Język: Polski Oskarżał banki jako „skorumpowane polskie instytucje”, radził komentatorom, aby „nie kozaczyć”, i zamierzał sprzedawać papier toaletowy z nadrukiem „KNF” – Marcin P. został zatrzymany w Stanach Zjednoczonych, ponad 1,5 roku po opuszczeniu kraju. Według doniesień medialnych, przed aresztowaniem próbował ukryć się w amerykańskiej armii. Przypominamy historię upadku najbardziej znanego polskiego kantoru i jej potencjalne przyczyny.

Początek problemów wiązał się z opóźnieniami w realizacji wypłat środków. „Czekanie na przelew 3 dni, choć miał dotrzeć w ciągu 8 godzin. Klienci zgłaszają skargi na kantor” – informowaliśmy jako pierwsi 11 września 2024 roku. Sprawy szybko nabrały tempa, a już trzy tygodnie później Cinkciarz.pl utracił licencję na świadczenie usług płatniczych. Kontrolerzy z KNF zarzucili kantorowi nieprawidłowe zarządzanie środkami własnymi i klientów.
W międzyczasie wydłużał się czas oczekiwania na przelewy, a w pewnym momencie wypłaty całkowicie ustały. Środki oszczędności tysięcy klientów zostały zablokowane na kontach kantoru. Jak się później okazało, po zajęciu ich przez prokuraturę, nie znajdowały się tam należne środki.
Czy Cinkciarzowi brakuje 150 milionów złotych? Klienci czekają na przelewy dniami. „Rozłączyli się, gdy podałem nazwisko”
Coraz więcej klientów kontaktuje się z naszą redakcją, wyrażając zaniepokojenie długim czasem oczekiwania na środki z kantoru Cinkciarz.pl. „Czekałem 6 godzin na połączenie z infolinią, w końcu odebrał pracownik, zapytał o imię i nazwisko, a po ich podaniu się rozłączył” – relacjonuje pan Marek, który od 15 dni oczekuje na kwotę składającą się z sześciu cyfr.
Czytaj więcej…
Jednocześnie Cinkciarz.pl wraz z prezesem spółki, Marcinem P., konsekwentnie prezentowali się jako ofiary ataku ze strony państwa i sektora bankowego. Zarzucali KNF łamanie prawa, ukrywanie dokumentacji, niszczenie biznesu i „skazywanie klientów na drogie usługi bankowe”. Banki natomiast oskarżali o próby nieuczciwego eliminowania konkurencji. Zapowiadali pozwy finansowe na kwotę 7,5 miliarda złotych przeciwko instytucjom finansowym.
Conotoxia, czyli firma-matka Cinkciarz.pl, twierdziła, że planowała przekształcenie w bank posiadający milion klientów, co zakończyłoby się sukcesem, gdyby nie „atak KNF” i wrogie działania ze strony konkurencji.
Jednakże, jak ujawniliśmy, w międzyczasie Marcin P. przeniósł własność nieruchomości w Zielonej Górze na członka rodziny, co miało miejsce zaledwie 3 dni po odebraniu licencji jego spółkom przez KNF, po czym wyjechał do Stanów Zjednoczonych.
Prezes Cinkciarza i zaginione kryptowaluty
Prokuratura Regionalna w Poznaniu rozpoczęła śledztwo dotyczące problemów kantoru na początku października 2024 roku, a pod koniec tego miesiąca Centralne Biuro Śledcze Policji (CBŚP) wkroczyło do siedziby spółki. Przeprowadzono również rewizje w domach Marcina P., które zostały wcześniej przepisane na członka rodziny.
W styczniu 2025 roku prezes Cinkciarza zaczął oskarżać CBŚP o kradzież pięciu pendrive’ów podczas przeszukań. Twierdził, że znajdowały się na nich dane dostępowe do 33 portfeli kryptowalut, które zawierały 492 bitcoiny (ich obecna wartość to prawie 140 milionów złotych).
Prokuratura nigdy nie odniosła się do tych doniesień, a Marcin P. nie przedstawił żadnych dowodów potwierdzających jego wersję wydarzeń. Nasza redakcja zapoznała się z protokołami rewizji obu domów prezesa Cinkciarza, które nie wykazywały obecności żadnych sprzętowych portfeli kryptowalut.
Według posiadanych przez nas informacji, Marcin P. faktycznie posiadał bitcoiny (dokładna kwota nie jest nam znana). Niemniej jednak, trudno uwierzyć, że opuszczając kraj, nie zabrałby ze sobą kluczy dostępu do tych aktywów.
Marcin P. walczy z zagranicy
– (…) odrobina pokory. Udało mi się już 12 razy wygrać z gigantem pokroju Mastercard, więc bez problemu poradzę sobie również z patologią polskiego systemu. Przyjdzie czas i na Ciebie, mam na to 3 lata, więc radzę nie kozaczyć – tak pisał w czerwcu 2025 roku Marcin P., odpowiadając na wpis na LinkedIn, w którym autor nazwał Cinkciarza piramidą finansową.
Prezes kantoru, przebywając za granicą, nieustannie oskarżał Państwo Polskie o zniszczenie jego przedsięwzięcia. Zapowiedział nawet produkcję papieru toaletowego z napisem „KNF”, co miało stanowić akronim od „Kocham Najbardziej Finanse”.
– Radzę powstrzymać się od pochopnych wniosków, dopóki sprawy nie rozstrzygnie prawdziwy sąd międzynarodowy, a nie skorumpowane polskie instytucje – pisał P.
Podczas gdy prezes kantoru, który od miesięcy nie wypłacał milionów złotych należących do tysięcy klientów, organizował medialne wydarzenia, prokuratura prowadziła śledztwo.
Dlaczego Cinkciarz.pl upadł?
Zablokowanie przelewów klientów kantoru Cinkciarz.pl mogło być niespodzianką dla wielu osób. Firma inwestowała znaczne środki w marketing i była rozpoznawalną marką. Sponsorowała polską drużynę narodową w piłce nożnej, a nawet wysłała do USA dwóch byłych prezydentów (Bronisława Komorowskiego i Lecha Wałęsę) w celu uczestnictwa w podpisaniu umowy partnerskiej z legendarną drużyną koszykarską Chicago Bulls.
Prawda o sytuacji finansowej kantoru była jednak zawsze dostępna w sprawozdaniach finansowych grupy Conotoxia, będącej częścią grupy Cinkciarz.pl. Analiza przeprowadzona przez Bankier.pl wykazała, że firma ani razu nie zakończyła roku z zyskiem w ciągu 8 lat swojej działalności.
Analizujemy finanse Cinkciarza. Straty idące w miliony, niespłacone pożyczki i ogromne zarobki zarządu
Grupa Conotoxia, właściciel Cinkciarz.pl, notowała straty nieprzerwanie przez 8 lat, a ponoszone przez nią koszty przewyższały przychody nawet w okresach największych obrotów kantoru. Straty rosły rokrocznie, zbliżając się do 200 milionów złotych, podczas gdy zarząd pobierał wysokie wynagrodzenia. Na koniec 2024 roku oczekują na zapłatę wielomilionowe pożyczki.
Czytaj więcej…
Strata rosła z roku na rok, a pod koniec 2023 roku osiągnęła blisko 200 milionów złotych. Jednocześnie zarząd firmy wypłacił sobie w tym okresie 68 milionów złotych wynagrodzenia.
Grupa musiała skorzystać z odnawialnych linii kredytowych na kwotę 133,5 miliona złotych, których termin zapadalności upływał 31 grudnia 2024 roku. Czy w obliczu braku środków kantor sięgnął po środki klientów przechowywane na rachunkach?
Poszukiwania Marcina P. i wielki finał
W toku postępowania przygotowawczego Prokuratura Regionalna w Poznaniu postawiła zarzuty kilku osobom, w tym członkowi zarządu Cinkciarz.pl, głównej księgowej spółki, a na początku 2026 roku kolejnym czterem osobom (dwóm byłym członkom rady nadzorczej i dwóm osobom odpowiedzialnym za zarządzanie płynnością środków walutowych na rachunkach klientów).
Marcin P. pozostawał jednak przez cały czas nieuchwytny, mimo że przez znaczną część swojego pobytu w Stanach Zjednoczonych nie przykładał dużej wagi do ukrywania się. Jeden z poszkodowanych klientów kantoru pojawił się nawet przed drzwiami wynajmowanego domu w Chicago, w którym mieszkał (do którego można było trafić dzięki zdjęciom zamieszczonym w mediach społecznościowych jego żony). Marcin P. odmówił rozmowy, groził użyciem siły i zgłosił policji, że jest nękany.
Od lipca 2025 roku Marcin P. figurował na liście Interpolu. Wydano za nim tzw. „czerwoną notę” za oszustwo i pranie pieniędzy. W drugiej połowie ubiegłego roku prezes Cinkciarza zamilkł w mediach. Przestał oskarżać KNF i wdawać się w spory z klientami w mediach społecznościowych. 28 października 2025 roku sąd ogłosił upadłość jego kantoru, a wyznaczony syndyk przejął zarządzanie majątkiem w celu zaspokojenia wierzycieli. Zgłosiło się 8 tysięcy osób.
19 maja w USA zatrzymano Marcina P., o czym polskie media dowiedziały się dwa dni później. Według nieoficjalnych ustaleń RMF FM, zatrzymania dokonano na poligonie wojskowym w stanie Missouri, gdzie brał udział w szkoleniu. Prawdopodobnie szukał w amerykańskiej armii sposobu na uniknięcie polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Prokuratura szacuje obecnie straty poniesione przez klientów Cinkciarz.pl na co najmniej 185 milionów złotych.
