Łatwogang ponownie zgromadził fundusze. Przejechał rowerem przez Polskę dla chorego Maksa, Adasia i Wojtka.

Twórca internetowy Łatwogang po raz kolejny podjął się ambitnego wyzwania. W piątek, po godzinie 16:30, rozpoczął się stream, podczas którego sam influencer wyruszył rowerem z Zakopanego do samego Gdańska. W trakcie tej transmitowanej na żywo wyprawy zbierał fundusze dla chorych Maksa, Adasia i Wojtka. Cel dla Maksa został już osiągnięty – zebrano 12 mln zł, a zbiórka zakończyła się w niedzielę przed 9 rano. Udało się również zamknąć zbiórkę dla Adasia, na którą potrzebne było 3,5 mln zł. Jednak Piotr musiał zmodyfikować swoje pierwotne plany.

Łatwogang dotarł do celu, ale zbiórka dla trzeciego dziecka nadal trwa.

/ YouTube

Maks zmaga się z postępującą i nieuleczalną chorobą genetyczną – dystrofią mięśniową Duchenne’a (DMD), która powoduje stopniowy zanik wszystkich mięśni.

[Aktualizacja 25.05.2024, 15:00]: Zbiórka dla trzeciego z potrzebujących chłopców, Wojtka Martysza, rozpoczęta w niedzielne popołudnie przez Piotra, a której nie udało się zamknąć tego samego dnia, osiągnęła już kwotę 10 mln zł. „Zamknijmy to do końca tygodnia” – powiedział Piotr po dotarciu do Gdańska podczas rozmowy z mieszkańcami.

Łatwogang powraca z nową inicjatywą

Osoby, które do tej pory nie znały Łatwoganga, mogły dowiedzieć się o nim pod koniec kwietnia. Wówczas to influencer wraz z raperem Bedoesem wzbudzili ogromne zainteresowanie w całej Polsce, zbierając w ciągu 9 dni środki na działalność Fundacji Cancer Fighters. Transmisja, którą zorganizowali, przyciągnęła uwagę nie tylko Polski, ale i światowych mediów. Zebrano ponad 250 mln zł, a po zakończeniu wszystkich licytacji suma ta wzrosła do 282 milionów złotych, przewyższając tym samym rekordowe zbiórki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Teraz, wykorzystując swoją rozpoznawalność i zasięgi, Łatwogang wystartował z nowym projektem. Ogłosił kolejną akcję, której celem jest zebranie funduszy na wsparcie 8-letniego chłopca z dystrofią mięśniową Duchenne’a – Maksa Tockiego. Potrzebna kwota wynosiła 12 mln zł i została zgromadzona w niedzielę rano.

Mamy to! Jesteście niesamowici. Każda forma wsparcia jest nieoceniona. Kocham was. Udowodniliście, że potraficie się zjednoczyć. Polska jest najlepszym krajem na świecie, nikt nie potrafi pomagać tak jak Polacy – powiedział.

Piotr zaplanował przejechanie całej Polski rowerem, z Zakopanego do Gdańska, podczas transmitowanego na żywo wydarzenia internetowego, które miało na celu zbieranie pieniędzy. Wyruszył w trasę w piątek o 16:30 z Zakopanego. Dotarł do celu w niedzielny wieczór.

Organizatorzy poinformowali, że wszelkie nadwyżki zebrane ponad kwotę 12 mln zł zostaną przekazane na rzecz kolejnego dziecka cierpiącego na DMD. Pieniądze te trafią do Adasia, również chorującego na dystrofię mięśniową. Chłopcu brakowało 3,5 mln zł do zakończenia leczenia, i tyle planował zebrać Piotr. Cel ten udało się osiągnąć w niedzielę po południu.

Akcja wciąż trwa, a kolejne zebrane środki będą przeznaczone dla następnego dziecka: dwuletniego Wojtusia. Tutaj potrzeba 15 mln zł, a na liczniku widnieje już 10 milionów.

Łatwogang ponownie zgromadził fundusze. Przejechał rowerem przez Polskę dla chorego Maksa, Adasia i Wojtka. 3

Łatwogang ponownie zgromadził fundusze. Przejechał rowerem przez Polskę dla chorego Maksa, Adasia i Wojtka. 4

YouTube


Firmy, które po raz kolejny zaangażowały się w akcję, to:

  1. dr Witt Isotonic: 1 milion 20 tysięcy złotych
  2. Neboa: 1 milion złotych
  3. Kuchnia Vikinga: 868 tysięcy złotych
  4. Tarczyński: 700 tysięcy złotych
  5. Kimoco: 200 tysięcy złotych
  6. Ewelina Kosmetyczna: 200 tysięcy złotych – ta nazwa wiąże się z pewną historią, którą opisywaliśmy wcześniej.

Youtuber zmuszony do modyfikacji planów

Piotr Hancke, znany w sieci jako Łatwogang, poinformował podczas postoju w gminie Dłutów w województwie łódzkim, że ze względu na pojawiające się problemy zdrowotne, dotrze jedynie do celu, rezygnując z wcześniejszej zapowiedzi powrotu na rowerze do Zakopanego.

– Skala przedsięwzięcia mnie przerosła, zbieramy 12 milionów dla Maksa. Bardzo wam dziękuję i jedziemy dalej – przekazał. – Zdaję sobie sprawę, że powrót na rowerze będzie dla mnie w tym momencie niemożliwy. Mam problemy żołądkowe, biegunkę, jestem mocno odwodniony – dodał.

Przed rozpoczęciem wyprawy Łatwogang udzielił wywiadu mediom, w którym podkreślił, że akcja ma charakter solidarnościowy i opiera się również na zaangażowaniu widzów śledzących transmisję internetową. Zaznaczył, że „każda forma wsparcia jest istotna”, włącznie z samym oglądaniem transmisji, która – zgodnie z zapowiedziami – będzie ponownie monetyzowana poprzez reklamy.

– Dajemy z siebie wszystko i wiem, że po poprzedniej akcji wiele osób już sporo wydało, dlatego liczy się każde wsparcie, nawet samo wejście na live – mówił przed startem.

Dodał, że decyzję o organizacji tej wyprawy podjął krótko po zakończeniu poprzedniej zbiórki. Jak wspominał, inspiracją były historie dzieci chorujących na DMD, a w szczególności przypadek Maksa, który – jak podkreślił – skontaktował się z organizatorami zbiórki drogą mailową.

– Uznałem, że to będzie dobry wybór, choć trudno mówić o wyborze, bo takich dzieci jest wiele i każde potrzebuje pomocy – stwierdził.

Łatwogang: Nie przewidywałem takiego zainteresowania

Nie spodziewałem się aż takiego zainteresowania, ale bardzo mnie to cieszy. Im więcej pomocy, tym lepiej – powiedział PAP influencer Piotr Hancke, znany w internecie jako Łatwogang, w trakcie trwania wyzwania. Twórca internetowy od piątku przemierza rowerem trasę z Zakopanego do Gdańska. Jego celem jest zebranie 12 mln zł na leczenie dziecka.

Korespondent PAP przeprowadził rozmowę z Piotrem w okolicach Suchatówki. Łatwogang zapewnił, że dysponuje „bardzo dużą ilością siły”.

– Mam wyrozumiałą ekipę. Chłopaki jadą ze mną (rowerzyści, którzy dołączyli do influencera – PAP). Gdyby nie oni, to już dawno bym nie jechał. Są niesamowici. Niektórzy z nich mają w nogach już 300–400 km – powiedział.

Dodał, że noc była wymagająca. – Musiałem sobie trochę pospać. Postawiliśmy na krótki odpoczynek, aby jak najszybciej dotrzeć – wyjaśnił.

– Nie przewidywałem, że wywoła to aż tyle zainteresowania, ale bardzo mnie to cieszy. Im więcej pomocy, tym lepiej. To pokazuje, jak wspaniałym narodem jesteśmy i jak bardzo chcemy wspierać potrzebujących – powiedział.

