
150 000 hrywien miesięcznie. Tyle, według uczestników jednej z dyskusji, kosztuje bycie żoną, jeśli wystawia się mężowi rachunki według stawek rynkowych. Logika jest żelazna: 30 000 za sprzątanie i gotowanie (usługi sprzątaczki) plus 120 000 za seks (wyliczyli 4000 hrywien za pół godziny dziennie), informuje Ukr.Media.
Natychmiast nasuwa się pytanie: dlaczego kobiety robią to za darmo, skoro na rynku kosztuje to przyzwoite pieniądze? Po ponownym przeczytaniu wielu komentarzy zdałem sobie sprawę, że próbujemy mierzyć temperaturę linijką. Patrzenie na rodzinę przez pryzmat ceny usług to ciekawa matematyczna gimnastyka, ale ma kilka istotnych błędów.
Przeanalizujmy ten codzienny paradoks.
Dlaczego domowy barszcz nie jest przedmiotem obrotu giełdowego
Mnożąc liczbę godzin spędzonych przy kuchence przez stawkę profesjonalnego sprzątacza czy kucharza, wpadamy w pułapkę, którą ekonomiści nazywają „złudzeniem równoważności”. Jeden z komentatorów dyskusji trafnie zauważył: profesjonalista umyje 250 metrów kwadratowych do lustrzanego połysku i przygotuje posiłek na poziomie dobrej restauracji.
Większość z nas zajmuje się porządkami domowymi za solidne trzy grosze. To jak porównywanie ceny amatorskiego filmu na telefonie z hollywoodzką produkcją. Rynek płaci 30 tysięcy nie tylko za samo umycie podłogi, ale także za delegowanie odpowiedzialności, oszczędność czasu klienta i gwarantowany standard jakości. W domu często gotujemy „z patyków”.
Seksowna księgowość
Ocenianie intymności w małżeństwie na podstawie ceny usług towarzyskich to najzabawniejsza wada tego systemu. Jeśli policzymy 4000 hrywien za sesję, to nasuwa się logiczne pytanie: kto komu powinien zapłacić?
Fizyka tego procesu jest taka, że dwie osoby odczuwają przyjemność. Jeśli przejdziemy do ścisłych relacji rynkowych, będziemy musieli obliczyć różnicę. Czy miałeś wielokrotny orgazm? Być może będziesz musiał wydać resztę.
Co więcej, jak żartują komentujący, ceny męskich żigolaków na rynku są jeszcze wyższe.
Intymność w zdrowym związku to nie usługa, którą jedna strona świadczy drugiej. To wspólna inwestycja w endorfiny, która działa jak Wi-Fi w mieszkaniu: oboje jesteście połączeni, ale dzielicie się routerem.
Gdzie znikają męskie kilokalorie?
System całkowicie się załamuje, jeśli weźmiemy pod uwagę tylko wkład kobiet. W tym modelu finansowym mężczyzna działa w pewnym sensie wyłącznie jako konsument usług. Ale spójrzmy na logistykę prawdziwego życia:
- Każdy „facet na godzinę” ma swoją cenę za naprawę kranu, złożenie szafy czy wniesienie ciężkiego pudła na piąte piętro.
- Ktoś musi pełnić rolę kierowcy, osoby dostarczającej paczki do supermarketu i osoby zarządzającej kryzysami, gdy „wszystko idzie źle naraz”.
- W wielu rodzinach występuje podział, w którym mąż przyjmuje rolę głównego żywiciela rodziny, pokrywającego potrzeby rodziny w zakresie większych zakupów.
Jeśli wystawimy fakturę za to wszystko, nie powstanie rodzina, a dwie spółki LLC, które co miesiąc będą wymieniać się certyfikatami wykonanych prac i przesyłać sobie pieniądze, a saldo będzie zerowe.
Gdzie tu kryje się prawdziwa korzyść?
Rodzina to nie rynek. To raczej zamknięty fundusz inwestycyjny. Jeden z uczestników dyskusji doskonale opisał ten model działania: każdy ma ulubione zajęcie, sprzątają razem raz w tygodniu, rzeczy leżą w domu przez cały tydzień – i nikogo to nie obchodzi.
Człowiek potrzebuje świadka swojego życia. Lustra. Partnera, z którym można przejść przez kryzysy, po których pojawia się uczucie niesamowitej bliskości.
Gdy tylko pada pytanie „co możesz mi dać?”, rozpoczyna się przeciąganie liny, w którym nie ma zwycięzców. Nie jednoczymy się, by oszczędzać na gospodyniach domowych. Tworzymy system, w którym bezpieczniej i łatwiej będzie nam znosić ciosy świata zewnętrznego.
Jeśli postrzegasz małżeństwo jako nieodpłatną pracę, problem nie polega na tym, że nie otrzymujesz wynagrodzenia. Problem polega na tym, że zostałeś zatrudniony do niewłaściwej pracy i u niewłaściwego pracodawcy.
Rynek rzeczywiście może zaoferować dobre pieniądze za twoje umiejętności (prawdziwe liczby z komentarzy: w Niemczech 10 godzin sprzątania tygodniowo przyniesie ci około 560 euro dodatkowego dochodu). Ale wystawianie rachunku partnerowi za to jest jak próba sprzedania sobie powietrza, którym oddychasz we własnej sypialni.
Udział
Subskrybuj UkrMedia na Telegramie.
⚡ Puls Czytelników
Czy małżeństwo jest bezpodstawnym wykorzystywaniem kobiety czy świętym związkiem, w którym nie ma miejsca na rozliczenia?
1 osoba już zagłosowała. Dołącz do dyskusji.
💸 Płać za wygodę! 🤮 To jest absurd handlowy! 🤔 Szukamy rozwiązania pośredniego
📊 Mapa myśli
💸 Zapłać za wygodę! 0% 🤮 To jest handlowy absurd! 100% 🤔 Szukamy złotego środka 0% 💡
Dyskusja dopiero się zaczyna. Bądź pierwszy, który skomentuje!
Uwagi
Najpierw nowe ↕
Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!
