Afera Cinkciarz.pl. Znikające bitcoiny, przekazane nieruchomości, ucieczka do Ameryki

Oskarżał banki, „skorumpowane polskie instytucje”, proponował „nie pajacować” komentatorom i pragnął sprzedawać papier toaletowy z nadrukiem „KNF” – Marcin P. został zlokalizowany w Stanach Zjednoczonych ponad 1,5 roku po wyjeździe z kraju. Według doniesień medialnych, przed zatrzymaniem próbował schronić się w amerykańskich siłach zbrojnych. Przypominamy historię upadku najsłynniejszego polskiego kantoru i jego przypuszczalne przyczyny.

Drwił z państwa, teraz czeka na ekstradycję. Przypominamy aferę Cinkciarz.pl

fot. bogadeva1983 / / Shutterstock

Rozpoczęło się od zwłoki w wypłatach środków. „Trzy dni oczekiwania na transfer, który miał być zrealizowany w ciągu 8 godzin. Klienci zgłaszają skargi na kantor” – informowaliśmy jako pierwsi 11 września 2024 roku. Sprawy szybko nabrały tempa, a już 3 tygodnie później Cinkciarz.pl utracił zezwolenie na świadczenie usług płatniczych. Kontrolerzy z KNF zarzucili kantorowi mieszanie funduszy własnych z pieniędzmi klientów.

W międzyczasie wydłużał się czas opóźnień w realizacji przelewów, aż w pewnym momencie wypłaty całkowicie ustały. Środki oszczędności tysięcy klientów zostały zablokowane na rachunkach kantoru. Jak się później okazało, gdy sprawę przejęła prokuratura, na rachunkach tych brakowało funduszy, które powinny się tam znajdować.

Brakuje 150 milionów złotych Cinkciarzowi? Klienci czekają dniami na przelew. „Rozłączyli się, gdy podałem nazwisko”

Coraz więcej zaniepokojonych klientów zgłasza się do naszej redakcji w sprawie czasu oczekiwania na środki z kantoru Cinkciarz.pl. „Czekałem 6 godzin na połączenie z infolinią, w końcu odezwał się jakiś mężczyzna, zapytał o imię i nazwisko, a gdy je podałem, rozłączył się” – opowiada pan Marek, który od 15 dni oczekuje na kwotę sześciocyfrową.

Czytaj więcej…

Jednocześnie Cinkciarz.pl wraz z prezesem spółki, Marcinem P., konsekwentnie przedstawiali się jako ofiary ataku ze strony państwa i sektora bankowego. KNF był oskarżany o łamanie prawa, ukrywanie dokumentacji, niszczenie biznesu i „skazywanie klientów na kosztowne usługi bankowe”. Banki były oskarżane o próby nieuczciwego eliminowania konkurencji. Zapowiadano pozwy o wartości 7,5 miliarda złotych przeciwko instytucjom finansowym.

Conotoxia, spółka-matka kantoru Cinkciarz.pl, deklarowała plany przekształcenia się w bank, który miałby obsługiwać milion klientów. Wszystko miało przebiec pomyślnie, gdyby nie „atak KNF” i wrogie działania konkurencji.

Jednocześnie, jak ujawniliśmy, Marcin P. przekazał nieruchomości należące do niego w Zielonej Górze członkowi rodziny – miało to miejsce zaledwie 3 dni po odebraniu licencji jego spółkom przez KNF – po czym wyjechał do Stanów Zjednoczonych.

Prezes Cinkciarza i zaginione bitcoiny

Prokuratura Regionalna w Poznaniu wszczęła postępowanie dotyczące problemów kantoru już na początku października 2024 roku, a pod koniec tego miesiąca do siedziby spółki wkroczyło CBŚP. Wówczas przeprowadzono również rewizję w domach Marcina P., które zostały przepisane na rodzinę.

W styczniu 2025 roku prezes Cinkciarza zaczął publicznie zarzucać funkcjonariuszom CBŚP kradzież jego 5 pendrive’ów podczas wspomnianych rewizji. Twierdził, że na nośnikach tych znajdowały się dane dostępowe do 33 portfeli kryptowalutowych, zawierających 492 bitcoiny (według obecnego kursu warte blisko 140 milionów złotych).

Prokuratura nigdy nie odniosła się do tych rewelacji, a Marcin P. nie przedstawił żadnych dowodów potwierdzających jego wersję wydarzeń. Nasza redakcja miała wgląd w protokoły z przeszukania obu posiadłości prezesa Cinkciarza. W dokumentach tych nie odnotowano żadnych sprzętowych portfeli kryptowalut.

Według naszej wiedzy, Marcin P. faktycznie posiadał bitcoiny (nie znamy dokładnej ilości). Niemniej jednak, trudno uwierzyć, że nie zabrałby ze sobą kluczy do tych środków opuszczając kraj.

Marcin P. walczy z emigracji

– (…) odrobinę pokory. Już 12 razy pokonałem giganta, jakim jest Mastercard, więc bez problemu poradzę sobie również z patologią polskiego systemu. Nadszedł również czas na Ciebie, mam na to 3 lata, więc radzę nie pajacować – tak pisał jeszcze w czerwcu 2025 roku Marcin P., odpowiadając na wpis na LinkedIn, autor którego zakwestionował legalność działań Cinkciarza, nazywając go piramidą finansową.

Prezes kantoru prowadził walkę z zagranicy, cały czas oskarżając polskie państwo o zniszczenie jego przedsięwzięcia. Zapowiedział nawet produkcję papieru toaletowego z napisem „KNF”, co miało symbolizować skrót od „Kocham Najbardziej Finanse”.

– Radzę powstrzymać się od pochopnych wniosków, dopóki sprawy nie rozstrzygnie prawdziwy sąd międzynarodowy, a nie skorumpowane struktury z Polski – pisał P.

Podczas gdy prezes kantoru, który od miesięcy nie wypłacał milionów złotych należących do tysięcy klientów, organizował medialne wystąpienia, prokuratura kontynuowała śledztwo.

Dlaczego Cinkciarz.pl upadł?

Wstrzymanie przelewów klientów kantoru Cinkciarz.pl mogło zaskoczyć wiele osób. Firma zainwestowała znacząco w marketing i była rozpoznawalną marką. Sponsorowała polską kadrę piłkarską, a nawet wysłała do USA dwóch byłych prezydentów (Bronisława Komorowskiego i Lecha Wałęsę) w celu uczestnictwa w podpisaniu umowy o partnerstwie z legendarną drużyną koszykarską Chicago Bulls.

Jednakże, prawda o kondycji finansowej kantoru była zawsze dostępna w sprawozdaniach finansowych grupy Conotoxia, której częścią był Cinkciarz.pl. Jak wykazała analiza przeprowadzona przez Bankier.pl, przez 8 lat działalności spółki żaden rok nie zakończył się dla niej zyskiem.

Analizujemy finanse Cinkciarza. Straty idące w miliony, niespłacone pożyczki i ogromne wynagrodzenia zarządu

Grupa Conotoxia, właściciel Cinkciarz.pl, odnotowywała straty nieprzerwanie przez 8 lat, a ponoszone przez nią koszty przewyższały przychody nawet w okresie szczytowych obrotów kantoru. Straty rosły rokrocznie, zbliżając się do 200 milionów złotych, podczas gdy zarząd pobierał astronomiczne wynagrodzenia. Na koniec 2024 roku oczekują na zapłatę wielomilionowe pożyczki.

Czytaj więcej…

Straty systematycznie rosły, osiągając blisko 200 milionów złotych pod koniec 2023 roku. Jednocześnie zarząd firmy wypłacił sobie w tym okresie 68 milionów złotych w ramach wynagrodzeń.

Grupa była zmuszona skorzystać z kredytów odnawialnych na kwotę 133,5 miliona złotych, z terminem spłaty wygasającym 31 grudnia 2024 roku. Czy w obliczu braku środków, kantor sięgnął po depozyty klientów zgromadzone na rachunkach?

Poszukiwania Marcina P. i wielki finał

W toku postępowania Prokuratura Regionalna w Poznaniu postawiła zarzuty kilku osobom, w tym członkowi zarządu Cinkciarz.pl, głównej księgowej spółki. Na początku 2026 roku postawiono zarzuty kolejnym czterem osobom (dwóm byłym członkom rady nadzorczej oraz dwóm osobom odpowiedzialnym za zarządzanie płynnością środków walutowych na rachunkach klientów).

Marcin P. pozostawał jednak przez cały czas nieuchwytny, choć przez znaczną część swojego pobytu w Stanach Zjednoczonych nie podejmował szczególnych starań, by się ukryć. Pod drzwiami wynajmowanego domu w Chicago, w którym mieszkał (a do którego można było trafić dzięki zdjęciom zamieszczonym w mediach społecznościowych jego żony), pojawił się nawet jeden z poszkodowanych klientów kantoru. Marcin P. odmówił rozmowy, zagroził użyciem siły i zgłosił na policję, że jest nękany.

Od lipca 2025 roku Marcin P. widniał na liście Interpolu. Wydano za nim tzw. „czerwoną notę” za oszustwo i pranie pieniędzy. W drugiej połowie ubiegłego roku prezes Cinkciarza zamilkł w mediach. Nie oskarżał już KNF ani nie wdawał się w spory z klientami w mediach społecznościowych. 28 października 2025 roku sąd ogłosił upadłość jego kantoru, a do spółki wszedł wyznaczony syndyk, mający na celu zaspokojenie wierzycieli. Zgłosiło się 8 tysięcy osób.

19 maja w USA zatrzymano Marcina P., o czym polskie media dowiedziały się dwa dni później. Według nieoficjalnych ustaleń RMF FM, zatrzymania dokonano na terenie poligonu wojskowego w stanie Missouri, gdzie brał udział w szkoleniu. Prawdopodobnie poszukiwał w US Army schronienia przed polskim wymiarem sprawiedliwości.

Prokuratura szacuje obecnie straty poniesione przez klientów Cinkciarz.pl na co najmniej 185 milionów złotych.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *