Gdzie uciekniesz w razie wojny? Jasna odpowiedź 20% Polaków

Lęk przed konfliktem zbrojnym jest obecnie w Polsce szeroko rozpowszechniony. Jednak samo istnienie strachu nie informuje o tym, jak społeczeństwo może funkcjonować w sytuacji zagrożenia. Istotniejsze jest to, czy obywatele wierzą, że w momencie kryzysu będą zdolni do działania. A władze nas tego nie uczą – podkreśla dr Dominika Bulska z Uniwersytetu SWPS.

Co zrobisz, gdy wybuchnie konflikt? 20 proc. Polaków podało konkretny kierunek

fot. Below the Sky / / Shutterstock

Dr Dominika Bulska i Bronisław Bremer są twórcami raportu „Polacy i Polki w obliczu wojny. Obawy, poczucie skuteczności, przewidywane reakcje”. W ramach swoich badań w latach 2024 i 2025 analizowali poziom obaw przed konfliktem zbrojnym wśród polskiego społeczeństwa, a także psychologiczne czynniki, które wpływają na samopoczucie i sposób reagowania na zagrożenie.

Jak się okazało, zasadniczą rolę w tym kontekście odgrywa przekonanie o własnej skuteczności, to znaczy wiara w to, że w razie trudnej sytuacji człowiek będzie w stanie sobie poradzić.

– Udowodniliśmy, że nie samo odczuwanie zagrożenia jest dla ludzi najbardziej przytłaczające psychicznie. Najważniejsze jest to, czy wierzymy, że będziemy w stanie coś zrobić, gdyby rzeczywiście doszło do wojny. Osoby, które deklarowały silniejszą wiarę w swoją sprawczość, miały równocześnie lepsze samopoczucie psychiczne – oznajmiła PAP dr Bulska.

Zgromadzone przez naukowców z Centrum Badań nad Relacjami Społecznymi SWPS dane ujawniły, że w 2025 roku 68,5% ankietowanych obawiało się napaści militarnej na Polskę, przy czym u 28,8% był to strach intensywny. Co istotne, zaledwie co czwarta osoba zadeklarowała, że dałaby sobie radę w sytuacji zagrożenia, to znaczy potrafiłaby podjąć konkretne kroki.

Psycholożka zwróciła uwagę na to, że właśnie to stanowi największy problem. Bowiem pomimo że zarówno poczucie zagrożenia, jak i poczucie skuteczności były powiązane z intensywnością deklarowanych symptomów depresji, to siła tego związku była znacznie większa w przypadku przekonania o własnej zaradności. Innymi słowy, osoby z obniżonym poczuciem skuteczności zgłaszały znacznie większe nasilenie symptomów depresji niż te przekonane, że poradzą sobie w obliczu zagrożenia.

– Mamy więc w populacji znacznie podwyższony poziom niepokoju, z którym nie potrafimy sobie poradzić. I jest to naturalne, ponieważ pomimo że w naszym kraju żyjemy w pokoju, incydenty, o których od czasu do czasu jesteśmy informowani, np. naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez obce drony lub prowokacje na torach kolejowych, wzbudzają w społeczeństwie uczucie zagrożenia – zauważyła.

Jej zdaniem kłopot potęguje brak konkretnych wskazówek ze strony instytucji państwowych i mediów. – Rząd i środki masowego przekazu informują o niebezpieczeństwach, politycy komentują te sytuacje, ale brakuje następnego kroku, czy systematycznego dostarczania obywatelom konkretnych narzędzi, które mogłyby pomóc w radzeniu sobie z potencjalnym kryzysem. Chodzi o informacje praktyczne, takie jak położenie schronów, możliwości włączenia się w wolontariat wojskowy lub procedury postępowania w razie ataku – wyliczyła dr Bulska.

Jak przyznała, takie informacje znajdują się na stronach rządowych, jednak znalezienie ich wymaga nakładu pracy. – Tymczasem przekaz o niebezpieczeństwach dociera do społeczeństwa w sposób bezzwłoczny i powszechny. Widać to także w naszych danych: poczucie zagrożenia jest budowane skutecznie i jest bardzo wyraźne, natomiast brakuje nam przeświadczenia, że możemy sobie z nim poradzić – podkreśliła.

Zdaniem psycholożki kluczowe jest więc, aby w komunikacji społecznej równoważyć informacje o niebezpieczeństwach z realnym wsparciem.

Drugą kwestią, którą analizowali naukowcy z SWPS, był związek między tzw. identyfikacją narodową a reakcjami na zagrożenie wojenne. Badacze analizowali dwa jej rodzaje.

Pierwszy to tzw. identyfikacja bezpieczna. Osoby nią charakteryzujące traktują swoją grupę jako ważną część własnej tożsamości. Pragną działać na jej korzyść, angażują się w jej życie i budują mocne więzi z innymi członkami grupy.

Drugi rodzaj to tzw. narcyzm narodowy. Osoby odznaczające się taką postawą są przeświadczone, że ich grupa zasługuje na szacunek, jednak nie otrzymuje go w wystarczającym stopniu. Dla nich zasadniczy jest wizerunek grupy, a nie jej rzeczywiste dobro i bezpieczeństwo.

Badanie pokazało, że ludzie identyfikujący się z narodem w sposób bezpieczny bardziej obawiali się wojny. – Można to interpretować w ten sposób, że jeżeli dobro narodu jest ważną częścią czyjejś tożsamości, to odczuwa on większy niepokój, kiedy coś mu zagraża – objaśniła dr Bulska.

Inaczej było u tych, którzy identyfikowali się w sposób narcystyczny. – Ich troska koncentruje się raczej na wizerunku grupy i potrzebie uznania przez innych niż na realnych niebezpieczeństwach. Takie osoby koncentrują się na idei, że „Polacy powinni być szanowani” i że historia czy obecne działania narodu powinny wywoływać podziw i wdzięczność, a niekoniecznie na tym, co faktycznie zagraża grupie – dodała badaczka.

W jej ocenie są to bardzo istotne wnioski, ponieważ zrozumienie mechanizmów identyfikacji narodowej może pomóc w wyjaśnieniu, dlaczego część społeczeństwa reaguje na sytuacje kryzysowe silnym stresem, podczas gdy inni pozostają na nie mniej wrażliwi.

Zebrane dane ujawniły, że między rokiem 2024 a 2025 wzrosło wśród Polaków odczuwanie zagrożenia, ale jednocześnie zaobserwowano nieznaczną poprawę poczucia skuteczności.

– Być może, wraz ze wzrostem zagrożenia, Polacy i Polki zaczęli aktywniej szukać informacji o tym, co zrobić w razie wojny. I to częściowo umocniło wiarę w możliwości radzenia sobie – skomentowała dr Bulska.

Niestety, jeśli chodzi o gotowość do działania, wyniki z 2024 r. okazały się mniej optymistyczne. Zaledwie ok. 10% badanych zadeklarowało, że zgłosiłoby się do wojska, przy czym aż ośmiokrotnie częściej taki zamiar przejawiali mężczyźni. Oznacza to, że w Polsce wojna wciąż postrzegana jest głównie jako domena męska, co zdaniem badaczy może wywoływać poczucie niesprawiedliwości i nierównego traktowania.

Kolejne 20% badanych przyznało, że w razie napaści na kraj wyjechałoby za granicę. – Z perspektywy społecznej pokazuje to, że co piąty Polak nie utożsamia się z ideą walki o naród i że ważniejsze dla niego jest własne życie niż wielkie wartości. Jeżeli naszym celem jest przetrwanie jako naród, nie jest to korzystny prognostyk – zauważyła psycholożka.

Zwróciła uwagę na to, że jest to szczególnie zastanawiające w kontekście narodowowyzwoleńczej narracji obecnej w polskim systemie edukacji. – Czy na pewno efektywnie buduje ona poczucie odpowiedzialności za naród, zwłaszcza w obliczu wojny? Być może jesteśmy już nią znużeni i dlatego się od niej odwracamy. Warto byłoby zainicjować dyskusję społeczną, jak to zmienić, choć jest to trudne, bo jako naród mamy bardzo różne wizje tego, jak powinna wyglądać edukacja na temat historii i związanej z nią odpowiedzialności społecznej – podkreśliła.

W jej ocenie bardzo ważne jest również to, że aż 40% osób przyznało, iż nie wie, co zrobiłoby w razie wybuchu wojny w Polsce. – To grupa, z którą warto nawiązać dialog, aby wzmocnić w niej poczucie skuteczności. Mogłoby obejmować to wyjaśnianie, dlaczego warto zaangażować się w wolontariat, lub ukazywanie, że zapisanie się do wojska nie oznacza automatycznie walki na froncie, bo można w nim pełnić różne role dostosowane do naszych umiejętności – zasugerowała psycholożka.

Jej zdaniem władze powinny rozważyć, jakie działania podjąć, aby jak najlepiej wykorzystać ten potencjał. – Nie jest to proste zadanie, ale zmierzenie się z nim jest kluczowe. Warto mieć opracowany sposób komunikacji i kontaktu z tymi osobami, zanim sytuacja geopolityczna stanie się krytyczna – stwierdziła.

Katarzyna Czechowicz (PAP)

kap/ bar/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *