Paweł Kozanecki, znany jako obrońca od „trumien na kółkach”, jest obiektem poszukiwań prowadzonych przez policję. Został za nim wydany list gończy. Mężczyzna w marcu bieżącego roku został ukarany prawomocnym orzeczeniem na 18 miesięcy pozbawienia wolności za wywołanie zdarzenia drogowego, w następstwie którego śmierć poniosły dwie osoby płci żeńskiej.

Jak obwieściła w poniedziałek Polska Agencja Prasowa rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Łodzi podkom. Kamila Sowińska, za skazanym został wyznaczony list gończy.
– Funkcjonariusze z III Komisariatu Policji Komendy Miejskiej Policji w Łodzi, w oparciu o list gończy wystawiony 22 kwietnia 2026 roku przez Sąd Rejonowy w Olsztynie, realizują poszukiwania za Pawłem Kozaneckim w celu odbycia przez niego sankcji pozbawienia wolności w wymiarze 18 miesięcy – oznajmiła.
Na stronie internetowej policji wśród osób poszukiwanych udostępniono list gończy z podobizną i informacjami personalnymi poszukiwanego adwokata. Zaznaczono, że jest on poszukiwany na bazie art. 177 par. 2, to znaczy spowodowanie nieumyślnie wypadku, którego skutkiem jest zgon innej osoby albo poważny uszczerbek na jej zdrowiu.
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, zapytany o sprawę Kozaneckiego w poniedziałek w Polsat News, zapewnił, że adwokat zostanie dostarczony do zakładu karnego. – To jest jedynie kwestia czasu, krótkiego czasu – orzekł. – To są procedury policyjne – dodał dopytywany, jak szybko to się urzeczywistni.
Minister na pytanie, czy regulacje w kwestii zatrzymywania osób, które powinny trafić do więzienia, są wystarczające, odparł, że te rozwiązania, które są obecnie, umożliwiają szybko takie osoby doprowadzać. – Natomiast są osoby, które unikają swoich powinności, przykrych powinności – wówczas są poszukiwani przez policję i policja ich bardzo skutecznie namierza – zapewnił szef MSWiA.
Zaznaczył, że Polska jest krajem, w którym w ostatnich miesiącach realizowanych jest bardzo dużo międzynarodowych zatrzymań, co manifestuje efektywność naszej prokuratury i naszych służb.
Rzecznik Sądu Okręgowego w Olsztynie sędzia Adam Barczak w rozmowie z PAP wyjaśnił, że Sąd Rejonowy w Olsztynie, przed którym toczyło się postępowanie sądowe łódzkiego adwokata, w połowie marca bieżącego roku zlecił policji umieszczenie skazanego w zakładzie karnym. Akta w tej sprawie dotarły do Komendy Miejskiej Policji w Łodzi ze względu na lokalizację jego miejsca zamieszkania.
– 9 kwietnia policja z Łodzi odesłała dokumenty dotyczące osadzenia skazanego w areszcie, argumentując, że nie jest to wykonalne z uwagi na nieobecność w miejscu zamieszkania. W związku z tym 21 kwietnia Sąd Rejonowy w Olsztynie podjął decyzję o poszukiwanie skazanego listem gończym – objaśnił.
Dodał, że po uprawomocnieniu się wyroku Kozanecki zwrócił się do Sądu Rejonowego z wnioskami o wstrzymanie wykonania kary oraz jej odroczenia. Sędzia Barczak podkreślił jednocześnie, że te wnioski nie dawały podstaw do przesunięcia daty rozpoczęcia odbywania kary.
– Sąd nie wyraził zgody na wstrzymanie wykonania kary. Natomiast wniosek o odroczenie kary nie został rozpoznany, dlatego że pomimo wyznaczenia terminu posiedzenia, 17 kwietnia skazany wycofał swój wniosek – przekazał sędzia Barczak.
Jednocześnie Kozanecki starał się o sposobność odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego. Taki wniosek wpłynął do Sądu Okręgowego w Łodzi, z uwagi na adres jego zamieszkania.
Jak dotąd wniosek nie został jednakże rozpatrzony, dlatego że łódzki sąd poprosił Sąd Najwyższy o przekazanie sprawy do innej jednostki, z uwagi na „dobro wymiaru sprawiedliwości”. Jak tłumaczył rzecznik SO w Łodzi sędzia Grzegorz Gała, łódzki organ orzekający chciał uniknąć spekulacji w tej sprawie związanych z tym, że skazany był adwokatem funkcjonującym na terenie Łodzi.
– Sąd Najwyższy nie zaakceptował naszych obaw i odesłał nam sprawę do rozpoznania. Akta dopiero dzisiaj powróciły do naszego sądu w związku z czym żadna decyzja jeszcze nie zapadła – zawiadomił w poniedziałek PAP.
Paweł Kozanecki 5 marca bieżącego roku został skazany prawomocnie za wywołanie wypadku, w którym śmierć poniosły dwie kobiety. Sąd Okręgowy w Olsztynie zredukował wyrok sądu I instancji (w kwietniu 2025 r. usłyszał w I instancji wyrok dwóch lat pozbawienia wolności i pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych) i wyznaczył mu karę 18 miesięcy więzienia oraz czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów.
Do wypadku doszło we wrześniu 2021 roku na trasie Barczewo – Jeziorany. Zgodnie z aktem oskarżenia, kierując Mercedesem, złamał zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, przekroczył podwójną linię ciągłą i wjechał na przeciwny pas ruchu. Spowodował nieumyślny wypadek drogowy – zderzenie z jadącym z przeciwka Audi 80. W następstwie kierująca i pasażerka Audi zginęły na miejscu.
O tragicznym wypadku drogowym pod Barczewem stało się głośno, kiedy krótko po nim Kozanecki zarejestrował i opublikował w internecie nagranie ze swoją wypowiedzią. Powiedział w nim, że wypadek był konfrontacją bezpiecznego pojazdu z „trumną na kółkach” i między innymi z tego powodu te kobiety zginęły. Wypowiedź zamieszczona na platformach społecznościowych wywołała oburzenie opinii publicznej. (PAP)
ago/ bap/ agz/ amac/
