
Obejrzałem film, w którym pewien mężczyzna, guru od związków, opowiadał o kobiecych „windach seksualnych”. Sednem jego monologu było to, że podczas gdy biedni faceci ledwo wiążą koniec z końcem, wspinając się po szczeblach kariery, każda ładna dziewczyna może po prostu nacisnąć przycisk w holu i wjechać do apartamentu bogatego klienta, donosi Ukr.Media.
Brzmi jak gotowy scenariusz lekkiego serialu. Ale jak zawsze, jest jakieś „ale”.
Jeśli spojrzeć na statystyki, to mniej niż jedna dziesiąta procenta mężczyzn ma superwysokie dochody. Nawet gdyby każdy z tych hipotetycznych „wilków z Wall Street” wziął na siebie trzy osoby, pozostałe miliony kobiet i tak czekałyby na tę mityczną windę w zrujnowanym holu.
A tak przy okazji, o wilkach, które „wszystko osiągnęły same”. Wielki sukces to prawie zawsze efekt pracy zespołowej.
Historycznie rzecz biorąc, dziewczęta uzyskały równy dostęp do szkolnictwa wyższego masowo dopiero wtedy, gdy stało się ono bezpłatne. Wcześniej rodziny patriarchalne inwestowały wyłącznie w synów, ponieważ dziewczynka była „odciętym elementem”.
Za każdym sukcesem mężczyzny stoi zazwyczaj cała armia kobiet.
Najpierw jego matka i babcia, które poświęciły swój wolny czas dla jego wygody. Potem żona studenta, która dba o dom i czuwa nad tyłami, podczas gdy on buduje imperium.
A kiedy imperium jest zbudowane, a wilk w końcu jest na szczycie… jakimś sposobem zapomina wypłacić dywidendy tym, którzy przez lata trzymali dla niego drabinę. Zamiast tego po prostu znajduje nową, młodszą partnerkę. Winda przyjeżdża, ale pierwsi pasażerowie zostają poproszeni o opuszczenie windy.
Ale jest jeszcze inna winda, o której mężczyźni z jakiegoś powodu nie wspominają. Ta, która stale zjeżdża w dół.
Kiedyś pewien znajomy właściciel firmy, człowiek o niezwykle konkretnych poglądach na etykę, opowiedział mi o swoim cynicznym triku menedżerskim. W jego biurze rotacja była fatalna: pensje były niskie, ton komunikacji nieuprzejmy, a wymagania nieadekwatne. Wszyscy odeszli z wyjątkiem jednej kobiety, samotnej matki dwójki dzieci. Od tamtej pory zaczął zatrudniać tylko takie osoby na stanowiskach niższego szczebla. Mówi, że nigdzie nie pójdą.
Ekonomiści nazywają to „karą za macierzyństwo”.
Ogromne, nieporęczne, nisko płatne systemy rządowe, od szpitali po szkoły, od dziesięcioleci utrzymują się dzięki kobietom, które godzą się na absurdalnie wysokie stawki za iluzję stabilności, płatnego zwolnienia chorobowego i możliwości odebrania dziecka z żłobka przed zamknięciem. Nienawidzą systemu, system wyciska z nich wszystko, co najlepsze, ale wciąż jeżdżą tą ciasną windą do piwnicy, bo alternatywą jest niekarmienie dzieci.
A co do powtarzających się opowieści o tym, jak wielki szef mianował swoją ulubioną faworytkę swoim zastępcą…
Czy wiesz, czyje pieniądze tak naprawdę płacą za tę ucztę? Nie szef. I nawet nie klienci firmy – sprytny menedżer nie pozwoli, by jego własny biznes upadł. Ten ciężar zawsze spada na barki jakiegoś bezimiennego, hiperodpowiedzialnego pracownika, który będzie przeciągał pracę dla siebie i dla tej pani.
Prawo zachowania energii: jeśli ktoś dostanie miejsce na słońcu za darmo, to ktoś inny będzie pracować w cieniu za dwa lata.
Z jakiegoś powodu uwielbiamy omawiać te rzadkie przypadki, gdy ktoś miał szczęście i wsiadł do pierwszej klasy. Prawdopodobnie dlatego, że wpływowi mężczyźni uwielbiają chwalić się przed sobą swoimi drogimi, nowymi zabawkami, a społeczeństwo robi z tego wielką aferę. Tymczasem miliony innych kobiet po cichu schodzą po schodach każdego ranka. Pieszo.
Udział
Subskrybuj UkrMedia na Telegramie.
⚡ Puls Czytelników
Czy to prawda, że za sukcesem każdego mężczyzny stoi kobieta, która poświęciła się dla jego imperium?
0 osób już zagłosowało. Dołącz do dyskusji.
🏗️ Tak, ona jest fundamentem 🐺 On sam to osiągnął 🤔 Mam swoją własną historię
📊 Mapa myśli
🏗️ Tak, ona jest fundamentem 0% 🐺 On sam to osiągnął 0% 🤔 Ja mam swoją historię 0% 💡
Dyskusja dopiero się zaczyna. Bądź pierwszy, który skomentuje!
Uwagi
Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!
