Koniec ery Harry’ego i Meghan? Netflix traci cierpliwość.

Wszystko wskazuje na to, że saga o hollywoodzkim sukcesie pary z Sussex zbliża się do finału. Netflix ma być już "zmęczony" współpracą z Harrym i Meghan – tak wynika z raportu "Variety", magazynu stanowiącego swoistą encyklopedię popkultury. Małżonkowie z mozołem tworzą treści, które ledwo kwalifikują się do "maratonów oglądania". Okazuje się, że nawet nikła nadzieja na kolejne reality show – potencjalnie rozwodowe – nie skłania streamingowego potentata do dalszego trwania przy wciąż książęcej parze. 

Upadek imperium Harry’ego i Meghan. Nawet Netflix ma już dość

fot. Aaron Chown / / PA Images

– Dostrzegalny u Sussexów wzorzec powtarzania wciąż tych samych, jedynie minimalnie przeobrażonych historii o opuszczeniu życia na dworze królewskim, wyczerpał limit tolerancji Netfliksa  – czytamy w magazynie "Variety". Autorzy artykułu twierdzą:

Ich kooperacja może stopniowo wygasać, a wraz z nią ostatnia szansa dla Meghan i Harry'ego w świecie rozrywki.

Jeden z informatorów streszcza atmosferę panującą w firmie krótko: „Mamy już dość”. Odbiorcy są po prostu nimi znużeni. A mówimy o platformie, która rzuca się niemal na wszystko: "Rebel moon", rodzima wersja "50 twarzy Greya", czyli "365 dni" czy choćby "The Electric State", reklamowany jako jeden z najkosztowniejszych filmów w historii platformy, a szybko uznany za "kompletną porażkę" przez krytyków.

Para przy okazji megxitu snuła plany budowy medialnego mocarstwa. Po 6 latach widać, że jeśli nawet Netflix z wielomiliardowymi przepływami finansowymi bazującymi na rozrywce nie potrafi rozreklamować marki Sussex, to nikt inny raczej nie da rady.

Utrudniona współpraca i malejące notowania, czyli skończył się sens

Magazyn formułuje szereg miażdżących zarzutów. Para miała „pogarszać atmosferę” podczas spotkań biznesowych, a słabe rezultaty oglądalności programów takich jak "With Love, Meghan" wywołały poważne obawy kierownictwa platformy. Fakt, że nie wyraziła zgody na kręcenie zdjęć w jej własnym domu, także nie pomógł jej pozycji. Należącej do nich firmie Archewell Productions zarzuca się też „fatalną komunikację” w kontaktach z Netfliksem.

Pojawiły się nawet pogłoski – zdecydowanie zdementowane zarówno przez Netflix, jak i adwokata Sussexów – że szef platformy, Ted Sarandos, jest „wyczerpany współpracą z tą parą”. Miał rzekomo oznajmić, że

nie weźmie udziału w rozmowie telefonicznej z Meghan, „chyba że na linii będzie obecny prawnik”.

Netflix określił te doniesienia jako „absolutnie nieprecyzyjne”, a Michael J. Kump, reprezentant prawny Sussexów, w piśmie do „Variety” określił je „oczywiście fałszywymi”. Zapewnia on, że Meghan regularnie prowadzi rozmowy i wymienia wiadomości z Sarandonem, a nawet bywa w jego domu „bez obstawy prawników”.

"Variety" zdradza jednak, że Netflix był „zirytowany” decyzją pary o udzieleniu głośnego wywiadu Oprah Winfrey tuż po ich burzliwym odejściu z rodziny królewskiej. Firma miała poczuć się po raz kolejny wystawiona do wiatru, gdy Harry opublikował swoje pełne kontrowersji, m.in. o odmrożonym penisie, wspomnienia "Spare" [polski tytuł "Ten drugi"], których treść Meghan usiłowała wcześniej „lekceważyć”. Kadra zarządzająca miała odczucie, że oba te projekty osłabiły potencjał ich własnego dokumentu zrealizowanego z parą.

Przeczytaj także

"Nie jestem rekinem biznesu, a delfinem", czyli dlaczego Meghan Markle nie zarobi milionów

Gwiazdy nie chcą o nich słyszeć? Bo i po co

Pomimo powodzenia dokumentu "Harry & Meghan", wielkie talenty i reżyserzy z pierwszych stron gazet wyrażają poważne wątpliwości, kiedy tylko nasuwa się kwestia współpracy z parą Sussex. Kilka projektów w efekcie wylądowało w koszu. I choć platforma oficjalnie zapewnia o dalszym zaangażowaniu, agenci i filmowcy nie wykazują zainteresowania udziałem Archewell Productions w nowych produkcjach.

Pojawiły się liczne – kontrowersyjne – hipotezy dotyczące stylu pracy Meghan. Źródła donoszą, że podczas spotkań z partnerami „ma ona skłonność do przekrzykiwania lub wtrącania się w słowa księcia Harry'ego, przerywając mu w połowie zdania”. Adwokat pary, Michael Kump, odpowiada, że te twierdzenia „mają na celu wpisanie się w mizoginistyczną narrację o żonie dominującej nad mężem”.

Kolejnym zarzutem są „niecodzienne metody udzielania odpowiedzi” – Meghan miała rzekomo „znikać” podczas rozmów na zoomie, aby w ten sposób zasygnalizować, że czuje się urażona słowami innych uczestników. Obrona utrzymuje, że wynika to wyłącznie z faktu, że księżna pracuje z domu i sprawuje opiekę nad małymi dziećmi, które odwracają jej uwagę.

To nie wszystko. Jedną z niepisanych reguł współpracy ma być m.in. "niezwracanie się wprost do pary, chyba że ona rozpocznie rozmowę pierwsza". Przy produkcji filmowej raczej trudno się takich zasad przestrzegać. 

Książę Harry i Meghan Markle. Ze szczytów w odmęty, czyli jak unicestwić miliardową markę

Do kurczącej się listy tytułów, którymi mogą się posługiwać (w 2020 roku skreślono np. Jego/Jej Wysokość), można jeden dopisać, ale akurat taki, którego by posiadać nie chcieli. Książę Harry i Meghan Markle zostali uznani za największych pechowców 2023 roku w Hollywood. Czy to ostateczny koniec marki pary książęcej Sussex?

WIĘCEJ…

Koniec marki „As Ever” i ratunek w Australii?

Ujawnienie tych sensacji zbiegło się w czasie z informacją, że Netflix kończy współpracę z lifestylową marką Meghan – As Ever. Linia produktów, wśród których kluczowe role miały odgrywać: wino, herbaty, dżemy i "posypka kwiatowa", wprowadzona w kwietniu 2025 roku, oraz promujący ją program wydają się być anulowane. Choć rzecznik Sussexów zapowiada „odcinki specjalne”, krytyka nie oszczędziła grudniowego odcinka bożonarodzeniowego. Recenzenci wytykali produkcji „lukrowaną hipokryzję i głęboki brak samoświadomości”.

Z balkonu Pałacu Buckingham, Meghan trafiła na "wydarzenia dla VIP-ów". Podpisała umowę na udział w australijskim „ekskluzywnym weekendzie dla kobiet” w Sydney, w którym będzie występować jako główna atrakcja. Za kwotę 1700 funtów [ok. 8500 zł] goście VIP będą mogli zająć miejsca w pierwszym rzędzie podczas jej przemówienia, a następnie zrobić sobie wspólne zdjęcie przy stole.

Impreza już teraz budzi jednak kontrowersje – okazało się, że agencja PR organizatorki wydarzenia, Gemmy O’Neill, zbankrutowała, pozostawiając po sobie ogromny dług podatkowy w wysokości ponad 500 tysięcy dolarów australijskich. Pomimo to rzecznik Meghan potwierdził, że księżna nadal planuje pojawić się na tym wydarzeniu w pięciogwiazdkowym hotelu przy plaży Coogee.

***

Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli cykl o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod przykrywką tajemnic Poliszynela. Przyglądamy się portfelom sławnych i bogatych, kulisom głośnych tytułów, wnętrzom najpopularniejszych produktów. Jakie sumy kryją się za hitami HBO i Netfliksa? W jaki sposób Windsorowie zarabiają na brytyjskości? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto lokować kapitał w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zerknąć nawet na Reddita.

opr. aw

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *