Era influencer marketingu: więcej niż publikacje.

Marketing influencerski osiągnął dojrzałość. Obecnie nie nabywa się już tylko „wpisu”, lecz całą realizację związaną z daną kampanią reklamową. Można na to popatrzeć przez pryzmat witryny internetowej dowolnej marki. To, co wpływa na rezultat, dochód i potencjał przedsiębiorstwa – w tym przypadku influencera – tkwi w znacznej mierze na zapleczu: wytwarzanie, procedury, wytyczne, aspekty prawne, płynność finansowa czy zarządzanie zagrożeniem.

"Wrzucanie postów" to za mało. Tak zmienia się zawód marzeń generacji Z

/ Shutterstock

Odbiorca widzi relacje czy krótki film i często nie myśli o tym, jaka praca była potrzebna, aby ten materiał powstał. Treść jest poniekąd finalnym „opakowaniem” firmy – czyli influencera.

Można zatem spojrzeć na twórcę jak na mikrobiznes. Twórca rozpoczyna dzień jak właściciel niewielkiej firmy: omówienia, terminy graniczne, kontrakt, wykonanie, publikacja, sprawozdanie, rachunek.

Twórca jako firma operacyjna

Analizując to z tej perspektywy, trzeba uwzględnić również zakres przedsięwzięcia. Im większy zakres, tym bardziej zaplecze zaczyna przypominać tradycyjny biznes.

W Polsce widać to wyraźnie na przykładach największych influencerów, którzy zrobili krok dalej niż zwykła monetyzacja zasięgów.

Ekipa / Friz – to jedna z najbardziej zrozumiałych opowieści przejścia od „autorów internetowych” do spółki i przedsięwzięć komercyjnych. Ekipa Holding funkcjonuje obecnie jako podmiot notowany na giełdzie, a nie tylko grupa osób nagrywających filmy.

Maffashion – od lat buduje markę nie tylko jako influencerka, ale także jako osoba rozwijająca własne projekty związane z modą (m.in. Staff by Maff) i otwarcie mówiąca o tworzeniu firmy wokół własnej marki osobistej.

– Jednocześnie widać też, jak młodzi twórcy wchodzący na rynek postępują już od samego początku bardzo profesjonalnie. Dobrym przykładem jest Brokies – mówi Mariusz Mistewicz, dyrektor agencji influencer marketingu Mistify.

Brokies to dynamiczna grupa młodych twórców z rozległymi naturalnymi zasięgami na TikToku, Instagramie i YouTube, która staje się naturalnym łącznikiem między markami a pokoleniami Gen Z i Gen Alpha.

– Współpracujemy z nimi i naprawdę zaskakuje nas poziom profesjonalizmu, z jakim funkcjonują. To wciąż grupa prawdziwych kolegów, którzy zaczynali od wspólnego nagrywania materiałów, ale równocześnie potrafili zbudować wokół tego realną strukturę biznesową: zarządzanie, zaplecze kreatywne i sposób pracy z markami. To bardzo dobrze ukazuje, w jakim kierunku rozwija się współcześnie creator economy – dodaje Mariusz Mistewicz.

Każdy twórca internetowy działa w dwóch aspektach jednocześnie:

  • Front stage – to, co spostrzega odbiorca: krótkie filmy, relacje, nagrania na TikToku, transmisje na żywo, komentarze.
  • Back stage – planowanie, produkcja, obróbka, grafika, umowy, rachunki, negocjacje, raportowanie, archiwum materiałów, baza muzyki czy prawa do wizerunku i rekwizytów.

To nie są wyjątki dotyczące wyłącznie największych twórców. To kierunek, w którym podąża cała branża. Twórca, który nie traktuje tego serio, bardzo szybko może zatrzymać się w rozwoju.

Przychody vs koszty

W odpowiednio zarządzanym influencer marketingu nie istnieje już prosta zależność „zarobiłem X za relacje”. Wchodzi w rachubę model biznesowy.

Typowymi źródłami dochodów twórcy są kampanie reklamowe (pakiety: wideo + relacje + prawa do wykorzystania), afiliacja i kody zniżkowe, własne produkty (gadżety), eventy, wystąpienia publiczne, projekty specjalne czy ambasadorstwo marek.

Z punktu widzenia modelu biznesowego pojawiają się jednak także koszty: produkcja (czas, plan, lokalizacje, rekwizyty), sprzęt (kamera lub smartfon, oświetlenie, nagłośnienie, komputer), postprodukcja (edycja, grafika, podpisy, poprawki), zespół (manager, montażysta, osoba od mediów społecznościowych, obsługa klienta), podatki, księgowość, pomoc prawna oraz ryzyko i „cena błędu” (np. poprawki, usunięcie materiału czy kryzys wizerunkowy).

W tym momencie zaczyna działać bezlitosna reguła rynku: dochód bez procesów jest tylko przelotny, natomiast to procesy tworzą powtarzalność i zasięg.

Zespół, plan działania, ryzyko i płynność finansowa

W influencer marketingu bardzo prędko okazuje się, że zasadnicze pytanie brzmi nie „czy twórca nagra?”, ale „czy twórca dostarczy powtarzalnie, zgodnie z oczekiwaniami klienta, w terminie i w odpowiedniej jakości”.

Rozwijają się ci twórcy, którzy mają plan działania przypominający małą firmę produkcyjną.

Era influencer marketingu: więcej niż publikacje. 3

Era influencer marketingu: więcej niż publikacje. 4

Bankier.pl


Do tego dochodzi płynność finansowa. Duże marki i agencje często działają na odroczonych terminach płatności, które dla mikrofirmy stanowią realne obciążenie, zwłaszcza że koszty produkcji trzeba często pokryć z góry. Twórca staje się więc nie tylko kreatorem, lecz również przedsiębiorcą, który musi dbać o utrzymanie płynności finansowej.

– W influencer marketingu kończy się epoka „zróbmy coś w mediach społecznościowych”. Obecnie marki kupują przewidywalność: proces, jakość i bezpieczeństwo. Twórcy, którzy funkcjonują jak mikrofirmy, zyskują znaczną przewagę rynkową, ponieważ są w stanie realizować kampanie w sposób powtarzalny i zgodny z oczekiwaniami marek, a nie tylko publikować pojedyncze materiały – mówi Mariusz Mistewicz z agencji Mistify.

„Największą zmianą ostatnich lat jest to, że influencer przestał być jedynie kanałem komunikacji. Coraz częściej staje się partnerem wykonawczym dla marki – kimś, kto realizuje projekt marketingowy od pomysłu po efekt, a nie tylko udostępnia materiał w mediach społecznościowych. Rolą agencji influencer marketingu jest dziś często wspieranie twórców w budowaniu tego zaplecza – od procedur współpracy z markami, aspekty prawne po zarządzanie kampaniami” – dodaje Mariusz Mistewicz.

Dlaczego rynek wymusza profesjonalizację

Influencer to dziś nie tylko praca, ale również wizja o życiu na własnych zasadach. W badaniu Inspiring Girls Polska / IQS „Młodzi i przyszłość” kariera influencera (influencer / youtuber / instagramer / tiktoker) została wskazana jako najatrakcyjniejsza ścieżka zawodowa.

31% dziewcząt i 38% chłopców uważa ją za „marzenie numer jeden”. Równocześnie młodzi otwarcie mówią, co najbardziej ich interesuje w zawodzie – „ile można zarobić” wskazało 64% badanych (69% chłopców).

To wywołuje swoistą „iluzję o pracy marzeń”. Wiele osób pragnie wejść do branży, ponieważ z zewnątrz wygląda ona jak szybka droga do wysokiego poziomu życia.

A gdy próg wejścia jest niski, rynek robi to, co zawsze – nasila rywalizację i podnosi wymagania.

Skoro influencer to dla wielu młodych najatrakcyjniejsza ścieżka zawodowa, naturalnie wzrasta liczba kont próbujących „wejść do gry”. Marki dostają więcej propozycji współpracy, a agencje – więcej twórców do wyboru.

Dla marek przestaje mieć znaczenie sama obecność w mediach społecznościowych. Liczy się dostarczenie rezultatu: terminowość, jakość, spójność, powtarzalność i opowiadanie historii.

Influencer marketing rozwija się również globalnie. Według IAB wartość rynku była szacowana na około 24 mld dolarów w 2024 roku i może osiągnąć 32,5 mld dolarów w 2025. W Polsce podejmowano próby oszacowania rynku na około 240 mln zł (EY Future Consumer Index).

Gdy wzrastają budżety, wzrastają także oczekiwania. Marki chcą nie tylko „dobrego filmu”, lecz również bezpieczeństwa i standardu współpracy porównywalnego z profesjonalną usługą.

To automatycznie faworyzuje twórców, którzy funkcjonują jak mikrofirmy.

Podsumowanie

Dojrzałość rynku zmienia punkt widzenia. Influencer przestaje być „kanałem”, a staje się partnerem wykonawczym, który dostarcza efekt w ramach ustalonego procesu.

Dla marek oznacza to większą przewidywalność i kontrolę nad zagrożeniami.

Dla twórców – potrzebę budowania zaplecza od początku do końca.

Twórcy, którzy myślą o sobie jak o firmie, nie tylko rozwijają się szybciej, lecz również są w stanie długoterminowo utrzymać się w tej branży.

BPL

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *