Światowy ład monetarny przeżywa trudności, a pozycja dolara jako globalnej waluty rezerwowej jest kwestionowana. Zdaniem ekonomistów z Incrementum, sygnalizuje to kontynuację długoterminowej hossy na rynku złota.

W roku 2025 zanotowano znaczący wzrost wartości złota w dolarach, sięgający blisko 65%, co stanowi najwyższą roczną stopę zwrotu od 45 lat. Następnie, w styczniu 2026 roku, cena tego szlachetnego metalu wzrosła o niemal 30%, by zakończyć miesiąc gwałtownym spadkiem. Po lutowym odbiciu, złoto nie osiągnęło już nowych szczytów i zmierzało ku trzeciemu z rzędu miesiącowi zakończonemu spadkami.
Przeczytaj także
Raport: Złoto po 4 800 dolarów…. w roku 2030
Jednakże, według zwolenników złota z liechtensteińskiego funduszu Incrementum, wiosenne osłabienie cen tego kruszcu jest jedynie zdrową korektą w ramach dekadowej hossy, która dopiero wkracza w swoją najbardziej dynamiczną fazę. Zanim jednak przejdziemy do najnowszych prognoz cenowych, przeanalizujmy czynniki, które mają na nie wpłynąć.
Zobacz także
Postaw pierwsze kroki ku bezpiecznym inwestycjom — przeczytaj nasz poradnik o Obligacjach Skarbowych!
20 lat analizy złota i postępująca erozja zaufania
W ubiegłym tygodniu zaprezentowano już 20. edycję raportu „In Gold We Trust” (W złocie pokładamy ufność). Jest to hasło stanowiące pewną ironiczną paralelu do napisu widniejącego na każdym banknocie dolarowym (In God We Trust), który w 1956 roku stał się oficjalnym mottem Stanów Zjednoczonych. Wydarzenia ostatnich dwóch dekad wyraźnie pokazały, że deficyt zaufania jest kluczowym problemem współczesnych finansów: od odkrycia kredytów subprime, przez kolejne afery w sektorze finansowym, po rozwój technologii blockchain. Wszystko to prowadzi do erozji zaufania do rządów, banków centralnych, walut fiducjarnych i obligacji skarbowych. Stąd też obserwujemy renesans zainteresowania złotem.
– Proces, który dokumentujemy od 2007 roku, koncentruje się na kluczowej roli zaufania. Jest ono niczym niewidzialny spoiwo, które scala społeczność, umożliwia współpracę i czyni przyszłość bardziej przewidywalną (…) Bez zaufania nie ma żadnych relacji, żadnego kredytu, żadnej gospodarki, ani żadnego pieniądza – czytamy w najnowszym wydaniu „In Gold We Trust”.


Incrementum
Tegoroczna edycja nosi tytuł: „Powrót do monetarnej przyszłości”, stanowiący parafrazę znanego filmu dla dzisiejszych czterdziestolatków. – Aby przygotować się na przyszłość pieniądza, musimy najpierw powrócić do jego przeszłości – wyjaśniają autorzy z Incrementum. – W „Powrocie do przyszłości” Doc Brown ostrzega Marty’ego McFly’a przed ingerencją w oś czasu. Jednakże dokładnie to zrobiły banki centralne: poprzez swoją politykę fundamentalnie zaburzyły naturalny porządek monetarny. Obserwujemy konsekwencje tego w czasie rzeczywistym poprzez uporczywie wysoką inflację, bańki na rynkach aktywów finansowych oraz rosnące zainteresowanie aktywami realnymi, takimi jak złoto – dodają.
Od kilku lat prezentuję Państwu kolejne raporty Incrementum, które przez poprzednie 6 lat nie tylko stanowiły inspirującą intelektualnie lekturę, ale również okazały się niezwykle trafne, wyprzedzając prognozy dotyczące nie tylko przyszłej trajektorii cen złota. Nie należy jednak oczekiwać prostych i łatwych odpowiedzi. Raczej spodziewać się spójnej i logicznej narracji prowadzącej do konkretnych wniosków i prognoz.
