Polscy wytwórcy stolarki budowlanej odczuwają coraz większą presję związaną ze wzrostem kosztów energii, robocizny, materiałów i transportu. Znaczący wpływ na tę sytuację ma kontekst geopolityczny oraz zakłócenia w łańcuchach dostaw. Firmy skłaniają się ku większej produkcji lokalnej i wykorzystaniu zasobów krajowych, aby uniezależnić się od dostaw z odległych rynków zewnętrznych. Sytuacja sektora stolarki w nadchodzących miesiącach będzie uzależniona od cen energii i surowców, a także od stabilności regulacyjnej i tempa realizacji projektów remontowych oraz termomodernizacyjnych.

Zgodnie z raportem ASM Research Solutions Strategy i Związku Polskie Okna i Drzwi, wartość eksportu polskiej stolarki otworowej w roku 2024 ukształtowała się na poziomie 3,9 miliarda euro, przy czym za granicę trafiło blisko 64% krajowej produkcji. Polska posiadała 18,5% udziału w światowym eksporcie okien i drzwi oraz 32,8% w eksporcie unijnym. Pomimo tej pozycji, przedsiębiorstwa sygnalizują, że ich konkurencyjność jest coraz silniej hamowana przez rosnące koszty i narastającą presję ze strony azjatyckich wytwórców.
– Konkurencyjność polskich przedsiębiorstw w obszarze stolarki budowlanej jest osłabiana przez wysokie koszty energii i pracy, które znacząco wpływają na obniżenie efektywności cenowej – informuje agencję Newseria Andrzej Kaczor, dyrektor zarządzający Soudal Polska, producenta chemii budowlanej, w tym klejów i mas uszczelniających.
Nadmierne regulacje sprawiają, że Chiny, które otrzymują wsparcie rządowe i cechują się niskimi kosztami produkcji, stają się znacznie bardziej konkurencyjne dla polskich firm. Moim zdaniem europejskie i polskie przedsiębiorstwa mogą rywalizować swoją innowacyjnością, która stanowi przewagę, oraz poprzez wdrażanie różnorodnych rozwiązań, które na obecnym etapie są trudne do powielenia przez chińskie firmy.
Czy wojna handlowa między USA a Chinami otwiera szanse dla Polaków?
Jak podkreśla, atutem europejskich firm może być także połączenie globalnej skali działania z lokalnym zaangażowaniem. W przypadku międzynarodowych grup pozwala to na wykorzystanie zasobów regionalnych, skrócenie czasu dostaw i szybsze reagowanie na zakłócenia w międzynarodowym obrocie handlowym.
Zmiany w globalnych łańcuchach dostaw mogą jednocześnie tworzyć nowe perspektywy dla polskich przedsiębiorstw, szczególnie na rynkach, które dążą do ograniczenia swojej zależności od Azji. Dotyczy to między innymi Stanów Zjednoczonych, gdzie część nabywców poszukuje dostawców bliższych politycznie i logistycznie.
– Amerykanie dążą do większego uniezależnienia się od Chin i wolą inwestować w swój przemysł, swoje wyroby, a jeśli muszą coś importować, to preferują dostawy z Europy zamiast z Azji. Dlatego też uruchomiliśmy zakład produkcyjny w USA. Staramy się również pozyskiwać więcej surowców z krajów, gdzie dostawy są szybsze i bardziej niezawodne, a także lokować więcej zamówień w Polsce – wyjaśnia Ryszard Florek, współzałożyciel i prezes FAKRO.
Według przedstawicieli branży, w dłuższej perspektywie o konkurencyjności polskich wytwórców zadecydują innowacyjność, zróżnicowanie źródeł dostaw i zdolność do szybkiego adaptowania się do zmian w globalnym handlu. Najbliższe miesiące będą zależeć przede wszystkim od dynamiki cen energii i surowców, stabilności otoczenia regulacyjnego oraz tempa realizacji inwestycji remontowych i termomodernizacyjnych. Inwestycje te nabierają coraz większego znaczenia w kontekście bieżących wydarzeń na rynku budowlanym. Według danych GUS, w pierwszym kwartale 2026 roku rozpoczęto budowę 49,4 tys. mieszkań, co stanowi spadek o 11,4% w porównaniu do roku poprzedniego. Jednocześnie wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym na budowę 67,5 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o 7,4% rok do roku.
Nadchodzi okres obowiązkowych termomodernizacji
– W naszej branży obserwujemy podobne tendencje jak w innych sektorach: rosną ceny surowców i transportu, co w efekcie wyższych kosztów produktów, prowadzi do spadku popytu na rynku – mówi Ryszard Florek. – Ta niepewność skłania ludzi do ograniczania inwestycji budowlanych, co przekłada się na mniejsze zapotrzebowanie na stolarkę. Rynek remontów, czyli wymiana starych okien na nowe, stanowi pewną szansę, która w pewnym stopniu ratuje branżę, zapewniając względnie dobre wykorzystanie mocy produkcyjnych.
Dla producentów stolarki, jednym z najistotniejszych czynników stymulujących popyt w nadchodzących latach mogą być inwestycje w poprawę efektywności energetycznej budynków. Zmieniona dyrektywa EPBD zakłada między innymi, że od 2028 roku nowe budynki należące do instytucji publicznych, a od 2030 roku wszystkie pozostałe nowe budynki będą musiały być bezemisyjne.
– Efektywność energetyczna i ekologiczne budownictwo to jest przyszłość – stwierdza Henryk Kwapisz, dyrektor ds. relacji instytucjonalnych Grupy Saint-Gobain w Polsce. – Komisja Europejska kładzie duży nacisk na procesy renowacji, co ma ogromne znaczenie dla rynku stolarki okiennej – im więcej renowacji, tym większa liczba wymian okien. Jest to jednak uwarunkowane wymogiem konsekwencji, ponieważ jeśli posiadamy długoterminową strategię renowacji budynków, musi ona wykraczać poza teoretyczny dokument i być rzeczywiście wdrażana i egzekwowana.
Ceny aluminium na najwyższym poziomie od okresu pandemii
Jak zaznacza, jednolity rynek Unii Europejskiej wzmacnia odporność firm na część zawirowań, ale jednocześnie wymaga stabilnych i konsekwentnie stosowanych regulacji. Przewidywalność przepisów prawnych jest szczególnie istotna w branży, gdzie inwestycje i kontrakty są planowane ze znacznym wyprzedzeniem.
Dużym wyzwaniem pozostaje zmienność cen surowców. Bank Światowy prognozuje, że ceny surowców ogółem wzrosną w 2026 roku o 16%, co jest związane między innymi z wysokimi cenami energii, nawozów oraz niektórych metali. W sektorze stolarki budowlanej szczególnie wrażliwy jest rynek aluminium, którego produkcja jest silnie powiązana z kosztami energii.
– Od początku bieżącego roku ceny aluminium zaczęły wykazywać tendencję wzrostową. Początkowo wzrost rzędu około 15% wydawał się znaczący, jednak z początkiem marca ceny gwałtownie poszybowały w górę – mówi Andrzej Karolewski, prezes firmy Procural, specjalizującej się w produkcji aluminiowych systemów budowlanych. – W kwietniu ceny nadal rosły, osiągając najwyższy poziom od czasów pandemii. Niestabilność cenowa utrudnia prognozowanie przyszłości, zwłaszcza w branży budowlanej, gdzie niezbędne jest długoterminowe projektowanie i zawieranie kontraktów na dłuższy okres. Każdy inwestor oczekuje stabilności cen, ale jak tu prognozować ceny, które zmieniają się tak dynamicznie?
Kwestie wpływu geopolityki na krajowy sektor stolarki budowlanej były przedmiotem dyskusji ekspertów podczas XVI Kongresu Stolarki Polskiej, który odbył się 11 maja w Jachrance.
