Dziś koniec starć w Libanie. Trump obwieszcza triumf.

W czwartek, prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, zakomunikował, iż odbył rozmowy z prezydentem Libanu, Josephem Aounem, oraz premierem Izraela, Benjaminem Netanjahu, w efekcie czego obaj liderzy wyrazili zgodę na 10-dniowe wstrzymanie ognia. Rozpoczęcie przerwania działań zbrojnych planowane jest na godzinę 17 czasu waszyngtońskiego (czyli północ w Bejrucie i Tel Awiwie oraz godzina 23 w Polsce).

Koniec walk w Libanie jeszcze dzisiaj. Donald Trump ogłasza sukces

fot. Alexander Drago / /  Reuters / Forum

„Obaj szefowie państw wyrazili aprobatę, że w celu osiągnięcia pokoju pomiędzy ich krajami wprowadzą 10-dniową przerwę w działaniach wojennych” – obwieścił Trump na swoim profilu Truth Social. Amerykański lider dodał, że zażegnał dziewięć konfliktów zbrojnych na całym globie, a „to będzie dziesiąty”.

Trump oznajmił, że zaprosi Aouna oraz Netanjahu do Białego Domu, zaś jego przedstawiciele, w tym wiceprezydent J.D. Vance oraz sekretarz stanu Marco Rubio, będą działać na rzecz ustanowienia trwałego porozumienia pokojowego między Izraelem i Libanem.

Izrael od około półtora miesiąca prowadzi walki w Libanie z szyicką grupą Hezbollah. Ta wspierana przez Iran organizacja znajduje się poza zasięgiem kontroli rządu libańskiego, który zabiega o jej rozbrojenie, czego domaga się również Izrael.

Hezbollah: Rozejm winien wykluczyć operacje wojsk izraelskich

Hezbollah oznajmił w czwartek, że ogłoszony przez USA rozejm w Libanie powinien udaremnić izraelskim siłom zbrojnym dalsze akcje na terytorium tego kraju. Dodano również, że obecność Izraelczyków w Libanie przyzna jego ludności „prawo do sprzeciwu”. Izrael nie prowadził działań wojennych w Libanie z tamtejszą armią, lecz ze wspieranym przez Iran Hezbollahem.

Zawieszenie broni musi implikować całkowite powstrzymanie izraelskich ataków oraz zablokowanie przemieszczania się izraelskich wojsk – napisano w komunikacie ruchu cytowanym przez BBC. Dodano, że rozejm musi wiązać się z powrotem do stanu sprzed 2 marca, a „utrzymywanie izraelskiej okupacji zapewnia Libanowi i jego mieszkańcom prawo do stawiania oporu”.

Hezbollah od wielu lat toczy boje z Izraelem, obecna faza konfliktu zaostrzyła się po ataku sił amerykańsko-izraelskich na Iran 28 lutego. W konflikcie z Iranem panuje dwutygodniowy rozejm.

Przedstawiciele Hezbollahu deklarowali wcześniej, iż nie złożą broni i krytykowali negocjacje prowadzone przez rząd libański z Izraelem. Organizacja na razie nie odniosła się bezpośrednio do obwieszczenia Trumpa o rozejmie.

To, czy Hezbollah będzie respektował rozejm, zależy od tego, czy Izrael zaniecha jakichkolwiek starć – oznajmił agencji Reutera Hasan Fadlallah, jeden z parlamentarzystów Hezbollahu, który jest także ugrupowaniem politycznym. Słowa Fadlallaha zostały przytoczone jeszcze przed oświadczeniem prezydenta USA, kiedy to media już spekulowały o nadchodzącym zawieszeniu broni.

Liban i Izrael od czasu ustanowienia tego drugiego państwa w 1948 r. formalnie pozostają w stanie wojny i nie utrzymują formalnych relacji dyplomatycznych.

Izrael włączył się w rozpoczętą w 1975 r. wojnę domową w Libanie i aż do 2000 r. okupował południową część tego kraju. Hezbollah, który powstał w reakcji na okupację, prowadził z Izraelem szereg wojen. Ostatnia z nich miała miejsce w 2024 r. Konflikt poważnie osłabił proirańskie ugrupowanie, które przez lata miało większą siłę niż regularna armia libańska i utworzyło na południu tego państwa twór quasi-państwowy.

We wtorek miało miejsce spotkanie ambasadorów Izraela i Libanu w USA, będące najpoważniejszymi od dziesięcioleci bezpośrednimi rozmowami obu państw.

Nastawiony na kooperację z Zachodem rząd w Bejrucie już wcześniej deklarował rozbrojenie Hezbollahu, jednak nie posiada realnych możliwości, aby wyegzekwować tę decyzję.

Na początku marca Hezbollah ostrzelał północny Izrael w odwecie za ataki na Iran. W odpowiedzi Izrael rozpoczął intensywne bombardowania celów tej grupy w całym Libanie oraz operację lądową na południu kraju.

Izraelska ofensywa zmusiła do opuszczenia południowego Libanu ponad milion osób. Cały kraj liczy około 6 milionów mieszkańców. Liban od lat tkwi w kryzysie politycznym, gospodarczym i humanitarnym.

W izraelskich atakach śmierć poniosło 2196 osób, w tym 260 dzieci oraz 172 kobiety – przekazało ministerstwo zdrowia Libanu w czwartek. Urząd nie podaje w swoich komunikatach, jaką część z 1764 zabitych mężczyzn stanowili bojownicy Hezbollahu. Izraelska armia poinformowała, że w kampanii zabito ponad 1700 członków proirańskiej grupy.

W starciach w Libanie życie straciło również 13 izraelskich żołnierzy, a w atakach Hezbollahu na północ Izraela – dwóch cywilów – dodała agencja Reutera.

Pałac Elizejski: Wstrzymanie ognia między Izraelem a Libanem to „świetna wiadomość”

W ocenie władz Francji rozejm między Izraelem i Libanem to „wspaniała wiadomość”, która jednak powinna zostać potwierdzona na miejscu. Ocenę tę przekazał w rozmowie z AFP anonimowy doradca prezydenta Emmanuela Macrona.

Doradca zapewnił także, że w przypadku, gdy władze libańskie będą potrzebowały wsparcia w przywróceniu bezpieczeństwa, „wielu z radością zaoferuje pomoc ze strony Francji”.

W ten sposób przedstawiciel Pałacu Elizejskiego skomentował słowa ambasadora Izraela w USA Yechiela Leitera, który po dwustronnych rozmowach 14 kwietnia z delegatką Libanu wyraził brak zainteresowania obecnością Francji „w pobliżu” rozmów z Libanem.

W połowie marca prezydent Macron zaproponował, apelując o bezpośrednie rozmowy izraelsko-libańskie, aby odbyły się one w Paryżu.

Z Paryża Anna Wróbel (PAP)

"Porozumienie między Libanem i Izraelem nie będzie proste, ani szybkie"

Według politologa z Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu w Gdyni, Rafała Ożarowskiego, negocjacje na linii Izrael–Liban „to niecodzienna sytuacja, ponieważ te kraje pozostają w stanie wojny od 1948 roku i nigdy nie zawarły traktatu pokojowego”.

– Nawet jeśli w przyszłości dojdzie do osobistych rozmów między Netanjahu i Aounem, nie byłbym przesadnie optymistyczny co do takiego wydarzenia, ponieważ może ono stanowić jedynie furtkę do kolejnych rozmów. Nie zapominajmy, że konflikt między Libańczykami – zarówno chrześcijanami, jak i muzułmanami – a Izraelczykami trwa od dziesiątek lat. W tym okresie mieliśmy do czynienia z okupacją części terytorium Libanu przez siły izraelskie. Stąd ogromna nieufność obu stron – stwierdził politolog.

Przypomniał, że osoby sprawujące władzę w Bejrucie są „uzależnione” od zbrojnego ramienia Hezbollahu, który wciąż otrzymuje militarne i finansowe wsparcie z Iranu. Jego zdaniem, gdyby nie to wsparcie ze strony Teheranu, państwo libańskie miałoby możliwość poradzenia sobie z Hezbollahem.

– Hezbollah, postawiony w trudnej sytuacji, w związku z trwającą blokadą Cieśniny Ormuz i konfliktem amerykańsko-irańskim, tracąc pozycję, może uciec się do działań radykalnych i powrócić do terroryzmu wewnętrznego w Libanie. To z kolei może prowadzić do wznowienia wewnętrznych konfliktów w państwie – podkreślił rozmówca PAP.

Jednocześnie polityczne skrzydło Hezbollahu ma swoich przedstawicieli w rządzie i stanowi bazę wyborczą znacznej części libańskich szyitów, jednej z trzech głównych grup religijnych w kraju, obok chrześcijan i sunnitów.

Według Ożarowskiego, codzienność w Libanie jest niezwykle trudna. – Libańczycy muszą mierzyć się z obecnością uchodźców z Syrii, ale przede wszystkim z niezaspokojeniem podstawowych potrzeb życiowych. Ogromny kryzys gospodarczy trwa tam od wielu lat. Libański funt jest zdewaluowaną walutą. Mieszkańcy cierpią z powodu braku stałych dostaw energii elektrycznej – opisał sytuację w Libanie ekspert.

– Analizując wydarzenia z ostatnich dni, można stwierdzić, że Liban zyskał szansę na poprawę sytuacji w kraju. Jest to związane z prawdopodobnymi negocjacjami między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Posiadamy informacje o planowanych rozmowach obu stron z udziałem mediatorów, reprezentowanych przez władze Pakistanu, jednak trudno na obecną chwilę określić, jakie porozumienia mogą zostać osiągnięte – zaznaczył politolog.

Ożarowski przyznał, że „wykorzystanie tej szansy przez Liban może być niezmiernie trudne”. – Z jednej strony, nie wykluczam, że Hezbollah nie zrezygnuje z pozycji wypracowanej i utrwalonej przez ponad 40 lat, czyli od formalnego powstania w 1985 roku. Z drugiej strony, Libańczycy mogą wkroczyć w nowy etap, jeżeli udałoby się ograniczyć, lub co najlepsze, zlikwidować skrzydło zbrojne Hezbollahu. Warto przypomnieć, że szef libańskiego rządu, Nawaf Salam, niedawno uznał zbrojne skrzydło Hezbollahu za organizację nielegalną – podkreślił politolog.

Jego zdaniem, libańsko-izraelskie rozmowy mogą „być podstawą do ewentualnego przyszłego zawarcia traktatu pokojowego”. – Zawarcie pokoju w relacjach izraelsko-arabskich nie jest niemożliwe, o czym świadczy historia. Przykładem jest traktat pokojowy zawarty w 1979 roku między Izraelem a Egiptem, który całkowicie odmienił relacje między stronami. Podobna sytuacja miała miejsce w 1994 roku, kiedy podpisano układ pokojowy między Izraelem a Jordanią. Zawarcie pokoju z Libanem nie będzie sytuacją wyjątkową, lecz kontynuacją zdarzeń, które miały miejsce w świecie arabskim. Jednak droga do tego wydaje się być znacznie dłuższa niż w przypadku Egiptu i Jordanii – podsumował Ożarowski.

Marta Zabłocka

adj/ mal/ mzb/ pś/ mhr/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *