Konflikt na Bliskim Wschodzie przyniósł Syrii niespodziewane korzyści: w maju z jej przestrzeni powietrznej skorzystało blisko 12 tysięcy samolotów, co zasiliło budżet państwa kwotą około 6 milionów dolarów – poinformowała agencja Reutera, opierając się na oficjalnych danych z Damaszku.

Syryjski Główny Zarząd Lotnictwa Cywilnego poinformował, że w maju zanotowano 11,8 tysiąca przelotów przez syryjską przestrzeń powietrzną, co stanowi ponad dwukrotny wzrost w porównaniu do lutego bieżącego roku. Wielkość ruchu w maju była również o około 375% wyższa niż w analogicznym miesiącu roku poprzedniego. Luty był ostatnim miesiącem przed konfliktem zbrojnym pomiędzy USA, Izraelem a Iranem, który spowodował zakłócenia w działalności linii lotniczych.
Syryjska przestrzeń powietrzna pozostawała zamknięta przez 14 lat wojny domowej, która zakończyła się obaleniem prezydenta Baszara al-Assada pod koniec 2024 roku – przypomniał Reuters. Ostatni rok przyniósł ożywienie w ruchu lotniczym, jednak dopiero w marcu, po zamknięciu przestrzeni powietrznej nad Irakiem i Zatoką Perską, linie lotnicze zostały zmuszone do ponownego rozważenia swoich regionalnych tras.
Pomimo tymczasowego zawieszenia broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, które doprowadziło do ponownego otwarcia przestrzeni powietrznej na Bliskim Wschodzie w kwietniu, większość lotów z Dubaju i Doha – jednych z najbardziej intensywnie wykorzystywanych węzłów lotniczych na świecie – do Europy nadal kursuje przez centralną Syrię, omijając Irak. Przelot nad Syrią skraca czas podróży i redukuje zużycie paliwa.
Niemniej jednak, OPSGroup, międzynarodowa organizacja zajmująca się monitorowaniem ryzyka w sektorze lotniczym, oceniła, że przestrzeń powietrzna nad Syrią nadal jest postrzegana jako obszar podwyższonego ryzyka i działa w oparciu wyłącznie o „kontrolę proceduralną” – czyli najbardziej podstawowy poziom nadzoru ruchu lotniczego.
Według przedstawicieli sektora lotniczego, obecny ruch w syryjskiej przestrzeni powietrznej nie osiąga nawet połowy natężenia sprzed wojny domowej w tym kraju, a za niedawny wzrost odpowiedzialni są głównie przewoźnicy z regionu Zatoki Perskiej. Europejscy, azjatyccy i północnoamerykańscy operatorzy w dalszym ciągu starają się unikać lotów nad terytoriami Bliskiego Wschodu.
Syryjskie władze wyrażają jednak optymizm.
– Wzrost liczby operacji lotniczych świadczy o początku realnej zmiany w postrzeganiu syryjskiej przestrzeni powietrznej przez linie lotnicze, które widzą w niej praktyczną i godną zaufania trasę, ponownie stającą się częścią regionalnej sieci – oświadczył agencji Reutera dyrektor generalny Syryjskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego, Omar al-Hosari. (PAP)
os/ rtt/
