Czterogwiazdkowy obiekt hotelowy na wyspie Uznam zadeklarował niewypłacalność, a kontrolę nad nim objął tymczasowy zarządca. Jednym z powodów, jakie wymieniają niemieckie media, jest konkurencja cenowo korzystniejszych hoteli po przeciwnej stronie granicy, czyli w Polsce.

Dysponowanie hotelem niedaleko plaży nie stanowi już gwarancji sukcesu. Ukazuje to fala bankructw, z którą muszą się mierzyć nasi zachodni sąsiedzi. Bankructwo Kaliebe w Trassenheide nie jest jednostkowym przypadkiem. W Stralsundzie hotel Scheelehof znalazł się w ciężkiej sytuacji finansowej i musiał zakończyć działalność. Analogiczny los spotkał Usedom Palace, który po 125 latach zakończył przyjmowanie gości – informuje "Bild".
Mnóstwo hoteli nad Morzem Bałtyckim zmaga się z tymi samymi problemami, czyli kosztami zatrudnienia personelu czy wysokimi stawkami za energię i artykuły spożywcze.
Redukcja podatku VAT w gastronomii wspiera wielu. Jednak dla części jest już na to za późno – podkreślają zarządzający.
Dodatkowo historyczne obiekty znajdują się pod naciskiem z jednej strony nowoczesnych kompleksów z bogatą ofertą SPA i basenami (które, bądźmy szczerzy, przy zmiennej pogodzie nad Bałtykiem bardzo się sprawdzają), a z drugiej – o analogicznym standardzie, lecz bardziej ekonomicznych hoteli po polskiej stronie.
Do problemów hotelu Kaliebe w Meklemburgii należałoby dołączyć przeprowadzone niedawno – i jak się okazuje – nieudane inwestycje, które dodały gwiazdkę do trzygwiazdkowego obiektu. W kondycji finansowej nie pomogły także narastające koszty pracownicze oraz ceny energii i żywności.
opr. aw
