Trwający proces wyboru sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa jest realizowany zgodnie z regułami i normami – zaakcentowała w piątek Kancelaria Sejmu w oświadczeniu odnoszącym się do, jak stwierdziła, „niezgodnych z prawdą danych” z czwartkowej sesji w TK.

W czwartek Trybunał Konstytucyjny analizował wniosek o ocenę zgodności z ustawą zasadniczą regulacji dotyczących zgłaszania oraz weryfikacji kandydatur sędziów w postępowaniu poprzedzającym wybór przez Sejm składu sędziowskiego KRS. Trybunał orzekł o niezgodności z konstytucją dwóch artykułów; stwierdził też, że konsekwencje wynikające z wyroku „powinny być uwzględnione” w aktualnie trwającym procesie dążącym do wybrania 15 sędziów do KRS.
Kancelaria Sejmu uznała w piątek, że w trakcie sesji pojawiły się „nieścisłe informacje dotyczące bieżącej procedury” wyłaniania członków Rady. „Wymagają one zdecydowanej odpowiedzi i sprostowania. Kancelaria Sejmu podkreśla, że obecny nabór jest prowadzony zgodnie z zasadami i kryteriami” – zaakcentowano w komunikacie.
Jak zauważyła Kancelaria Sejmu, w trakcie obrad w TK „pojawiały się zastrzeżenia dotyczące rzekomego pomijania poparcia obywateli w procesie wyłaniania członków KRS”. Zaznaczyła, że sędzia Maciej Nawacki – reprezentujący w Radzie członek KRS – miał powiedzieć, że „marszałek Sejmu (Włodzimierz Czarzasty) nie uwzględnił między innymi wsparcia zgłoszonego przez listy obywatelskie, blisko 300 tys. głosów obywateli zostało odrzuconych”. To twierdzenie – czytamy – miał powtórzyć także prezes TK Bogdan Święczkowski – referent rozpatrywanej w czwartek sprawy.
Według Kancelarii Sejmu te wypowiedzi są „nieprawdziwe i niezgodne z rzeczywistością”. Kancelaria zaznaczyła, że jeszcze w marcu Sejm informował, że w odniesieniu do wszystkich zgłoszeń udziału w naborze do Rady, warunek dołączenia minimum 2 tys. podpisów pod każdą z kandydatur został pozytywnie sprawdzony.
Co więcej – dodała – w obecnym naborze sędziowskiej części Rady „nie odnotowano przypadku, w którym marszałek Sejmu odmówiłby akceptacji zgłoszenia kandydata z powodu przedłożenia niewystarczającej wymaganej ilości podpisów poparcia”. Podobnie nie było też – zaznaczyła Kancelaria – okoliczności, która usprawiedliwiałaby skierowanie się przez marszałka Sejmu do Państwowej Komisji Wyborczej, w razie wątpliwości co do poprawności złożenia wymaganej liczby podpisów.
Odniosła się także do stwierdzenia, zgodnie z którym Czarzasty „nie ustosunkował się do próśb niektórych kandydatów do KRS w kwestii umożliwienia im realizacji procedury subsydiarnej, czyli samozaopiniowania”. W tej procedurze chodzi o to, że jeśli szef sądu właściwego dla zgłoszonego na kandydata do KRS, nie przedstawi w określonym czasie danych o np. dorobku orzeczniczym tego kandydata, marszałek Sejmu zwraca się do tego kandydata o opracowanie takiej informacji.
„Do Kancelarii Sejmu nadeszły pisma od dwóch kandydatów z wnioskami o zastosowanie tzw. procedury subsydiarnej. Należy dodać, że jedno z tych pism nadeszło dopiero 16 kwietnia 2026 r. rano, dlatego jest jeszcze analizowane” – zauważyła Kancelaria. Jak dodała, w przypadku drugiego wniosku marszałek poinformował kandydata, że kompetentny organ opracował i przekazał w terminie informację zawierającą jego dorobek orzeczniczy. W piśmie tym dodał, że nie ma również przeszkód prawnych, aby informację o kandydacie przygotował wiceprezes sądu, zastępujący prezesa sądu.
Podczas sesji członkowie aktualnej KRS mieli także „zarzucić” marszałkowi Sejmu „nieprawidłową prezentację sposobów poparcia kandydatów do KRS na stronach Sejmu”. Sędzia Anna Dalkowska – członkini obecnej KRS, która również reprezentowała Radę na czwartkowej rozprawie TK – miała stwierdzić m.in., że na witrynie Sejmu część zgłoszonych kandydatów została przedstawiona, jakby dysponują „tylko jednym tym sposobem poparcia”.
Ustawa o KRS stanowi, że do Rady może kandydować osoba, która uzyskała podpisy poparcia 25 sędziów lub 2 tys. obywateli. Według Dalkowskiej kandydaci, którzy otrzymali dwa wymienione rodzaje poparcia, lecz złożyli jedno zgłoszenie swej kandydatury, widnieją na stronie Sejmu tak, „jakby mieli tylko jedno zgłoszenie sędziowskie, czyli nie ma tego obywatelskiego”.
Z kolei sędziowie, którzy dokonali dwóch zgłoszeń swoich kandydatur „są widoczni jakby ci kandydaci z uwzględnieniem obu tych sposobów”. Reprezentantka KRS miała, według Kancelarii, zarzucić marszałkowi Sejmu, że poprzez taki sposób przedstawienia kandydatów „głosy obywateli (…) po prostu zostały zredukowane”.
„Marszałek Sejmu w żaden sposób nie ingerował w to, w jaki sposób upoważnione podmioty chciały zgłosić kandydatów. Zgłoszenia, których dokonano w dwóch sposobach, ale w jednym dokumencie – tak właśnie zostały zaprezentowane, co dostrzegła Anna Dalkowska” – odniosła się do tej kwestii Kancelaria Sejmu. W jej opinii nie można w takiej sytuacji mówić o „redukowaniu sposobu obywatelskiego”, ponieważ „w żadnym z tego rodzaju zgłoszeń nie doszło do podważenia skuteczności skorzystania z tego sposobu”.
Kancelaria zaznaczyła również, że z umieszczonych w systemie informacyjnym Sejmu danych „jednoznacznie wynika, które zgłoszenia zostały dokonane przez grupę obywateli, ponieważ w tych przypadkach w zgłoszeniu jako załączniki wymieniano wykazy poparcia przez obywateli”.
Odniosła się także do wypowiedzi, zgodnie z którymi marszałek Sejmu miał nie zaakceptować jednej z kandydatur do KRS „bez podania przyczyny”.
Kancelaria zaznaczyła, że w komunikacie z 7 kwietnia br. „wskazano otwarcie”, że „spośród 61 zgłoszeń (…) jedno zgłoszenie nie zostało podane do publicznej wiadomości, a w efekcie nie będzie dalej procedowane”. Jak dodała, zgłoszenie to nie spełniało wymogu określonego w art. 11b ust. 1 ustawy o KRS, tj. wymogu złożenia zgłoszenia przez pełnomocnika, który musi być wskazany w pisemnym oświadczeniu, pierwszych piętnastu osób z wykazu.
Postępowanie zmierzające do wyboru przez Sejm sędziowskich członków KRS na kolejną kadencję toczy się od kilku tygodni. Kancelaria Sejmu informowała na początku kwietnia, że wybór ten orientacyjnie planowany jest na posiedzeniu Sejmu, które odbędzie się 13-15 maja br.
Zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami – wprowadzonymi w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy – to Sejm wybiera 15 sędziów-członków KRS spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych na wspólną 4-letnią kadencję. Upoważnionymi do zgłoszenia kandydata do Rady jest grupa 2 tys. obywateli albo 25 wciąż orzekających sędziów. Kandydatów zgłasza się marszałkowi Sejmu w ciągu 30 dni od dnia ogłoszenia o rozpoczęciu procedury wyboru do KRS.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podał już do powszechnej wiadomości zgłoszenia 60 sędziów – kandydatów do KRS. Tymczasem na poniedziałek – 20 kwietnia – zapowiadane jest opiniowanie tych kandydatów przez zgromadzenia sędziów w Polsce. Opiniowanie takie nie jest przewidziane w ustawie, przez rządzących było jednak zapowiedziane jako tzw. plan B – po prezydenckim wecie do nowelizacji ustawy o KRS, która przywracała wybór sędziowskiego składu KRS przez środowiska sędziowskie. Plan ten zakłada, że Sejm wybiera do KRS osoby, których kandydatury wskażą sędziowie podczas głosowań na zgromadzeniach. (PAP)
nl/ mja/ sdd/
