Iran: gigantyczne straty w dolarach. Amerykańska „akcja” to koszt 890 mln USD każdego dnia.

Oceniono, że pierwsze 100 godzin działań ofensywnych amerykańskich wojsk przeciwko Iranowi pochłonęło 3,7 mld USD, czyli przeszło 890 mln USD na dobę – zawiadomił w czwartek ośrodek analityczny Center for Strategic and International Studies. Równocześnie ze wzrostem czasu Stany Zjednoczone i Izrael obwieszczają kolejne "sukcesy" na froncie, donosząc o destrukcji systemów lub jednostek pływających. 

Masakra Iranu za miliardy dolarów. "Operacja" kosztuje USA 890 mln dolarów dziennie

/ U.S. Air Force

Jak spostrzegli eksperci, zaledwie niewielka część tych zasobów (200 mln USD) została uwzględniona w budżecie Departamentu Obrony. Fundusze spoza budżetu najpewniej będą wymagać dofinansowania dla ministerstwa obrony.

Analitycy zaakcentowali, że skorzystanie przez amerykańskie wojska z tańszego arsenału i znaczny spadek ilości wystrzeliwanych przez Iran bezzałogowców i pocisków przyczyni się do redukcji wydatków związanych z prowadzeniem operacji. Jednocześnie nadchodzące wydatki będą przede wszystkim zależeć od intensywności działań i efektywności irańskiego odwetu.

Przedstawiciel władz USA oznajmił w środę Politico, że Pentagon usiłuje przesłać na Bliski Wschód dodatkową obronę przeciwlotniczą, głównie mniejsze i oszczędniejsze systemy przeciwdronowe, nad którymi resort pracował w minionych latach.

Obecnie USA wykorzystują do neutralizowania stosunkowo niedrogich irańskich dronów Shahed rakiety, których cena może sięgać kilku milionów dolarów. Teheran dysponuje tysiącami takich bezzałogowców, a dziesiątki z nich już przedarły się przez obronę powietrzną podczas trwającej od soboty wojny.

USA nie próżnuje. Statki idą na dno

W ciągu ostatnich 72 godzin amerykańskie bombowce uderzyły w niemal 200 celów w Iranie, w tym w pobliżu Teheranu – zakomunikował w czwartek admirał Brad Cooper, dowódca Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM). Oświadczył, że amerykańskie siły unicestwiły już ponad 30 irańskich okrętów.

– Wyłącznie w ciągu ostatniej godziny amerykańskie bombowce B-2 zrzuciły dziesiątki bomb penetrujących – powiedział. Zaatakowano m.in. ulokowane głęboko pod ziemią wyrzutnie pocisków balistycznych oraz irański odpowiednik dowództwa sił kosmicznych. Waga jednej takiej bomby to ok. 900 kg.

Adm. Cooper doniósł również, że liczba irańskich ataków rakietowych od soboty spadła o 90 proc., a ataków dronowych o 83 proc. Jednocześnie USA nasiliły działania.

Podsumował, że w efekcie amerykańskich uderzeń na jednostki irańskiej marynarki wojennej zniszczono już ponad 30 okrętów. Po jednym z amerykańskich nalotów płonie statek służący do transportowania dronów.

– Nasze wspólne siły kompletnie unicestwiły irańską obronę powietrzną w ciągu minionych kilku dni i poszukują kolejnych systemów – zaakcentował dowódca. Obiecał, że w kolejnej fazie operacji siły będą niszczyć irańskie możliwości produkcji rakiet balistycznych.

Szef Pentagonu Pete Hegseth, który uczestniczył w konferencji prasowej razem z adm. Cooperem, powiedział, że w USA nie będzie przypływu nowych uchodźców z Bliskiego Wschodu. – Nie ma planu dotyczącego naporu nowych uciekinierów z Bliskiego Wschodu w USA – oznajmił minister wojny. Dodał, że w rejonie są państwa, które będą w stanie zagwarantować tego rodzaju wsparcie.

– Iran, atakując państwa sojusznicze, które w innym wypadku wolałyby pozostać poza tym (konfliktem), w istocie wciągnął je do amerykańskiej strefy wpływów – ocenił Hegseth, który w czwartek wyjechał na Florydę, gdzie znajduje się siedziba CENTCOM.

