W ciągu kilkunastu godzin w Omanie ma dotrzeć statek powietrzny wysłany po Polaków potrzebujących interwencji lekarskiej – obwieścił w środę premier Donald Tusk. Z kolei minister od spraw sportu i turystyki Jakub Rutnicki zawiadomił, że od wtorku 574 polskich obywateli wróciło z obszaru Bliskiego Wschodu do Polski.
Stany Zjednoczone oraz Izrael dokonały ataku na Iran w sobotę, 28 lutego, uśmiercając najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneia oraz innych wysokich rangą reprezentantów władz. W odwecie Teheran przystąpił do napaści m.in. na bazy amerykańskie w rejonie, na skutek czego liczne linie lotnicze odwołały swoje rejsy.
Premier zakomunikował we wtorek, iż polecił ministrowi ds. sportu i turystyki Jakubowi Rutnickiemu koordynowanie prac zespołu, który został utworzony w MSZ w związku z sytuacją Polaków znajdujących się w krajach Bliskiego Wschodu. W skład zespołu wchodzą reprezentanci różnych ministerstw. W środę, przed południem zespół, z udziałem szefa rządu, zebrał się w MSZ.
Tusk na wstępie podkreślił, iż polscy obywatele na Bliskim Wschodzie są realnie w kłopotliwym położeniu i potrzebują wsparcia państwa. Dodał jednakże, iż Polska nie jest w stanie skierować samolotów „w każde miejsce na globie”, ponieważ w pierwszej kolejności samoloty muszą mieć możliwość wylądowania, a to – jak zaznaczył Tusk – nie jest tak łatwe, albowiem nie wszystkie porty lotnicze na Bliskim Wschodzie są czynne.
– Rozumiem, że decyzja w sprawie wysłania transportu lotniczego z tym priorytetem: osoby potrzebujące ze względu na stan zdrowia, jest już w realizacji i że w przeciągu kilkunastu godzin samolot z tym medycznym priorytetem powinien w Omanie (…) wylądować – rzekł szef rządu na początku posiedzenia zespołu koordynacyjnego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Dodał, iż oczekuje na to między innymi poważnie chora Polka, która tego transportu potrzebuje.
Premier zaapelował także o elastyczność w kwestii transportu Polaków. – Ja wiem, że nie muszę tego mówić, ale chciałbym, żeby to również wiedziała opinia publiczna. Jeżeli samolot poleci po chorych, a będzie także przestrzeń dla zdrowych, ewakuujemy każdego, kto będzie potrzebował, w miarę możliwości – zaakcentował.
Szef rządu wyraził wdzięczność za kooperację służbom cywilnym i wojskowym zaangażowanym w organizację ewakuacji.
NA ŻYWO| Wystąpienie Premiera Donalda Tuska podczas spotkania ws. sytuacji na Bliskim Wschodzie https://t.co/gaEiLsgFT3
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) March 4, 2026
Premier wzywa rodaków: kto nie musi, niech nie udaje się na Bliski Wschód
Premier Donald Tusk oznajmił w środę, że ci, którzy lecą obecnie na Bliski Wschód, jutro być może będą czekać na asystę państwa polskiego przy ewakuacji. Zwracam się do wszystkich jeszcze raz: kto nie musi, niech nie leci – wezwał szef rządu.
Premier odniósł się do wiadomości, którą – jak zaznaczył – przekazał mu szef MSZ Radosław Sikorski, że wciąż dosyć spore grupy osób decydują się na przelot turystyczny do państw Bliskiego Wschodu. Zaznaczył, iż polski rząd nie może nikomu zabronić lotu do krajów ogarniętych konfliktem lub nim zagrożonych.
– Wszystko musi wynikać z zdrowego myślenia ludzi. Jeśli ktoś nie musi tam lecieć, to niech tam nie leci – powiedział. Zaznaczył, że zdaje sobie sprawę z tego, iż to może wiązać się z konsekwencjami finansowymi.
– Warto jednakże mieć świadomość, że ten kto leci dzisiaj, jutro być może będzie oczekiwał na pomoc państwa i będzie chciał się ewakuować. Więc zwracam się do wszystkich jeszcze raz: kto nie musi, niech nie leci. Lista (tych) państw jest znana – oświadczył szef rządu.
Tusk mówiąc o sprawie przygotowania placówek dyplomatycznych zaakcentował, że pojawiają się głosy, iż skoro rząd wiedział, że „będzie wojna”, to powinno wszystko być przygotowane „pod klucz” już od soboty lub niedzieli. – Dedykuję tym wszystkim informację bezpośrednio z Waszyngtonu, gdzie wszyscy, którzy rzeczywiście wiedzieli kiedy i co się zacznie również nie są przygotowani do ewakuacji na dużą skalę – podkreślił szef rządu.
Później przed siedzibą MSZ premier zakomunikował, iż na lotnisku w Pyrzowicach wylądował samolot z turystami, którzy na możliwość transportu przez Dubaj wyczekiwali w Indiach. – Należało zmienić logistykę, ażeby mogli dotrzeć z powrotem do kraju – powiedział premier.
Wyraził także nadzieję na wykluczenie polityki z rozmów o bezpieczeństwie obywateli. – Chciałbym, ażeby wszyscy w sprawach bezpieczeństwa, między innymi w tej, ze sobą jak najlepiej współpracowali – dodał.
Ryzykowne wyjazdy na Bliski Wschód. Klienci bez rekompensaty za zerwanie umowy
Rząd usilnie pracuje nad rozwiązaniem sytuacji Polaków, którzy utknęli w krajach Bliskiego Wschodu w związku z atakami USA i Izraela na Iran, a ubezpieczyciele przedłużają podróżnym ważność polis turystycznych, aby mogli uzyskać pomoc medyczną, wyczekując na powrót do kraju. Problemy napotykają również klienci, którzy mają już wykupione wycieczki do takich miejsc jak Cypr, Kuwejt, Izrael czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, bowiem biura podróży mogą anulować wyjazd bez wypłacenia dodatkowego odszkodowania.
czytaj dalej…
Szef MSZ: jak dotąd 736 Polaków opuściło Egipt, a 800 Jordanię
Do tej pory 736 Polaków wyjechało z Egiptu, a 800 z Jordanii; około 30 pozostało w Izraelu, które będą opuszczać ten kraj – oznajmił w środę szef MSZ Radosław Sikorski. W kwestii Zjednoczonych Emiratów Arabskich zaznaczył, iż samoloty stamtąd odlatują i – jak dodał – chodzi o to, żeby odlatywały także do Warszawy.
– Nasza służba konsularna w Egipcie odebrała 736 osób do tej pory, w Izraelu sądzimy, że pozostało już tylko około 30 osób, które jeszcze będą opuszczać ten kraj, a Jordanię opuściło około 800 osób, jedynie 300 ostatniej doby, i w zasadzie nie ma już zgłoszeń na tym kierunku – przekazał Sikorski na początku środowej konferencji prasowej związanej ze spotkaniem z ministrem spraw zagranicznych Chorwacji.
– Nasza konsul w Jordanii spotkała grupę 9 Polaków, którzy właśnie wjechali do Jordanii na wycieczkę krajoznawczą – dodał.
MSZ w ostatnim czasie apelowało do biur podróży, ażeby nie proponowały wycieczek do państw Bliskiego Wschodu, resort zdecydowanie odradzał też podróże do oraz przez te kraje.
Sikorski podkreślił, iż coraz bardziej skomplikowana sytuacja jest obecnie w Libanie. – Rozmawiamy na wysokich szczeblach ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Samoloty z ZEA startują i chodzi o to, żeby startowały także do Warszawy – zaznaczył.
– Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie z Emiratów wystartuje około 100 samolotów – powiedział Sikorski, zastrzegając jednocześnie, iż sytuacja zmienia się z minuty na minutę.
Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran w sobotę, 28 lutego, zabijając najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneia i innych wysokich rangą przedstawicieli władz. Teheran w odwecie przystąpił do ataków m.in. na bazy amerykańskie w rejonie, w wyniku czego wiele linii lotniczy anulowało swoje loty.
Minister Rutnicki: skupiamy się na transporcie polskich obywateli z ZEA do lotnisk w Omanie
Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki oznajmił, że od wtorku do środy 574 polskich obywateli wróciło do Polski. – I w tej chwili skupiamy się na transporcie polskich obywateli z ZEA do lotnisk w Omanie (…). Pierwszych 191 pasażerów zostało przetransportowanych pięcioma autokarami (…) te osoby już bezpiecznie znajdują się na lotnisku, więc będą dzisiaj wracać do Polski – powiedział Rutnicki.
Poinformował, że na środę zaplanowanych jest sześć połączeń z Omanem. – Około 1 tys. obywateli wróci (do Polski), jesteśmy przygotowani, jeżeli chodzi o kolejne transporty – zapewnił Rutnicki.
Dodał, że w kolejnych dniach zaplanowane są następne transporty z ZEA do Omanu. – Na przestrzeni najbliższych kilku dni, jeśli sytuacja międzynarodowa będzie bezpieczna i loty będą mogły dalej się odbywać, to przypuszczamy, że 1,8 tys. obywateli polskich bezpiecznie wróci do kraju – powiedział Rutnicki.
Klimczak: W czwartek lot na Sri Lankę i na Malediwy po polskich obywateli
W czwartek na Sri Lankę i na Malediwy, po pasażerów, którzy nie mogą wrócić do kraju poleci Dreamliner Polskich Linii Lotniczych LOT; samolot ten zabierze polskich klientów mniejszych biur podróży – powiedział PAP minister infrastruktury Dariusz Klimczak.
Klimczak poinformował w środę, że na czwartek zaplanowano lot Polskich Linii Lotniczych LOT na Sri Lankę, skąd maszyna poleci dalej na Malediwy, ażeby sprowadzić do kraju polskich obywateli w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie.
Szef resortu infrastruktury poinformował PAP, iż będzie to samolot Boeing 787 Dreamliner. – Jutro on wystartuje, pierwsze lądowanie na Sri Lance, drugie na Malediwach i powrót w piątek do kraju – wskazał.
Dodał, iż Polacy, którzy polecą samolotem są klientami mniejszych biur podróży. – To jest odpowiedź naszego narodowego przewoźnika na zapotrzebowanie mniejszych biur podróży, które mają mniejszy potencjał, nie mają tak wielkich możliwości jak ci duzi, którzy współpracują z różnymi liniami i mogą pozwolić sobie na różnego rodzaju czartery – wyjaśnił minister.
– Pamiętajmy, że chodzi nie tylko o ewakuację Polaków z miejsc ogarniętych konfliktem, ale wszystkich tych, którzy mieli tam mieć przesiadkę i utknęli w różnych miejscach świata i chcemy im po prostu pomóc – wyjaśnił minister.
Dodał, że w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie LOT wyśle w sobotę do Indii większy samolot – zamiast Dreamlinera 787-8 będzie to 787-9. – Zmieniliśmy naszą organizację pracy, wyznaczyliśmy tam większy samolot. Na pierwszym locie, który mamy zaplanowany będzie 40 miejsc więcej – dodał.
Szef MON: Udzielimy wsparcia, jeśli pomoc przy ewakuacji z Bliskiego Wschodu będzie wymagała wsparcia żołnierzy
Wicepremier, szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił w środę, że polscy żołnierze służą pomocą w tych krajach, w których są i jeśli pomoc przy ewakuacji rodaków z Bliskiego Wschodu będzie wymagała ich wsparcia, to będzie ono udzielane.
– Wszystkie polskie kontyngenty wojskowe, ponad 400 żołnierzy (…), działają cały czas w stanie najwyższych klauzul bezpieczeństwa, najwyższych poziomów bezpieczeństwa, z ograniczeniem wykonywania swoich misji mandatowych powiedział Kosiniak-Kamysz podczas posiedzenia zespołu koordynacyjnego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Wymienił, że chodzi o polskie kontyngenty w Turcji oraz w Iraku i Jordanii, a także w Libanie w ramach misji ONZ na granicy z Izraelem.
Szef MON podkreślił, iż żołnierze, dowódcy i polscy przedstawiciele wojskowi „służą pomocą tam na miejscu, w tych krajach, w których są i (…) jeżeli pomoc przy ewakuacji będzie wymagała ich wsparcia oraz zaangażowania, to będzie to wsparcie udzielane”.
Z kolei, jeśli chodzi o wsparcie transportowe to – jak zaznaczył szef MON – ono także jest planowane, ale będzie podejmowane dopiero, gdy „możliwości startu i lądowania będą na tyle bezpieczne, aby cała operacja mogła się odbyć”. – Żeby nie doszło do sytuacji, w której nasze samoloty dolecą, ale nie będą mogły wrócić – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Szef MSZ: Zabiegamy, aby jak największa część spośród stu samolotów, które wylecą z ZEA, przyleciała do Warszawy
Zjednoczone Emiraty Arabskie planują wylot około stu samolotów swoimi liniami w najbliższych dniach; zabiegamy, aby jak największa proporcja z nich przyleciała także do Warszawy – poinformował w środę szef MSZ Radosław Sikorski.
Sikorski przekazał podczas spotkania rządowego zespołu koordynacyjnego ws. Bliskiego Wschodu, iż najwięcej polskich obywateli przebywających aktualnie w rejonie Bliskiego Wschodu znajduje się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
– Emiraty planują w najbliższych dniach wylot około stu samolotów swoimi liniami i zabiegamy o to, aby jak największa proporcja z nich przyleciała także do Warszawy – powiedział szef MSZ.
W kontekście zapowiedzianego lotu do Omanu po Polaków wymagających pomocy medycznej przekazał, iż „mamy zgromadzonych na tę minutę 57 osób, z których 55 jeszcze przebywa w Emiratach, a dwie już są w Omanie”.
Poinformował również, że dobiega końca ewakuacja polskich obywateli z Izraela i Jordanii. – Z obu tych krajów po dobre kilkaset osób zostało wywiezione drogą lądową z pomocą naszych konsuli w jedynym przejściu granicznym w Aqaba (w Jordanii – PAP) do Egiptu. Lotniska w Egipcie są otwarte – Sikorski.
Premier do Polaków na Bliskim Wschodzie: proszę pozostać w miejscu bezpiecznym
Do wszystkich tych, którzy dzisiaj są w miejscach bezpiecznych, nic im bezpośrednio nie zagraża i nie mają precyzyjnej informacji, gdzie się udać w celu ewakuacji, proszę pozostać w miejscu bezpiecznym – zaapelował w środę premier Donald Tusk do Polaków znajdujących się na Bliskim Wschodzie.
Szef rządu dodał, iż o taki apel zwróciły się do niego osoby zaangażowane w pomoc ewakuacyjną, a realizacja tej prośby „bardzo ułatwi działanie”.
– Ci wszyscy, którzy dzisiaj są w miejscach bezpiecznych, na przykład w hotelach w Dubaju i nic im bezpośrednio nie zagraża i nie mają w tej chwili precyzyjnej informacji, gdzie mieliby się udać w celu ewakuacji, proszę pozostać w miejscu bezpiecznym, jeśli to jest możliwe – mówił premier.
– Mamy informację od wielu ludzi tam na miejscu, że tu sytuacja nie jest zła, i że państwa goszczące wywiązują się ze swojego zobowiązania, by opiekować się ludźmi będącymi tam, także naszymi Polakami – dodał.
Szef rządu zwracając się do Polaków znajdujących się na Bliskim Wschodzie powiedział też, że póki nie mają „precyzyjnej informacji, gdzie się udać – bo tam czeka samolot, autokar, jest miejsce – to bezpieczniej jest z waszego punktu widzenia poczekać kilkadziesiąt godzin, a nawet kilka dni, jeśli będzie taka potrzeba w miejscu bezpiecznym, jeśli w takim się znajdujecie”. – Nie jest to moja rekomendacja, tylko ludzi, którzy tam bezpośrednio są zaangażowani w niesienie wam pomocy – podkreślił premier.
– Nikt z nas nie wie. Nikt z nas – mówię także o premierach, prezydentach innych państw – jak długo potrwa ten konflikt, jakie będziemy przechodzili fazy tego konfliktu, ile państw będzie bezpośrednio w ten konflikt zaangażowanych – przyznał Tusk. Dodał, iż „nic nie wskazuje na to, ażeby ten konflikt zakończył się w najbliższych godzinach, czy dniach” i w związku z tym „każda wyprawa tam może oznaczać problem dla tych, którzy tam się wybierają”. (PAP)
nl/ kos/ rbk/
