Rosja całkowicie zakazuje Telegramu. Czy Putin tworzy „niezależny internet”?

Rosyjski organ regulujący sektor telekomunikacyjny postanowił o zablokowaniu komunikatora Telegram od 1 kwietnia – oznajmił serwis The Moscow Times, odwołując się do źródeł w sektorze telekomunikacyjnym.

Rosja całkowicie blokuje Telegram. Putin buduje "suwerenny internet"?

fot. Andre M. Chang / /  Zuma Press / Forum

Rosyjski organ regulacyjny w sferze mediów Roskomnadzor podjął decyzję o kompletnym zablokowaniu komunikatora Telegram od 1 kwietnia – zakomunikował niezależny rosyjski serwis The Moscow Times. Informację o tym, że dostęp do aplikacji Telegram ma być zablokowany w Rosji wraz z nadejściem kwietnia, przedstawiła również niezależna ukraińska agencja prasowa RBC, jak i niezależny rosyjski portal Novaya Gazeta Europe.

Miliony Rosjan utracą dostęp do Telegramu

Według rosyjskich niezależnych mediów całkowity zakaz działania Telegramu będzie zbliżony do blokady obecnie funkcjonującej w stosunku do Facebooka i Instagrama. Oznacza to, że komunikator nie będzie działał na obszarze całej Rosji, zarówno w sieciach mobilnych, jak i za pośrednictwem krajowych połączeń internetowych. Jego używanie będzie możliwe wyłącznie za pomocą sieci VPN, dzięki której da się ukryć swoje położenie.

Ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) dr Kuba Benedyczak stwierdził w rozmowie z PAP, że Telegram to „bardzo istotny komunikator w Rosji, z którego może korzystać nawet 100 milionów Rosjan”.

To jedna z nielicznych przestrzeni wolności, która według służb rosyjskich wymknęła się spod kontroli, stąd decyzja o zamknięciu – skonstatował.

Odcięci od świata, podpięci pod podsłuch FSB

Autor książki „Oddział chorych na Rosję” zaznaczył, że ta aplikacja jest powszechnie używana w krajach postradzieckich m.in. w Armenii, Kazachstanie, Tadżykistanie czy Uzbekistanie. W opinii eksperta blokada Telegramu może znacząco utrudnić kontakt między Rosjanami, a ich rodzinami znajdującymi się poza granicami państwa, w tym w Polsce, Niemczech czy w krajach bałtyckich.

– Znacznie ważniejsze dla władz było jednak powstanie kanałów na Telegramie, na których rosyjscy korespondenci opisują wojnę w Ukrainie, czasami bardzo pomysłowo, czasami zabawnie czy ironicznie. Do tego pojawili się radykałowie, którzy wytykają Władimirowi Putinowi, że w ciągu czterech lat prowadzenia wojny zrobił za mało, bo skoro dysponuje bombami atomowymi, to może ich użyć. Te komentarze krytykujące władzę stały się, zdaniem Kremla, bardzo groźne dla państwa – ocenił politolog. Jego zdaniem podobne przekonania podziela ok. 20 proc. społeczeństwa.

Benedyczak nadmienił, że od 2025 r. wszedł do powszechnego użytku stworzony przez Rosję komunikator Max, który ma zastąpić zablokowane przez władze zachodnie aplikacje, takie jak WhatsApp i Signal. Użytkownicy Maxa są obserwowani przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB).

Zablokowanie kolejnego komunikatora, jakim jest Telegram, to także większa kontrola państwa nad szarą strefą w biznesie. Dotychczas ludzie umawiali się np. na naprawę kranu czy odmalowanie mieszkania właśnie za pomocą Telegramu, czy WhatsAppa, unikając tym samym opłacania podatku za usługę – objaśnił Benedyczak.

Rosja zaostrza cenzurę na wzór Chin i Iranu

Według politologa przy równoczesnej blokadzie w Rosji wielu zachodnich aplikacji „większa część internetu została skupiona w olbrzymie holdingi państwowe, które zarządzają poszczególnymi, rosyjskimi platformami”. – Rosja utworzyła swoje media społecznościowe: jest aplikacja Yandex Go do zamawiania taksówek i dostaw jedzenia czy serwis randkowy VK Dating. Rosjanie funkcjonują w miarę normalnie, podobnie jak obywatele państw zachodnich, z tą tylko różnicą, że ich dane trafiają do władz, co umożliwia wychwytywanie wszelkich przejawów buntu – powiedział rozmówca PAP.

Zwrócił on także uwagę, że dostęp do sieci VPN w Rosji jest bardzo ograniczony m.in. przez działania rosyjskich władz. – Dodatkowo dostęp do VPN jest płatny, zatem może mieć do niego dostęp jedynie wąski margines inteligencji i osób działających w branżach kreatywnych, którzy pragną czytać zagraniczne media, ale to nie są liczby, które miałyby zagrażać reżimowi – oszacował.

Jednocześnie coraz częściej na terytorium Rosji występują zakłócenia w dostawach prądu i internetu, które na początku marca dotknęły Moskwę i Petersburg. Zdaniem ekspertki z brytyjskiego think tanku Chatham House Natalii Kowalewej prawdziwe powody zakłóceń w dostawie prądu nie są jasne, chociaż mogą mieć one związek z działaniami Roskomnadzoru, który sprawuje nadzór nad infrastrukturą internetową i komunikacyjną. Oficjalnie rosyjskie władze tłumaczą wyłączenia względami bezpieczeństwa, co może być powiązane z ukraińskimi atakami dronów na obiekty znajdujące się w głębi Rosji.

– Rosja prowadzi bardzo intensywną współpracę z Chinami w dziedzinie inwigilacji, ograniczeń w sieci i tworzenia suwerennego internetu. Jedna z rosyjskich analityczek porównała tę sytuację do Iranu. Moskwa wprowadziła np. tak zwaną białą listę, czyli zaaprobowane przez rząd strony internetowe i usługi online, które mogą działać. To nie znaczy, że będzie istnieć tylko dziesięć stron internetowych, będzie ich mnóstwo, z tą tylko różnicą, że są kontrolowane i dają rozrywkę czy informacje kształtowane przez państwo – objaśnił Benedyczak.

Założony w 2013 r. Telegram jest drugą najpopularniejszą aplikacją komunikacyjną w Rosji po WhatsAppie. Współzałożyciel Telegramu Paweł Durow w 2014 r. opuścił Rosję po odmowie przekazania danych użytkowników swoich aplikacji Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB) i zablokowania profilu lidera antykremlowskiej opozycji Aleksieja Nawalnego. W lutym poinformował, że w Rosji wszczęto przeciwko niemu dochodzenie pod zarzutem „wspierania terroryzmu”.

Marta Zabłocka (PAP)

mzb/ pś/ mhr/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *