Fergie, inaczej Sarah Ferguson – eksmałżonka księcia Andrzeja (brata obecnie panującego króla Karola III) – od dawna miała kłopoty z zarządzaniem swoim budżetem. Obecnie, gdy jej odnoga rodziny Windsorów została usunięta na przykry margines i odseparowana od ważnych honorów, zadecydowała podreperować swoje fundusze. Świat obiegła wieść, iż planowała zawrzeć kontrakt na program reality, w którym sklonowałaby psy otrzymane po zmarłej Elżbiecie II.

Gdy wydaje się, że brytyjska rodzina królewska nie jest w stanie niczym nas już zaskoczyć, zawsze pojawi się ktoś z bocznej linii, by utwierdzić nas – zwykłych ludzi – w przekonaniu, że ten grunt po prostu nie ma dna.
Dochodowy biznes dla tonącego?
Muick i Sandy to dwa psy królowej Elżbiety, które po jej zgonie wróciły pod opiekę Fergie i Andrzeja. To zresztą oni wcześniej podarowali te czworonogi monarchini, próbując ją pocieszyć, kiedy książę Filip dogorywał. Ponoć zaledwie osiem miesięcy po pogrzebie królowej, Fergie wpadła na koncepcję, jak spieniężyć ten "żywy majątek".
Przeczytaj także
Król Karol jest już zamożniejszy niż Beckhamowie (podwoił majątek Elżbiety II)
Miała odezwać się do kilku korporacji medialnych z ryzykowną propozycją – pragnęła nagrać show, w którym sprzedawałaby genetyczne kopie psów swojej dawnej teściowej innym sympatykom rasy (a także brytyjskiej korony). Jak anonimowo akcentują osoby obeznane ze sprawą: chciała po prostu powrócić do telewizji i zarobić parę groszy. Wymagałoby to rozmnażania ulubieńców królowej, w tym także poprzez procedurę klonowania.
Odbywały się spotkania na Zoomie z ludźmi z telewizji oraz wymiana wiadomości. W pewnym momencie zapragnęła zaangażować, jak to określiła, swój »zespół«. Sarah wydawała się gotowa na wszystko, pod warunkiem, że by jej zapłacono – a zwłaszcza, gdyby mogła przy okazji trochę podróżować i spotkać zamożnych arystokratów, którzy mogliby pragnąć mieć corgi.


Muick i Sandy uczestniczyły w pogrzebie swojej pani królowej Elżbiety II. (fot. POOL / Reuters / Forum)
"Absurdalny i totalnie przedziwny"
Jak miał wyglądać ten zamysł? Fergie planowała utworzyć firmę o nazwie „The Queen's Corgis”. „Daily Mail” odnotowuje szkice scenariuszy, w których była synowa Elżbiety II miała zabrać widzów w „wędrówkę nie tylko po frapującym świecie genetyki i klonowania, ale również pokazać sposób funkcjonowania rodziny królewskiej”. Ostatecznie projekt zaniechano po wstępnych dyskusjach i biznesowych obiadach.
Po paru dniach spekulacji do sprawy odniósł się przedstawiciel głównej bohaterki afery. W ogłoszonym komunikacie zaznaczono: „Sarah Ferguson nie rozpoczynała rozmów z korporacjami medialnymi i odstąpiła od nich z własnej woli […] Jeśli przez moment wydawała się ochoczo nastawiona do podsuwanych jej idei, to dlatego, że taka po prostu jest. Należy to jasno przedstawić: Sarah nigdy nie zamierzała zarabiać na corgi”. Ta linia obrony, zamiast uspokoić pogłoski, jedynie je wzmocniła.
Przeczytaj także
Tyle kosztuje brytyjska monarchia. Zafundowała podwyżkę kosztów o pięć zer
Szkodliwy proces klonowania z "królewskim blichtrem"
W 2023 roku na świecie przeprowadzono ponad 1200 skutecznych procesów klonowania psów. W samej Wielkiej Brytanii jest to zakazane, jednak – jak podaje „The Independent” – firma Gemini Genetics obchodzi to prawo, wysyłając zamrożone tkanki do USA. Za „operację” odtworzenia psa z tkanki ucha dawcy trzeba zapłacić 45 tys. funtów.
Należy jednakże pamiętać, że klon to jedynie wizualna kopia. Każde zwierzę jest unikatowe, posiada własną osobowość, osobliwości i potrzeby. Klon jest zawsze innym psem niż dawca, ponieważ kształtuje go inne otoczenie, inna codzienna rutyna i inni opiekunowie. Dodatkowo sam proces jest daleki od perfekcji. Część szczeniąt rodzonych przez psie surogatki ma poważne wady genetyczne, a do uzyskania zdrowego osobnika potrzeba często kilku miotów. Dlatego cały proces jest ostro krytykowany przez obrońców praw zwierząt.
Pomijając ocenę moralną i etyczną powielania zwierząt dla zachcianki właścicieli, królewski biograf Richard Fitzwilliams podsumował pomysł Fergie krótko: "Rozważanie sklonowania ukochanych psów zmarłej królowej dla zysków finansowych jest niewiarygodnie absurdalne i totalnie przedziwne".
30 lat podejrzanych transakcji synowej Elżbiety
Warto pamiętać, że mowa o tej samej Fergie, która – jak zeznała wspólniczka Jeffreya Epsteina, Ghislaine Maxwell – miała desperacko prosić go o pracę (a rzekomo nawet o małżeństwo), argumentując, że byłaby idealną asystentką domową. Robiła to w czasie, gdy przebywał on już w areszcie domowym po wyroku za kuplerstwo nieletnich.
Jej niepohamowany apetyt na gotówkę od lat powoduje, że ta część rodziny Windsorów potrafi dotrzeć do najgłębszego bagna. Oto tylko kilka przykładów:
- pozwolenie na użycie swojego imienia przez sieć „Domów Opieki Księżnej Yorku” w zamian za 1 funta od każdego lokatora. Wspólnik Fergie w tym biznesie ostatecznie zbankrutował i wylądował za kratkami za przestępstwa podatkowe;
- pozwolenie na 48-stronicowy wywiad i sesję zdjęciową w magazynie „Hello!” (1989 r.), gdzie pokazano m.in. jej córkę – księżniczkę Beatrycze – w kąpieli. Honorarium w wysokości 50 tys. funtów wylądowało na koncie matki Fergie, finansując remont jej posiadłości;
- przyjęcie 550 tys. dolarów od producenta płytek ceramicznych Porcelanosa za zaledwie pięć krótkich wykładów o tym "Jak odmienić swoje życie". Te pieniądze w dużej mierze sfinansowały luksusowy rejs statkiem Queen Mary 2 dla księżnej i jej świty;
- wycenienie swojej samej obecności (w celu reklamy produktów na wydarzeniach firmowych) na 25 tys. funtów;
- Fergie najpierw wywalczyła 84 tys. funtów odszkodowania od magazynu „Paris Match” za opublikowanie jej zdjęć topless w 1992 r., by chwilę później bez wahania podpisać z tym samym tytułem umowę na 50 tys. funtów za pojedynczy artykuł, w którym kreowała się na reporterkę;
- zażądała od podającego się za szejka dziennikarza 500 tys. funtów za zapoznanie go ze swoim byłym mężem. To miało "otworzyć przed nim każde drzwi".
Przykładów niestety można mnożyć. I ku irytacji reszty Windsorów, Sarah Ferguson najwidoczniej nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
Upadek imperium Harry’ego i Meghan. Nawet Netflix ma już dość
Wszystko wskazuje na to, że opowieść o podboju Hollywood przez parę z Sussex dobiega kresu. Netflix ma mieć już „dość” kooperacji z Harrym i Meghan – według doniesień "Variety", magazynu będącego niemal encyklopedią dla popkultury. Małżeństwo z trudem dostarcza treści nadające się jedynie do "maratonów filmowych". Jak się okazuje, nawet mglista wizja kolejnego reality show – być może okołorozwodowego – nie jest w stanie zatrzymać giganta streamingowego przy wciąż książęcej parze.
czytaj dalej »
***
Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod lukrem z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windsorowie spieniężają brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.
opr. aw
