Europejski Bank Centralny zdecydował się na dość nieortodoksyjną podwyżkę stóp procentowych, co fundamentalnie osłabia pozycję złotego w relacji do euro. I choć początkowa reakcja rynku była negatywna dla polskiej waluty, to finalnie kurs euro utrzymał się w korytarzu.

Europejski Bank Centralny w środę zdecydował się na podniesienie stóp procentowych o 25 punktów bazowych, co stanowi pierwszą taką decyzję od września 2023 roku. EBC zaostrza zatem politykę monetarną ze względu na wysoką i szybko narastającą inflację, pomimo że strefa euro prawdopodobnie znalazła się w tzw. technicznej recesji. Był to ruch zgodny z oczekiwaniami, aczkolwiek nietypowy w wykonaniu EBC.
W konsekwencji zmniejszyła się dysproporcja między stopami procentowymi w Polsce a strefie euro, co – przynajmniej w teorii – powinno sprzyjać złotemu w średnim i dłuższym okresie. Tym bardziej, że polska Rada Polityki Pieniężnej nie wykazuje entuzjazmu do podnoszenia stóp procentowych.
Reklama
Zobacz także
Niskie prowizje i brak ukrytych opłat – otwórz rachunek w Saxo Banku (Link afiliacyjny – zarabiamy na prowizji)
– W naszym bazowym scenariuszu zakładamy, że EBC utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie na kolejnych posiedzeniach, chociaż głównym czynnikiem wprowadzającym niepewność do tej prognozy jest dalsze utrzymywanie się szoku energetycznego. Christine Lagarde nie udzieliła odpowiedzi, czy podwyżka sygnalizuje początek nowego cyklu. Wyceny rynkowe (wynikające z kontraktów FRA) nadal wskazują na możliwość kolejnych podwyżek stóp jeszcze w tym roku – napisali w porannym raporcie ekonomiści PKO BP.
Jednakże polski rynek walutowy reagował nie tyle na informacje z Frankfurtu, ile na szybko zmieniające się doniesienia dotyczące Iranu. Ta globalna niepewność wpłynęła na kurs euro do złotego, który chwilami przekraczał 4,26 zł. Później sytuacja się uspokoiła. W piątek rano euro wyceniano na 4,2489 zł.


– Początkowo jastrzębie wypowiedzi Donalda Trumpa dotyczące Iranu zwiększały premię za ryzyko i wspierały popyt na bezpieczne aktywa. W takich warunkach dolar zyskiwał na wartości, a złoty pozostawał pod presją. W trakcie amerykańskiej sesji giełdowej, informacja o odwołaniu ataków ze strony USA na Iran oraz możliwość porozumienia wywołały szybkie odwrócenie wcześniejszych tendencji: dolar stracił część premii za ryzyko, a waluty procykliczne zaczęły odrabiać straty – napisali analitycy PKO BP.
W ten sposób na relacji euro-złoty utrzymano dotychczasowy stan. Kurs EUR/PLN nadal porusza się w wąskim paśmie wahań (4,2250-4,2650), o szerokości zaledwie 4 groszy. Jest to element trwającej od początku blokady Cieśniny Ormuz konsolidacji w przedziale 4,2250-4,3070 zł. Obecnie znajdujemy się w okolicach środka tej wiosennej konsolidacji na rynku złotego.
Znacznie większa zmienność występuje na relacji dolar-złoty, gdzie do stosunkowo łagodnych fluktuacji kursu euro do złotego dochodzą silne zakłócenia na relacji euro-dolar. Kurs EUR/USD w środę próbował odreagować silny spadek po zeszłotygodniowych danych z rynku pracy („payrollsach”), co u nas przełożyło się na spadek notowań dolara w okolice 3,6677 zł w piątek przed południem. Jednak jeszcze w czwartek kurs USD/PLN dotknął bariery 3,70 zł i był najwyższy od blisko dwóch miesięcy.
Z kolei notowania franka szwajcarskiego odbiły się od dolnego ograniczenia lokalnego trendu bocznego. Po przetestowaniu poziomu 4,60 zł w piątek rano, frank wyceniany był na 4,6124 zł. Z najwyższych poziomów od ponad miesiąca spadł natomiast kurs funta brytyjskiego. Przed południem szterling kosztował 4,9209 zł, podczas gdy w czwartek jego wartość wynosiła blisko 4,94 zł.
KK