Hegseth zaakcentował, że irańskie społeczeństwo powinno chwilowo przebywać w bezpiecznych lokalizacjach z powodu trwających amerykańsko-izraelskich ataków. Dodał jednak, że „nadejdzie moment”, gdy prezydent Donald Trump i Irańczycy postanowią, że już czas, by skorzystać z tej okazji i wystąpić przeciwko władzom w Teheranie.

USA: Większość wyrzutni rakietowych zneutralizowana 

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w czwartek w wywiadzie dla telewizji ABC News, że 58 proc. wyrzutni rakietowych Iranu zostało zlikwidowanych podczas trwającej od 28 lutego amerykańsko-izraelskiej operacji zbrojnej przeciwko temu państwu.

Iran jest „zdewastowany na okres 10 lat, zanim będą mogli to odbudować” – uważa prezydent.

Pytany o to, jak długo będą trwały ataki na Iran, odparł: – No cóż, sporo osób mówi, że to już koniec. Dla mnie to nie koniec. Będzie koniec, kiedy ja będę chciał.

Odnosząc się do tego, kto będzie nowym przywódcą Iranu, Trump odrzekł: – Nie chcemy, by obsadzili kogoś (na stanowisku), dopóki nie zostanie on zaaprobowany przez nas.

– Nie chcemy, żeby jakiś prezydent (USA) za 10 lat utknął z tym problemem i nie wiedział, co z tym zrobić – dodał Trump w rozmowie telefonicznej z ABC News.

Wcześniej w czwartek szef Sztabu Generalnego Sił Obronnych Izraela generał Ejal Zamir poinformował, że Izrael unicestwił 80 proc. irańskich systemów obrony przeciwlotniczej oraz 60 proc. wyrzutni rakiet balistycznych i uzyskał „niemalże całkowitą przewagę” w powietrzu.

Wojna zostaje. Izba Reprezentantów z twardym stanowiskiem 

Izba Reprezentantów USA głosowała w czwartek przeciwko uchwale nakazującej prezydentowi zakończenie działań militarnych przeciwko Iranowi. To kolejna klęska przeciwników wojny po podobnym wyniku głosowania w Senacie w środę.

Izba Reprezentantów odrzuciła rezolucję, zgłoszoną przez Republikanina Thomasa Massiego i Demokratę Ro Khannę, stosunkiem głosów 212-219. Uchwała miała w zamyśle nakazać prezydentowi wycofanie żołnierzy z konfliktu przeciwko Iranowi do czasu zatwierdzenia przez Kongres działań militarnych. Głosowanie odbyło się w znacznej mierze wzdłuż linii partyjnych – dwóch Republikanów odeszło od swojej partii, aby poprzeć rezolucję, a czterech Demokratów głosowało przeciwko.

Dzień wcześniej identyczną uchwałę odrzucił Senat stosunkiem głosów 47-53.

Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson dowodził, że uchwalenie rezolucji w obecnej chwili to „okropny, ryzykowny pomysł” i że „wzmocniłoby to wrogów, osłabiłoby siły USA i uniemożliwiłoby armii USA i Naczelnemu Dowódcy zrealizowanie tej krytycznej misji zapewnienia bezpieczeństwa”. Demokraci oraz dwaj republikańscy dysydenci przekonywali z kolei, że wszczęta przez Trumpa wojna jest nielegalna, bo to do Kongresu należą uprawnienia dotyczące wypowiadania wojny.

Republikanie twierdzą, że obowiązująca rezolucja o uprawnieniach wojennych (War Powers Resolution) z 1973 r. nakłada na administrację jedynie obowiązek poinformowania Kongresu o użyciu siły w ciągu 48 godzin i zabrania walk trwających dłużej niż 60 dni bez dodatkowej aprobaty Kongresu.

Kongres może jednak niebawem odegrać większą rolę, jeśli Biały Dom wystąpi o uchwalenie dodatkowych środków, mających m.in. uzupełnić zapasy kluczowych rodzajów amunicji, szybko zużywanej przez wojsko w Iranie. Według Reutersa taki pakiet może opiewać na 50 mld dolarów. Johnson powiedział w środę, że „czeka na Biały Dom i Pentagon, by dali mu znać” w tej sprawie, ale zaznaczył, że prowadzi dialog z administracją na temat dodatkowych środków.

Wojna jest a jej cel? 

Według wywiadu USA, a także informacji państw europejskich i arabskich nie ma przesłanek świadczących o możliwym buncie ludności w Iranie. Nie dostrzeżono też rozłamów reżimu – napisał w czwartek dziennik „Washington Post”.

Pomimo intensywnych ataków ze strony USA i Izraela oraz rozległych zniszczeń w Iranie na razie nie ma relacji o istotnych rezygnacjach wśród przedstawicieli reżimu. Nic nie wskazuje też na możliwy bunt ludności – podał dziennik, powołując się na dane państw europejskich i arabskich.

Również amerykański wywiad nie zaobserwował żadnych sygnałów możliwych buntów czy rezygnacji członków reżimu w pierwszych dniach operacji.

– Nie ma ani jednego sygnału świadczącego o tym, że system się rozpada albo że ktoś odchodzi. Nic. Zero – powiedział wysoki rangą europejski przedstawiciel władz. – Kontrola jest kompletna – dodał.

Rozmówca przyznał, że słyszał doniesienia o tym, że pracownicy sił bezpieczeństwa reżimu przestali stawiać się w pracy, ale według niego może być to powiązane z rozkazem, by nie gromadzić się w kompleksach i barakach w obawie przed atakiem.

Urzędnicy są zdania, że irańskie dowództwo wojskowe i polityczne przetrwało dzięki „warstwowemu systemowi” zbudowanemu przez reżim, aby przetrwać kryzys za pomocą decentralizacji przywództwa. Polegać to ma na wyznaczaniu wielu osób, mających natychmiast zastąpić każdą kluczową postać, która mogła zostać zabita.

Irańczycy informują, że od początku operacji na ulicach w kraju jest więcej służb bezpieczeństwa, a patrole na motocyklach prowadzą siły paramilitarne Basidż. W kraju panuje niemal kompletna blokada internetu.

Jak powiedział wysoki rangą urzędnik arabski, sojusznicy USA w Zatoce Perskiej przed wybuchem konfliktu uważali, że Iran będzie bardziej skłonny do zewnętrznej presji militarnej i że potencjalne zabójstwo najwyższego przywódcy będzie punktem zwrotnym, wywołującym masową mobilizację przeciwko reżimowi. – Oczekiwaliśmy na demonstracje na ulicach, ale zaskoczyła nas ich jedność – powiedział urzędnik.

Trump: Inwazja lądowa to strata czasu 

Prezydent USA Donald Trump oznajmił w czwartkowym wywiadzie dla telewizji NBC News, że inwazja lądowa na Iran byłaby „stratą czasu”, gdyż kraj ten stracił już potencjał militarny. Zaznaczył jednak, że Waszyngton zamierza „oczyścić” Teheran z obecnych władz i ma już kandydatów na nowych przywódców.

Komentarz Trumpa był reakcją na słowa szefa irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi, który zapewniał o gotowości państwa na inwazję lądową.

Prezydent USA uznał te obawy za bezzasadne w obecnej sytuacji strategicznej. – To strata czasu. Stracili wszystko. Stracili marynarkę wojenną. Stracili wszystko, co mogli stracić – ocenił Trump w rozmowie telefonicznej ze stacją, sugerując, że zamiast operacji lądowej kontynuowane będą uderzenia z dystansu.

– Chcemy wejść i oczyścić wszystko. Nie chcemy kogoś, kto odbudowywałby (dotychczasowy reżim) w 10 lat – zaakcentował.

Trump powiedział, że Stany Zjednoczone „mają kilku ludzi”, którzy jego zdaniem sprawdziliby się w roli nowych liderów. – Obserwujemy ich – podkreślił, dodając, że podejmowane są wysiłki, aby osoby te przetrwały trwający konflikt. Nie wyszczególnił jednak żadnych nazwisk.

Wcześniej Tump mówił, że syn zabitego irańskiego przywódcy Alego Chameneia, Modżtaba Chamenei, jest „nie do przyjęcia”.

56-letni Modżtaba Chamenei znany jest z bliskich, pielęgnowanych od dekad powiązań z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej, znanym też jako Gwardia Rewolucyjna. Przez lata był ważnym łącznikiem między ojcem a dowództwem tej formacji – podał niezależny opozycyjny portal Iran International.

Nawiązując do wcześniejszej wypowiedzi, w której żartował, że Irańczycy sami zadzwonią z prośbą o wskazanie lidera, Trump przyznał, że był wówczas „tylko nieco sarkastyczny”. (PAP)

krp/ sp/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *