Polscy wykonawcy pominięci przy budowie elektrowni jądrowej? Szef PZPB-Atom ostrzega przed amerykańskim podejściem.

Język źródłowy: Polski Branża budowlana pragnie aktywnie partycypować w budowie elektrowni jądrowej na Pomorzu, domagając się przejrzystości w procedurach oraz umów opartych na zasadach partnerstwa – zakomunikował PAP Biznes Tomasz Stępień, prezes Polskiego Związku Przedsiębiorców Budowlanych-Atom. Jego zdaniem, realizacja projektu w modelu „wypożyczania” pracowników stwarza ryzyko niedoboru kadr i ograniczenia zaangażowania rodzimych firm.

Polskie firmy wykluczone z budowy atomu? Prezes PZPB-Atom alarmuje przed amerykańskim modelem

fot. barmalini / / Shutterstock

„Sektor budowlany wyraża gotowość do aktywnego zaangażowania się, zgodnego z jego potencjałem, w projekt budowy elektrowni jądrowej w Polsce. Dążymy do bycia partnerem dla amerykańskiego konsorcjum oraz dla inwestora, czyli Polskich Elektrowni Jądrowych, w kontekście kontraktów, które zostaną przyznane po rozpoczęciu prac budowlanych” – przekazał PAP Biznes Tomasz Stępień, prezes Stowarzyszenia Energetyki Jądrowej „PZPB-Atom”.

Ryzyko braku wiedzy i wykluczenia rodzimych firm?

Zwrócono uwagę, że budowa zakładu w Choczewie stanowi przedsięwzięcie o dużej skali i złożoności. Poza samą wyspą jądrową, obejmującą reaktor i przyległe konstrukcje, wszystkie pozostałe obiekty, systemy, podsystemy oraz infrastrukturę pomocniczą można zaklasyfikować jako inwestycje konwencjonalne.

„Polskie firmy budowlane dysponują znaczącym doświadczeniem w realizacji tego typu projektów, dlatego dostrzegamy potencjał ich udziału w konwencjonalnej części inwestycji w Choczewie. Co więcej, uważamy, że możliwe jest zaangażowanie polskich przedsiębiorstw w konstrukcję części jądrowej pod nadzorem konsorcjum. Niektóre krajowe firmy byłyby zainteresowane zdobyciem kompetencji w tym obszarze” – stwierdził Stępień.

Podkreślono, że pierwszy kluczowy postulat ze strony branży budowlanej dotyczy modelu realizacji budowy.

„W Polsce, podobnie jak w całej Europie, dominuje formuła +Projektuj i buduj+, a nie +direct hire+ czy +direct managed+, czyli bezpośrednie zatrudnianie pracowników przez agencje lub firmy pośredniczące. Przyjęcie tego drugiego modelu jako dominującego w polskiej inwestycji może prowadzić do poważnego ryzyka braku wystarczających zasobów kadrowych dla projektu. Minimalizuje to również zainteresowanie i udział krajowych firm budowlanych w tym przedsięwzięciu” – wyjaśnił prezes PZPB-Atom.

„Amerykanie, inaczej niż jest to przyjęte w Polsce, kontraktują wszystkie materiały oddzielnie, z wyjątkiem rynku generalnego wykonawstwa. Kwalifikowanych pracowników po prostu wynajmują na budowę od działających w USA organizacji branżowych. Przedsiębiorstwa w Polsce nie są zainteresowane taką formułą. Cała kadra inżynierska, kierownicza i pracownicy są skupieni w tych firmach jako ich zasób. Dlatego polskie firmy są przygotowane do realizacji zintegrowanych pakietów prac” – dodał.

Zaznaczono, że model +Projektuj i wybuduj+ został zastosowany przez Amerykanów w fazie przygotowawczej budowy – wznoszenia zaplecza, prac pomocniczych itp.

„Jest to jednak zaledwie 2% wartości całej elektrowni. Z prezentacji firmy Bechtel wynika, że dla pozostałej części, czyli właściwej budowy elektrowni, Amerykanie zamierzają stosować model oparty na delegowaniu pracowników. W efekcie, po zakończeniu budowy, w Polsce nie pozostałby żaden zasób wiedzy specjalistycznej, nie doszłoby do pożądanego transferu technologii, a firmy nie zdobyłyby odpowiednich kompetencji ani referencji do przyszłych projektów. Od stanowiska polskich negocjatorów w tym momencie zależy, jak będą wyglądać przyszłe postępowania i model realizacji budowy” – stwierdził.

„Polskie firmy budowlane nie są agencjami pośrednictwa pracy i nie będą chciały delegować swoich pracowników. Istnieje zatem ryzyko, że zapewnienie odpowiedniej i wystarczającej kadry na czas budowy i późniejszej eksploatacji elektrowni będzie niemożliwe. Zaangażowanie krajowych firm przekłada się również na niższe ryzyko na budowie, dzięki znajomości lokalnych i krajowych uwarunkowań prowadzenia inwestycji” – dodał.

Prezes PZPB-Atom: Oczekujemy umów partnerskich i przejrzystości

Stępień poinformował, że branża oczekuje, iż kontrakty zawierać będą partnerskie i symetryczne zapisy, z ryzykiem rozłożonym sprawiedliwie pomiędzy strony.

„Kluczowe jest, aby umowy podlegały polskiemu prawu. Pożądane byłoby stworzenie standardu kontraktu podwykonawczego, który obowiązywałby wszystkich podwykonawców, a firmom ułatwiłby lepsze przygotowanie wycen ofertowych, zwłaszcza w zakresie realistycznego szacowania potencjalnych ryzyk” – powiedział.

„Po trzecie, procedury i proces wyboru firm powinny być transparentne, a kryteria wyboru najlepszych ofert jasne. Chodzi o to, by firmy, które nie zostały wybrane, rozumiały przyczyny decyzji firmy Bechtel i miały możliwość wyciągnięcia wniosków ze swoich błędów” – dodał.

Zaznaczono, że „nie chodzi o faworyzowanie polskich firm”.

„Zależy nam wyłącznie na tym, aby mogły one składać sensowne oferty, jeśli posiadają odpowiedni potencjał w danym obszarze inwestycji” – stwierdził.

W ramach fazy przygotowawczej inwestycji jądrowej pierwsze polskie przedsiębiorstwa już otrzymały zlecenia.

Czy miliardy mogą ominąć polskie firmy?

W marcu firma Doraco z siedzibą w Gdańsku podpisała umowę na wykonanie prac budowlanych oraz świadczenie usług wsparcia dla dwóch kolejnych etapów badań geologicznych i geotechnicznych, realizowanych w ramach przygotowań do budowy elektrowni jądrowej na Pomorzu.

Prezes Doraco, Angelika Cieślowska, oceniła w rozmowie z PAP Biznes, że „konieczne jest tworzenie dla polskich firm realnych warunków do udziału w inwestycjach”. Jej zdaniem, kwestia local content musi przejść od poziomu dyskusji konferencyjnych i strategicznych do konkretnych postępowań, kryteriów i decyzji zakupowych – zwłaszcza tam, gdzie wykorzystywane są środki publiczne lub inwestują spółki Skarbu Państwa.

Z kolei w maju polski producent budynków modułowych, Unihouse, zawarł umowę o wartości około 259 mln zł netto dotyczącą stworzenia bazy zakwaterowania na potrzeby budowy elektrowni.

„To bardzo pozytywne wiadomości, ale jednocześnie naturalne. Uważamy, że przygotowanie placu budowy oraz zaplecza inwestycji powinno być w całości realizowane przez polskie firmy” – powiedział Tomasz Stępień.

Wskazał, że według różnorodnych szacunków, wartość części budowlanej w projekcie budowy elektrowni jądrowej stanowi 65-70% inwestycji. Przy całkowitej wartości projektu szacowanej na 150-170 mld zł, konwencjonalna część może sięgnąć nawet 100 mld zł.

„W inwestycjach jądrowych obowiązują różne wymogi jakościowe i standardy bezpieczeństwa. W przypadku wyspy jądrowej oraz systemów bezpośrednio związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa reaktora, konieczne jest spełnienie podwyższonych norm bezpieczeństwa. Dla pozostałego zakresu elektrowni będą obowiązywały normy ISO. W zasadzie każda znacząca firma z sektora generalnego wykonawstwa w Polsce, realizująca projekty infrastrukturalne, strategiczne i energetyczne, pracuje zgodnie z tymi standardami jakościowymi” – powiedział prezes PZPB-Atom.

„Polskie firmy nie miały wcześniej do czynienia z realizacją inwestycji w reżimie bezpieczeństwa jądrowego, nie z braku kompetencji, ale dlatego, że nikt wcześniej tego od nich nie wymagał, gdyż znacząco podniosłoby to koszty takich przedsięwzięć” – dodał.

Polskie firmy chcą budować elektrownię jądrową na Pomorzu

Na początku maja prezes Bechtel Polska, Leszek Hołda, zaznaczył w rozmowie z PAP Biznes, że Bechtel dąży do maksymalizacji lokalnego wkładu w budowę elektrowni jądrowej na Pomorzu. Poinformował, że cena w przetargach na wybór podwykonawców jest jednym z kryteriów, ale równie ważny jest sposób przygotowania oferty, czyli zasoby stojące za ofertą: doświadczenie i zdolność firmy do realizacji zadań w ramach budżetu i terminowo.

Według Tomasza Stępnia, kluczowe jest, aby wszystkie wymagania związane z inwestycją były komunikowane z odpowiednim wyprzedzeniem, tak aby zainteresowane firmy miały racjonalny i wystarczający czas na przygotowanie.

„Z przeprowadzonych przez nas analiz czynników opóźniających projekty jądrowe wynika, że opóźnienia często wynikały z niewystarczającego i niekompletnego przekazywania przez generalnego wykonawcę wykonawcom podwykonawczym informacji dotyczących wymagań stosowanych podczas realizacji budowy” – powiedział.

Pierwsza polska elektrownia jądrowa powstaje w gminie Choczewo. Obiekt będzie składał się z trzech jednostek AP1000 o łącznej mocy zainstalowanej 3750 MWe. Uruchomienie pierwszego bloku planowane jest na 2036 r.

Wykonawcą elektrowni jest konsorcjum amerykańskich firm Westinghouse, dostawcy technologii reaktora, oraz Bechtel, firmy świadczącej usługi inżynieryjne, budowlane i zarządzania projektami.

Anna Pełka (PAP Biznes)

pel/ osz/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *