Koniec epoki „klubu pożyczkowego”. Pionier pożyczek społecznościowych zmienia szyld

Ponad dwie dekady temu miała zacząć się nowa era. Cyfrowe rynki obiecywały, że zastąpią tradycyjne instytucje bankowe. Jednakże, kredyty społecznościowe nie spełniły wiązanych z nimi nadziei, a platformy kredytowe przekształciły się w banki. Amerykański Lending Club właśnie zamyka ten rozdział.

Koniec epoki "klubu pożyczkowego". Pionier pożyczek społecznościowych zmienia szyld

/ Lending Club

Miała to być „demokratyzacja sektora finansowego” i nowe miejsce, w którym połączą się oferenci i odbiorcy kapitału. W 2005 roku pod takimi hasłami, oraz z intrygująco brzmiącą obietnicą „ominięcia podmiotu pośredniczącego”, wystartowała brytyjska platforma Zopa. Zamysł był nieskomplikowany. Rozdzielić między inwestorów i kredytobiorców to, co standardowo pobierają banki. Pierwsi otrzymaliby lepsze oprocentowanie swoich oszczędności, drudzy – korzystniejsze finansowanie.

W polskich realiach koncept pożyczek społecznościowych demonstrowano, sięgając po znany już przykład platformy e-commerce. „Allegro dla pieniędzy” – w ten sposób opisywano w skrócie ideę social lending, czyli bezpośredniego kontaktu dwóch stron rynku w wirtualnym świecie. Powstały platformy Finansowo.pl, Kokos.pl, a także parę innych, o których aktualnie niemal nikt nie pamięta. Pomysł nie przyjął się na szeroką skalę, a gwoździem do trumny były regulacje segmentu pożyczkowego.

Od P2P do marketplace lending

Po drugiej stronie Oceanu koncepcja pożyczek społecznościowych przetrwała dłużej, lecz gruntownie zmienił się model ich funkcjonowania. Okazało się, że model bazujący na „aukcji kapitału” nie zapewnia możliwości szybkiego rozwoju. Innymi słowy, nie jest skalowalny.

Największe platformy zaczęły dość szybko pełnić funkcję pośrednika. Zajmowały się udzielaniem pożyczek klientom (loan orginiation), a następnie zbywały gotowe kontrakty dalej. Zaledwie skromna część trafiała do drobnych inwestorów. Znacznie większe zainteresowanie wystąpiło wśród inwestorów instytucjonalnych, nabywających całe pakiety umów pożyczkowych.

Przez pewien okres czasu ważni gracze na rynku finansowym przychylnie spoglądali na nową klasę aktywów i chętnie nabywali pakiety. Była to relatywnie atrakcyjna inwestycja – dająca wysoką stopę zwrotu w czasach niskich stóp procentowych i względnie bezpieczna (ponieważ niepowiązana bezpośrednio np. z sytuacją na giełdzie). Klientami Prosper, Lending Club i innych graczy social lending były m.in. fundusze hedgingowe, emerytalne, a także wielkie…banki. Później rynek zaczął słabnąć. Pojawił się problem braku źródeł finansowania i idea sięgnięcia po najtańszą opcję – depozyty detalicznych ciułaczy. Lecz do tego potrzebny był zdecydowany strategiczny zwrot.

Mieli wyprzeć banki, a sami stali się bankami

Impuls do odwrotu dał brytyjski prekursor. W 2016 r. Zopa zakomunikowała, że będzie starać się o koncesję bankową. Firma ogłosiła, że nie będzie mieć w ofercie konta osobistego i zaoferuje nową jakość w relacjach z klientami. W 2018 r. przedsiębiorstwo stało się bankiem, a dziś prawie niczym nie odróżnia się od typowego „neobanku”. Naturalnie w katalogu produktów znajduje się aktualnie… konto oszczędnościowo-rozliczeniowe, z cashbackiem i wysokooprocentowanym programem regularnego oszczędzania.

 W 2020 r. amerykański LendingClub zakupił bank Radius Bancorp. Przez następne lata biznes funkcjonował nadal pod szyldem nawiązującym do pożyczek społecznościowych. „Klub pożyczkowy” – to brzmiało zbyt ograniczająco jak na ambicje instytucji z fintechowym rodowodem sięgającym 2009 r. Dlatego parę dni temu Lending Club podjął decyzję o przyjęciu nowej marki – Happen Bank.

W wywiadzie dla serwisu PYMNTS CEO Lending Club, Scott Sanborn, streścił sens tego ruchu. „Pożyczkowa” nazwa sugerowała jednorazowy, transakcyjny charakter relacji z klientem. Nie odpowiadała ona już rzeczywistości. Sześciu na dziesięciu otwierających konto w banku, korzystało najpierw z pożyczki. Następnie jednak ci sami klienci, byli pożyczkobiorcy, stają się lojalnymi użytkownikami produktów depozytowych i traktują instytucję jako główne miejsce przechowywania oszczędności. Głównym segmentem rynku, gdzie Lending Club buduje trwałe relacje są tzw. „motivated middle”. To osoby o wysokich dochodach, wysokim scoringu kredytowym, aktywnie korzystające z kredytów.

Sanborn odniósł się również do jednej z przyczyn porzucenia modelu marketplace lending. Lending Club musiał publikować dokumenty ukazujące zmiany w polityce akceptacji pożyczek i warunków finansowania, aby móc oferować kontrakty pożyczkowe w formie np. trat terminowych nabywcom. Oznaczało to działanie przy „otwartej kurtynie”, transparentne dla bankowych konkurentów. W bankowej formule polityka kredytowa staje się kwestią wewnętrzną.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *