
Dwóch szanowanych Amerykanów, Jack Zenger i Joseph Folkman, poświęciło mnóstwo czasu i napisało całą książkę o przywództwie. Przeanalizowali dane 160 000 pracowników z różnych firm, aby dojść do wniosku, który przyprawia o melancholię: ludzie pracują przeciętnie pod złymi szefami, a znacznie lepiej pod dobrymi, donosi Ukr.Media.
Brzmi to jak kolejne epokowe odkrycie w duchu brytyjskich naukowców, ale liczby są naprawdę interesujące. Według ich danych, ci, którzy mieli pecha do swojego szefa (dolne 10% w rankingu adekwatności), wykazują entuzjazm pracy niczym martwy oposa. Dla porównania, zespół prawdziwie klasowego nauczyciela jest gotowy przenieść niemal każdą górę.
Ale co sprawia, że menedżer jest „cool”? Autorzy badania dzielą szefów na dwa obozy. Pierwszy z nich, delikatnie nazywany „kierowcami”, to ci, którzy potrafią wyciskać z siebie siódme poty, stawiać sobie ambitne cele i patrzeć na ciebie tak, że robisz to, co niemożliwe, zapominając po drodze, jak nazywają się twoi krewni i który jest weekend.
Drugi typ to „wzmacniacze”. Są jak terapeuci w korporacjach. Czują puls twoich lęków, okazują empatię, udzielają najbardziej wnikliwych informacji zwrotnych i generalnie sprawiają, że w biurze unosi się zapach lawendy, zaufania i psychologicznego bezpieczeństwa.
Wydawałoby się, że wybór jest oczywisty. Każdy normalny człowiek, zapytany w piątkowy wieczór, odpowie, że lepiej pracować z empatyczną sympatią niż z terminatorem z obsesją na punkcie KPI. A sami menedżerowie często uważają, że sekret lojalności tkwi w byciu miłym i sympatycznym dla wszystkich.
Ale statystyki bywają okrutne i nieco ironiczne. Zenger i Folkman obliczyli, że „kierowcy” zapewniają maksymalne zaangażowanie zespołu tylko w 9% przypadków. Niewiele, przyznacie. Ludzie po prostu wypalają się pod wpływem ciągłej presji.
Uważaj jednak: idealni, rozumiejący „poprawiacze” dają marne 6,7%. Oznacza to, że menedżer, który robi tylko to, co robi, dogłębnie rozumiejąc twoje subtelne nastawienie psychiczne, ostatecznie demotywuje jeszcze bardziej niż ktoś, kto po prostu sztywno domaga się wdrożenia planu.
Czytając to, doszedłem do wniosku, że żadna z tych skrajności nie ma racji bytu w oderwaniu od reszty. Sekret tkwi w równowadze, którą wszyscy staramy się osiągnąć w codziennym życiu. Liczby pokazują, że gdy liderowi udaje się być jednocześnie wymagającym utrapieniem i dobrym mentorem, poziom satysfakcji zespołu wzrasta do 68%.
Wygląda na to, że ludzka natura jest tak ukształtowana, że potrzebujemy zarówno krótkich terminów, aby powstrzymać się od obijania się, jak i poczucia wsparcia, które pomoże nam nie zwariować z powodu tych samych terminów.
Autorzy porównują te dwa podejścia do wioseł. Jeśli wiosłujesz tylko z empatią, będziesz krążyć w miejscu, słuchając niekończących się refleksji kolegów. Jeśli wiosłujesz tylko z surowymi wymaganiami, również będziesz krążyć, ale przy dźwiękach masowego zwalniania.
Trzeba wiosłować obydwoma wiosłami z równą siłą. Nawet jeśli czasem masz ochotę rzucić je do wody, połóż się na dnie łodzi i spójrz w niebo.
Udział
Subskrybuj UkrMedia na Telegramie.
⚡ Puls Czytelników
Kto tak naprawdę wyrządzi większą krzywdę twojej karierze: bezwzględny despota czy kochanek?
1 osoba już zagłosowała. Dołącz do dyskusji.
⛓️ Tylko dysk twardy! 🕊️ Wolność i empatia! 🤔 Zależy od pensji
📊 Mapa myśli
⛓️ Tylko dysk twardy! 0% 🕊️ Wolność i empatia! 0% 🤔 Zależne od pensji 100% 💡
Dyskusja dopiero się zaczyna. Bądź pierwszy, który skomentuje!
Uwagi
Najpierw nowe ↕
Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!