Koniec „Pax Americana” i nadejście ery złota
Po drugiej wojnie światowej świat znajdował się pod hegemonią Stanów Zjednoczonych, a dolar amerykański pełnił rolę globalnej waluty rezerwowej. Świat finansów traktował obligacje Stanów Zjednoczonych jako papiery wartościowe „wolne od ryzyka”. W roku 1991, po globalnym upadku komunizmu, USA stały się dominującą siłą na świecie i jedynym supermocarstwem. Jednak ten okres dobiega końca, a rola dolara została podważona – twierdzą przedstawiciele funduszu z Liechtensteinu.
– Pax Americana – porządek polityczny, wojskowy, a przede wszystkim monetarny, który kształtował globalny ład od 1945 roku – zbliża się do końca. Upadek zaufania instytucjonalnego – do rządów, banków centralnych i systemu pieniądza fiducjarnego – stał się głównym motorem napędowym cen złota – to odważne stwierdzenie wydaje się kluczowe dla zrozumienia zachowania cen złota w ciągu ostatnich 5 lat.
Zmiana globalnego porządku monetarnego nie jest zjawiskiem częstym. Historia jednak udokumentowała kilka takich przypadków. Ostatni taki „monetarny reset” miał miejsce w latach 70. XX wieku, kiedy system z Bretton Woods zastąpiono systemem petrodolara. Była to nieformalna „umowa”, według której handel ropą naftową (kluczowym surowcem naszej cywilizacji) mógł być rozliczany wyłącznie w USD. Dodatkowo, eksporterzy ropy lokowali swoje nadwyżki na amerykańskim rynku finansowym – głównie w obligacjach rządowych (Treasuries). Obecnie ten system powoli dobiega końca.
Przeczytaj także
Resort finansów: idziemy na 75% PKB długu publicznego. I to wkrótce
– Eskalacja kryzysu irańskiego może stać się drugim punktem zwrotnym dla Stanów Zjednoczonych, wyznaczając Rubikon, po przekroczeniu którego system petrodolara stopniowo przekształci się w system petrojuana lub nawet petrozłota. Jeśli Teheran w przyszłości będzie akceptował płatności za ropę wyłącznie w renminbi, to hegemonia dolara, ustanowiona w roku 1973, zostanie trwale podważona – tak obecny kryzys wokół Cieśniny Ormuz postrzegają w Incrementum. Jest to perspektywa znacznie dłuższa niż spekulacje na temat wyczerpania się zapasów ropy naftowej.
W wyniku obecnego, regularnego kryzysu naftowego, potencjalnie grozi nam powtórka stagflacyjnego scenariusza z lat 70-tych. Historyczna analogia jest tu bardzo kusząca. Po pierwszej fali inflacji z lat 1973-74 nastąpiła druga, znacznie silniejsza. Obie były związane z szokami naftowymi – podobnie jak obecnie (w latach 2022 i 2026). Pół wieku temu drugi kryzys naftowy był również powiązany z sytuacją w Iranie. Należy pamiętać, że lata 70. przyniosły wzrost cen złota z 35 USD do 850 USD za uncję, osiągniętych w styczniu 1980 roku.


Incrementum
Żyjemy w „złotej dekadzie”. Czy historia się powtórzy?
– Trwająca w ostatnich latach hossa na rynku złota jest manifestacją długoterminowego trendu wzrostowego, który ogłosiliśmy w raporcie z 2020 roku pod tytułem „Świt Złotej Dekady”. Wówczas spotkaliśmy się ze sceptycyzmem ze strony głównego nurtu. Jednak liczby mówią same za siebie. Od naszej deklaracji cena złota wyrażona w USD wzrosła o 165%. Innymi słowy: dolar stracił na wartości wobec złota o blisko dwie trzecie – piszą ekonomiści z Incrementum.


Incrementum
Jednakże, chociaż prognoza długoterminowego trendu pozostaje aktualna, po drodze mogą wystąpić znaczące korekty spadkowe, rzędu -20% do -30%. Przy obecnych poziomach cenowych oznaczałoby to okresowe spadki cen tego królewskiego metalu nawet o 800-1000 USD za uncję. Jest to kwota zbliżona do ceny, jaką jeszcze niecałe 20 lat temu kosztowała cała uncja złota.
Według ekonomistów Incrementum, głównym motorem dalszego wzrostu cen złota będzie przede wszystkim erozja zaufania do rządów i pieniądza fiducjarnego. To z kolei doprowadzi do wzrostu inflacji, przyspieszając spadek siły nabywczej dolara, euro, jena, juana i innych współczesnych walut.
Mieszkańcy spokojnego Liechtensteinu zauważają nasilającą się polaryzację polityczną (nie tylko w USA), która uniemożliwia podejmowanie decyzji politycznych dotyczących tego, kto powinien ponieść straty. W efekcie „ratowani” są wszyscy: upadające banki, fundusze hedgingowe na skraju bankructwa, nierentowne przedsiębiorstwa, a nawet sami konsumenci. Konsekwencją tego jest potężna ekspansja monetarna, która prowadzi do trwale podwyższonej inflacji. Podważa to zaufanie i skłania ludzi do jak najszybszego wydawania pieniędzy. W rezultacie rośnie tempo obiegu pieniądza, co zgodnie z ilościową teorią pieniądza prowadzi do… wzrostu inflacji. Tworzy się samonapędzająca się spirala inflacyjna. – Jeśli społeczeństwo nie jest w stanie uzgodnić, kto ma przegrać, to inflacja podejmie tę decyzję – dla wszystkich – podsumowują w raporcie Incrementum.
Żyjemy w świecie, w którym każdy szok czy problem gospodarczy jest „rozwiązywany” poprzez potężną ekspansję monetarną i fiskalną, napędzającą kolejny cykl kredytowy. Złoto zyskuje na tym zjawisku jako aktywo, którego podaży nie można łatwo zwiększyć (podobnie jak np. bitcoin) i które nie generuje ryzyka kredytowego. Jest więc nie tylko zabezpieczeniem przed inflacją, ale również bezpieczną przystanią i – co najważniejsze – ostatecznym i neutralnym nośnikiem wartości, pozostającym poza zasięgiem inflacyjnej dewaluacji.
Rządy zmierzają w kierunku remonetyzacji złota
Wbrew powszechnemu przekonaniu, osoby sprawujące władzę nie są ani głupie, ani ślepe. Również dostrzegają te wszystkie zjawiska. Stąd też od kilku lat widoczny jest trend do remonetyzacji złota. Objawia się on na kilku płaszczyznach. Pierwszą są zmasowane zakupy złota przez banki centralne krajów rozwiniętych. Jest to ewidentna próba zabezpieczenia się na wypadek „resetu” światowego systemu finansowego i upadku hegemonii dolara.
Drugą płaszczyzną są przygotowania do rewaluacji rezerw złota Stanów Zjednoczonych. Rząd USA posiada największe oficjalne rezerwy złota na świecie, oficjalnie raportując 8 133,5 ton. Jednak zasoby te są ujmowane w bilansie przy wycenie… 42,22 dolarów za uncję! Gdyby zostały wycenione według cen rynkowych, Departament Skarbu uzyskałby około 1,2 biliona dolarów papierowego zysku, który mógłby przeznaczyć na nowe wydatki. Przecież dokładnie to samo w marcu zaproponowali prezes NBP Adam Glapiński i prezydent Karol Nawrocki. Chodziło o realizację zysków księgowych NBP z tytułu zakupu złota i de facto sfinansowanie wydatków na rozbudowę wojska z polskich rezerw walutowych (program SAFE 0%). W tym samym czasie niemal identyczny pomysł zrealizowała Francja, przenosząc złoto z Nowego Jorku do Paryża i księgując na tej operacji 12,8 mld euro czystego zysku księgowego.
Po trzecie, prace nad ponownym włączeniem złota do centrum systemu finansowego trwają w krajach BRICS. W Rosji badane są możliwości stworzenia systemu rozliczeń zabezpieczonego w 40% fizycznym złotem, a w 60% koszykiem walut państw BRICS. Na razie jest to jedynie koncepcja, ale wyraźnie skierowana przeciwko dolarowi. Z kolei w Chinach Shanghai Gold Exchange stopniowo rozbudowuje infrastrukturę finansową, w ramach której złoto stanowi zabezpieczenie dla pożyczek repo lub transakcji rozliczeniowych. W rezultacie w Azji po cichu powstaje równoległy system finansowy, oparty na złocie, a nie na dolarze.
– Chiny prowadzą grę w Go – cierpliwie, strategicznie i dążąc do okrążenia przeciwnika. Amerykanie grają w pokera, opierając się na krótkoterminowych blefach i maksymalnej dźwigni. Europa zaś siedzi przy stole i tłumaczy zasady gry na 24 języki – żartują sobie ekonomiści z Incrementum.
Dokąd zmierza cena złota?
Gdy w 2020 roku stratedzy z Incrementum prognozowali 4 800 USD za uncję złota w 2030 roku, byli obiektem drwin i politowania na rynku finansowym. Gdy złoto osiągnęło ten pułap już w styczniu 2026 roku, analitycy w bankach inwestycyjnych zaczęli prześcigać się w prognozach z piątką lub nawet szóstką z przodu (i trzema zerami z tyłu). W zeszłorocznej edycji raportu „In Gold We Trust” (o znamiennym i jakże proroczym tytule: The Big Long) padła kwota bliska 9 000 USD/oz. w ramach „scenariusza inflacyjnego”, osiągnięta do końca 2030 roku. Scenariusz bazowy nadal zakładał 4821 USD/oz.
Obecnie uncja złota wyceniana jest przez rynek terminowy na około 4 415 USD za uncję trojańską. Rynek znajduje się po ostrej korekcie, która od styczniowego szczytu wszech czasów (5625,89 USD/oz.) obniżyła notowania „barbarzyńskiego reliktu” o przeszło 20%. Pod koniec maja 2026 roku rynek przymierza się do przetestowania lutowo-kwietniowych minimów na poziomie około 4400 USD/oz.


Incrementum
Mimo to, analitycy z Incrementum zasadniczo podtrzymali swoje poprzednie prognozy. Czyli poziom 8 926 USD/oz. w perspektywie roku 2030 w scenariuszu inflacyjnym oraz 4822 USD/oz. w scenariuszu bazowym. Obecna ścieżka wzrostu cen złota bardziej pokrywa się ze scenariuszem pierwszym niż drugim. Aby zrealizować pierwszy scenariusz, złoto musiałoby drożeć przez następne 4,5 roku w średniorocznym tempie 14,5%. Jest to dużo, ale nie jest to opcja nierealna.
Obliczenia te opierają się na modelu, którego założenia są systemowo „skrzywione w prawo” – tj. przypisują większe prawdopodobieństwo realizacji scenariuszy skrajnie korzystnych dla złota niż skrajnie niekorzystnych. Rozkład szacowanego przez Incrementum prawdopodobieństwa zakłada, że największe szanse mają scenariusze z ceną złota w przedziale 3000-5000 USD/oz. w roku 2030. Ryzyko osiągnięcia przez złoto ceny ponad 10 000 USD/oz. oszacowano na 5,3%. Tylko albo aż 5,3%.