Przed godziną 1 w nocy Łatwogang zrobił pierwszą od startu, półgodzinną przerwę na sen. Kolejną, nieco dłuższą, miał między godziną 5 a 6 rano. Zasnął w samochodzie technicznym, który towarzyszył mu od Zakopanego. Influencer w nocy wielokrotnie wyrażał zmęczenie, ale podkreślał, że „cisnął” dla Maksa.

Na trasie, także w nocy, przy drogach ustawiali się jego fani, którzy bili mu brawo, pozdrawiali i chcieli zrobić sobie zdjęcie z twórcą internetowym.

– To bardzo miłe, że jest tyle osób. Czasami wzruszam się – powiedział.

Łatwogang rozpoczął podróż z Zakopanego w piątek po godzinie 16. Przed startem informował dziennikarzy, że akcja ma charakter solidarnościowy i opiera się również na zaangażowaniu widzów śledzących internetową transmisję z przejazdu. Jak podkreślił, „każde wsparcie jest ważne”, nawet samo oglądanie relacji, która – zgodnie z zapowiedziami – została ponownie objęta monetyzacją reklamową.

Dodał, że decyzję o organizacji wyprawy podjął niedługo po zakończeniu poprzedniej zbiórki. Jak opowiadał, inspiracją były historie dzieci chorujących na DMD, a zwłaszcza przypadek Maksa, którego historię organizatorzy poznali dzięki wiadomości mailowej.

Influencer przyznał również, że do wyprawy przygotowywał się w krótkim czasie, a jej przebieg zależał od warunków drogowych i jego kondycji fizycznej. Według wcześniejszych zapowiedzi, przejazd z Zakopanego do Gdańska miał zająć około 40 godzin. Łatwogang podkreślał również, że nie miał szczegółowo ustalonej trasy, a przez całą drogę towarzyszyła mu grupa znajomych jadących w samochodzie technicznym.

Zbiórka na terapię Maksa

„W wieku 12 lat większość chorych na DMD nie jest już w stanie samodzielnie się poruszać, a choroba postępuje, prowadząc do zaniku kolejnych mięśni. Dla Maksa oznacza to życie w ogromnym cierpieniu. Jeszcze niedawno dla Maksa nie istniała nadzieja na skuteczne leczenie, ale w USA pojawiła się terapia genowa dla osób z DMD, która może zatrzymać postęp choroby. Niestety, koszt tej terapii wynosi około 15 milionów złotych” – czytamy na zrzutka.pl.

„Od października 2023 roku udało się zebrać już ponad 3 miliony złotych, ale nie mamy czasu na wielomiesięczną zbiórkę. Czasu na ratunek jest coraz mniej. Aktualnie terapię mogą przyjąć dzieci w dobrym stanie fizycznym, a chłopiec słabnie z każdym miesiącem. (…) Aby żyć, Maks musi otrzymać najdroższy lek na świecie. Zbieramy brakujące 12 milionów złotych!” – czytamy dalej.

Link do zbiórki »

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez latwogang (@latwogang)

W materiale wideo przed startem wypowiedzieli się również bohaterowie zbiórki. Maks Tocki przyznał, że początkowo „trochę się stresował, ale potem zrozumiał, że nie ma takiej potrzeby”. Dodał, że czuje „euforię i niedowierzanie”, a w wolnym czasie lubi grać w piłkę i rysować. Chłopiec uczęszcza do drugiej klasy szkoły podstawowej.

Jego mama podkreśliła, że rodzina nie przestaje walczyć o leczenie syna i liczy na powodzenie zbiórki. Zaznaczyła, że choroba męża, z którą wcześniej się zmagał, stanowiła dla rodziny dodatkową motywację do walki. Jak wspomniała, pojawienie się możliwości terapii genowej daje nadzieję, a wsparcie darczyńców może okazać się kluczowe.

Organizatorzy akcentują, że zbiórka prowadzona jest na terapię genową dla dziecka, której koszt wynosi około 15 milionów złotych. Od października 2023 roku zebrano ponad 3 miliony złotych, co oznacza, że pozostało do zebrania około 12 milionów złotych. Na starcie trasy na koncie zbiórki znajdowało się już ponad 400 tysięcy złotych.

oprac. KWS, PAP

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *