Art-B, FOZZ, Amber Gold, GetBack, SKOK-Wołomin – to jedne z najgłośniejszych skandali, w wyniku których ludzie tracili w przeszłości olbrzymie sumy, a które charakteryzowały się powiązaniem ze sceną polityczną. Teraz do tej listy dołączyła sprawa Zondacrypto.

Afera Zondacrypto
Według Prokuratury Regionalnej w Katowicach, która w piątek wszczęła dochodzenie w sprawie tej platformy kryptowalutowej, wartość strat w sprawie Zondacrypto wynosi aktualnie co najmniej 350 mln zł. Śledztwo to prowadzone jest w kontekście „wprowadzenia w błąd sporej liczby osób co do możliwości zakupu i przechowywania walut typu fiat i kryptowalut na giełdzie Zondacrypto, a w efekcie doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem”.
Na aspekt polityczny w kontekście tej sprawy zwrócił uwagę w piątek premier Donald Tusk. Podczas konferencji prasowej, po tym jak Sejmowi nie powiodło się odrzucenie weta prezydenta do ustawy o rynku kryptoaktywów, Tusk stwierdził, że firma Zondacrypto wywarła wpływ na polityków prawicy, w tym na prezydentów Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego. Zasugerował także powiązanie prezydenckiego weta ze wsparciem przez tę firmę np. kampanii Karola Nawrockiego.
W przeszłości miało miejsce kilka skandali, które łączyły elementy polityczne z ogromnymi stratami finansowymi, których ofiarami byli obywatele.
Prezes Zondacrypto odnosi się do przeszłości i twierdzi, że zostawił w niej miliard złotych
Zondacrypto ma 4500 BTC, ale tak naprawdę ich nie posiada, a odzyskanie tych aktywów (wartych ponad miliard złotych) jest uzależnione od znalezienia osoby, która zaginęła 4 lata temu – mniej więcej to oświadczył w czwartek szef giełdy, Przemysław Kral. Obserwuję ten rynek od 8 lat i nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim zarządzaniem kryzysowym – pisze Michał Misiura.
WIĘCEJ…
Inne znane afery finansowe
Pierwszym szeroko komentowanym skandalem w III RP, który wybuchł już w 1990 roku, była afera tzw. Bezpiecznej Kasy Oszczędności. Właściciel przedsiębiorstwa Dorchem i handlarz dewizami Lech Grobelny proponował od jesieni 1989 roku ludziom 250 proc. rocznego oprocentowania za inwestycje. Na tzw. Bezpieczną Kasę Oszczędności wpłacano środki, lecz interes ten upadł wraz z wprowadzeniem od stycznia 1990 roku stałego kursu dolara i całkowitej wymienialności złotego. W czerwcu 1990 roku Grobelny uciekł do Niemiec, a straty ludzi oszacowano na ok. 25 mld zł (2,5 mln po denominacji). Dwa lata później Grobelny został sprowadzony do Polski, a w 1996 roku skazano go na 12 lat pozbawienia wolności za przywłaszczenie 8 mld starych złotych z kasy Dorchemu. Jednak w 1997 roku Sąd Apelacyjny uchylił ten wyrok i Grobelny opuścił więzienie. 10 lat później zginął w Warszawie w niejasnych okolicznościach, zadźgany nożem.
W 1991 roku wybuchła afera Art-B, która polegała na stosowaniu przez tę firmę tzw. oscylatora, czyli korzystaniu z możliwości oprocentowania tej samej sumy, przekazywanej z banku do banku. Spółkę założyli w 1989 roku w Cieszynie Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski. Afera nabrała zabarwienia politycznego, ponieważ Bagsik i Gąsiorowski mieli zostać w 1991 roku ostrzeżeni przed grożącym im aresztowaniem przez urzędnika Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy i polityka Porozumienia Centrum Macieja Zalewskiego, dzięki czemu zdołali uciec do Izraela. Bowiem Art-B wcześniej wspierała powiązaną z PC spółkę Telegraf.
Wcześniej Art-B wsparło również m.in. znajdującą się w trudnej sytuacji fabrykę Ursus, nabywając jej roczną produkcję, a początkiem dochodzenia w sprawie Bagsika i Gąsiorowskiego była wizyta w tym zakładzie w lipcu 1991 roku premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, który publicznie wyraził swoje niezadowolenie z roli Art-B. Afera ta miała spowodować straty w wysokości ok. 3 bln starych zł (300 mln zł), a Bogusław Bagsik po ekstradycji do Polski w 1996 roku stanął przed sądem i w 2000 roku został skazany na 9 lat więzienia.
Nieco odmienny charakter miała afera FOZZ. Fundusz ten powstał jeszcze w PRL w 1989 roku i miał bezprawnie nabywać na rynku wtórnym polski dług. Jednak już w 1990 roku wykryto związane z nim nieprawidłowości, którymi w 1991 roku zajęła się Najwyższa Izba Kontroli. Sprzeniewierzenie środków przeznaczonych na wykup długu oszacowano później na 350 mln dolarów. W tle tej afery pojawiało się domniemane finansowanie wojskowych służb specjalnych, z którymi miał współpracować główny oskarżony w procesie FOZZ Grzegorz Żemek (skazany w 2005 roku na 9 lat). W 1991 roku w tajemniczych okolicznościach zmarł inspektor NIK Michał Falzmann, który prowadził śledztwo w sprawie FOZZ, a w tym samym roku prezes NIK Walerian Pańko poniósł śmierć w wypadku samochodowym.
Po latach duże emocje polityczne wzbudziła afera Amber Gold. Założona w 2009 roku firma Amber Gold proponowała lokaty w złocie, choć, jak się później okazało, w rzeczywistości nie posiadała odpowiedniego depozytu. Kierowana była przez gdańskiego biznesmena Marcina Plichtę. Latem 2012 roku okazało się, że firma ta jest niewypłacalna, a osoby, które zainwestowały w Amber Gold swoje oszczędności, mimo ostrzeżeń formułowanych już w 2009 roku przez KNF, nie mogły ich odzyskać. Istotny w kontekście tej afery był jej kontekst polityczny. Współpracownikiem należących do Amber Gold linii lotniczych OLT Express był przez pewien czas syn ówczesnego premiera Michał Tusk, a w reklamę tej linii zaangażowani byli politycy PO.
W latach 2016-19 sprawa Amber Gold była analizowana przez komisję śledczą w Sejmie VIII kadencji, w którym większość posiadało Prawo i Sprawiedliwość. W swoim raporcie komisja stwierdziła, że "powstanie i ekspansja Grupy Amber Gold były efektem słabości państwa, dysfunkcjonalności organów stojących na straży praworządności i wymiaru sprawiedliwości, systemowych luk prawnych, bierności i pobłażliwości aparatu urzędniczego, a także braku stosowania przepisów prawa przez organy władzy publicznej". Oszacowane straty związane z działalnością Amber Gold wynoszą ok. 850 mln zł. Marcin Plichta został w 2019 roku skazany na 15 lat pozbawienia wolności.
Polityczne tło miała również afera GetBack. Wybuchła wiosną 2018 roku, kiedy to szef działającej od 2012 roku firmy windykacyjnej GetBack, Konrad Kąkolewski, został zatrzymany przez CBA. Okazało się, że firma ta przez lata emitowała fałszywe obligacje. Niedługo przed wybuchem afery prezes Kąkolewski miał chwalić się m.in. kontaktami z politykami PiS, a spółka miała finansować szereg przedsięwzięć kojarzonych z partią rządzącą. Krótko przed wybuchem afery szef GetBack miał np. prosić o wsparcie u premiera Mateusza Morawieckiego jego ojca Kornela. Straty związane z działalnością GetBack oszacowano następnie nawet na 2,5-3,5 mld zł.
W grudniu 2025 roku na 14 lat pozbawienia wolności w związku z wyłudzeniem środków ze SKOK-Wołomin został skazany Piotr Polaszczyk, były członek zarządu tej kasy. Afera SKOK-Wołomin ujrzała światło dzienne w 2014 roku, gdy KNF zawiesiła funkcjonowanie kasy. Następnie Bankowy Fundusz Gwarancyjny musiał wypłacić jej klientom łącznie ponad 2 mld zł. W tym samym 2014 roku wiceprzewodniczący KNF Wojciech Kwaśniak, który badał tę sprawę, został pobity, a za zlecenie tego pobicia Polaszczyk na początku 2026 roku otrzymał kolejny wyrok – ostatecznie 8 lat pozbawienia wolności. Sprawa SKOK-Wołomin miała także kontekst polityczny. Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe były uważane za zaplecze finansowe PiS, ich założyciel i prezes Grzegorz Bierecki jest do dziś senatorem PiS, a ugrupowanie to przez długi czas niechętnie odnosiło się do objęcia SKOK-ów nadzorem KNF. Jednak w sprawie SKOK-Wołomin m.in. Bierecki zrzucał odpowiedzialność na Wojskowe Służby Informacyjne, z którymi w przeszłości miał być związany Polaszczyk.
Były także afery, które, mimo iż spowodowały stosunkowo duże straty, nie miały większego potencjału politycznego, ponieważ nie były powiązane ze szczególnymi działaniami lub zaniechaniami polityków z pierwszych stron gazet. Przykładem może być afera wokół Domu Maklerskiego warszawskiej Grupy Inwestycyjnej, w ramach której w latach 1999-2006 miano wyprowadzić 248 mln zł środków klientów. Lub afera założonego w 2007 roku funduszu Finroyal, który miał być piramidą finansową, a w związku z którym straty w 2014 roku oszacowano na 100 mln zł. Najnowsza jest afera kantoru internetowego Cinkciarz.pl, który w 2024 roku zaprzestał wypłacania klientom środków, a w 2025 roku ogłoszono jego bankructwo, a prezes Marcin P. jest nadal poszukiwany. Straty szacowane są na 125 mln zł. W przypadku Cinkciarza.pl również występował wątek polityczny, ponieważ w 2015 roku w reklamę kantoru zaangażowali się byli prezydenci Bronisław Komorowski i Lech Wałęsa. (PAP)
pś/ mhr/
