyczne skłonności. Może psa pobić, skopać, próbować udusić go smyczą (…). Samo zwierzę, w stresie, może zerwać się ze smyczy, ponieważ wydzielająca się adrenalina sprawia, że pies nie panuje nad odruchami. Jest w panice i chce się uwolnić, aby poszukać właściciela – powiedziała.
Zaznaczyła, że psy pozostawiane są także na przykład przed lokalami gastronomicznymi. – Sami kilkukrotnie składaliśmy zawiadomienia, ponieważ na przykład pozostawionego przed pocztą psa brutalnie skopał przechodzący tamtędy człowiek – dodała. – Przydałyby się przepisy określające, jaką odpowiedzialność powinien ponosić właściciel, pozostawiając zwierzę przed sklepem – oceniła.
Według inspektorki, ustawa powinna dokładnie określać, na jak długo można zostawić psa. – Na przykład, że 10 minut jest dopuszczalne, ale już kwadrans powoduje zmiany w zdrowiu zwierzęcia, na przykład wychłodzenie zimą, przegrzanie latem – dodała.
Zapytana, jak jej zdaniem wygląda egzekwowanie istniejących przepisów przez służby, odparła, że „zazwyczaj, jeśli już dochodzi do takiej sytuacji, że policja lub straż miejska przyjeżdża na miejsce, to właściciel (…) tłumaczy, że nie wiedział, że tylko na chwilę, że przecież nic się nie stanie, bo tutaj ludzie chodzą i w razie czego na pewno zareagują”.
W takich sytuacjach, niestety, służby mundurowe udzielają upomnienia. To jest nagminne. Myślę, że gdyby właściciele dostali choćby 50 zł mandatu (…), to może przemyśleliby kwestię zabierania psa na zakupy – dodała.
Krótkie zakupy mogą skończyć się zarzutami. Ważny komunikat służb
Mec. Topczewska zapytana, jakie narzędzia ma osoba, która chce pomóc pozostawionemu psu, wskazała, że „przede wszystkim możemy wezwać policję lub straż miejską, która może nałożyć mandat na właściciela”. Jednak – zaznaczyła – gdy ustawa wejdzie w życie, takiej możliwości praktycznie już nie będzie – chyba że dobrostan zwierzęcia zostanie naruszony.
Adwokatka przekonuje jednak, że najważniejsze jest zareagowanie. – Podejdźmy do psa, ale nie nawiązujmy zbyt bliskiego kontaktu, ponieważ, zestresowany sytuacją, może różnie reagować. Nie wyciągajmy rąk do głaskania, ale zostańmy do czasu, aż właściciel się odnajdzie – powiedziała. Jeśli go nie ma dłużej – dodała – wejdźmy do sklepu i poprośmy obsługę o wywołanie właściciela przez głośnik.
– Jeśli mamy możliwość, podajmy psu wodę, zwłaszcza w upalny dzień. Zostańmy przy nim, zapewniając bezpieczeństwo. Pies, który jest przywiązany, nie może się bronić – podkreśliła.
Krótkie zakupy mogą skończyć się zarzutami. Ważny komunikat służb
Stołeczna Straż Miejska, zapytana przez PAP, czy prowadzi statystyki zgłoszeń mieszkańców o pozostawionych najczęściej przed sklepami psach na przykład podczas upałów lub ulewnych deszczy, wiatru itp., poinformowała, że nie prowadzi tak szczegółowych statystyk.
Referat Prasowy Straży Miejskiej m.st. Warszawy podał, że w przypadku zgłoszenia dotyczącego przywiązanego na smyczy i pozostawionego psa przed sklepem, patrol podejmuje interwencję na miejscu, ocenia warunki, w jakich przebywa zwierzę, oraz próbuje ustalić właściciela.
„Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt precyzuje w art. 6 ust. 2 katalog form znęcania się nad zwierzęciem. W punkcie 17 określono, że jedną z form znęcania jest wystawianie zwierzęcia domowego lub gospodarskiego na działanie warunków atmosferycznych, które zagrażają jego zdrowiu lub życiu” – czytamy.
Straż przekazała, że „każda sytuacja jest oceniana indywidualnie przez interweniujących funkcjonariuszy, z uwzględnieniem czasu pozostawienia zwierzęcia bez opieki, panujących warunków atmosferycznych oraz stanu samego zwierzęcia”. „W sytuacjach wskazujących na podejrzenie popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzęciem wzywana jest na miejsce policja” – dodała.
Zakaz trzymania psów na smyczy, który obejmował również pozostawianie ich przed sklepami, był propozycją zawartą w obywatelskim projekcie „Stop łańcuchom”. Zebrano pod nim ponad pół miliona podpisów.
Paulina Kurek (PAP)
pak/ mas/ akar/
