W marcu 2026 roku różnice między zakupami w sieci a tymi w tradycyjnych sklepach niemalże znikają. Amazon rozpoczął ofensywę na szeroką skalę w konkurencji o pieniądze Amerykanów, prezentując wdrożenie doręczeń w przeciągu godziny w głównych aglomeracjach miejskich USA. To bezpośredni atak w strategię Walmartu, który dotychczas był liderem w obszarze "ekspresowych dostaw".

Decyzja potentata z Seattle nie jest przypadkowa. Stanowi ona rezultat ogromnej ofensywy inwestycyjnej, na którą firma przeznaczyła w minionym okresie przeszło 4 miliardy dolarów. Dzięki rozproszeniu łańcucha zaopatrzenia i potrojenia liczby lokalnych punktów dystrybucyjnych, Amazon jest teraz w stanie dostarczyć najpotrzebniejsze produkty – od świeżych artykułów spożywczych po elektronikę – szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
"Zauważyliśmy okazję, aby wykorzystać naszą wyjątkową wiedzę operacyjną i sieć dostaw, aby uprościć życie klientom, a równocześnie zapewnić jeszcze więcej profitów członkom Prime" – oświadczył Udit Madan, starszy wiceprezes ds. operacji globalnych w Amazon, w komunikacie prasowym.
W asortymencie ponad 90 000 artykułów
Jak donosi Reuters, możliwość dostawy w ciągu godziny jest dostępna dla przeszło 90 000 artykułów, w tym artykułów codziennego użytku, zabawek i papieru toaletowego, i będzie bazować na obecnej infrastrukturze dostaw tego samego dnia. Możliwość dostawy w 60 minut została wprowadzona w wiodących obszarach metropolitalnych USA i mniejszych miejscowościach. Dodatkowo, opcja dostarczenia w ciągu 3 godzin została uruchomiona w przeszło 2000 miast i osiedli.
W celu zagwarantowania szybszej realizacji zamówień z doręczeniem w ciągu 1 i 3 godzin, Amazon wprowadził specjalne stanowiska pracy dla tych zamówień w istniejących centrach dostaw tego samego dnia, nowe żółte nalepki umieszczane na paczkach w celu łatwej identyfikacji oraz ulepszone oznaczenia w całej witrynie, aby uprościć nawigację partnerów dostawczych — przekazała firma.
Koniec planowania zakupów na zapas
Przez długi czas atutem Walmartu była rozbudowana sieć sklepów stacjonarnych, które pełniły rolę naturalnych magazynów wysyłkowych "ostatniej mili". Amazon, nie dysponując tak wielką liczbą placówek fizycznych, postawił na technologię i automatyzację. Nowa usługa 60-minutowa ma na celu:
- utrzymanie przewagi subskrypcji Prime, dając konsumentom powód, żeby nie poszukiwali alternatyw,
- zneutralizowanie atutu lokalizacji Walmartu, który już testuje dostawy nawet w 30 minut (np. w Seattle i Filadelfii).
- przejęcie segmentu zakupów "na teraz", które dotychczas należały do tradycyjnych sklepów typu convenience.
Dla przeciętnego mieszkańca Nowego Jorku czy Chicago rok 2026 oznacza kres planowania zakupów z wyprzedzeniem. Możliwość otrzymania zamówienia w godzinę sprawia, że Amazon staje się wirtualną spiżarnią osiągalną na wyciągnięcie ręki. Rodzi się pytanie: czy logistyka utrzyma to tempo i jak na ten krok odpowiedzą mniejsi konkurenci, dla których godzina oczekiwania jest granicą nie do pokonania?
Jedno jest pewne – w tej rywalizacji na minuty, największym beneficjentem jest konsument, dla którego "od razu" właśnie otrzymało nową definicję.
Skorzystanie z ekspresowej dostawy łączy się z dodatkową opłatą. Członkowie Prime zapłacą 9,99 USD za doręczenie w ciągu godziny i 4,99 USD za doręczenie w ciągu 3 godzin. Klienci bez subskrypcji Prime zapłacą 19,99 USD za zamówienia w ciągu godziny i 14,99 USD za doręczenia w ciągu 3 godzin.
Oprac. JM
