Ponad dziewięć tysięcy domostw znalazło się bez dostępu do elektryczności, a blisko 1500 osób wymagało ewakuacji w związku z zalaniami na zachodzie Francji – przekazały we wtorek władze regionu. Stan alarmowy z powodu wezbrania wód ogłoszono w sumie w 12 departamentach.

Służba śledząca ryzyko powodziowe Vigicrues ogłosiła, że w trzech regionach: Maine i Loary, Żyrondy i Lot oraz Garonny obowiązuje najwyższy, czerwony stopień zagrożenia powodziowego.
Vigicrues poinformował, że intensywne opady będą kontynuowane we wtorek, a w godzinach popołudniowych należy się spodziewać wystąpienia z brzegów dopływów Loary położonych w północno-zachodniej części kraju, takich jak Loir, Sarthe, Mayenne i Maine. Już obecnie wiele szlaków komunikacyjnych i gospodarstw rolnych jest pod wodą.
Angers pod wodą: Największy poziom wód od 25 lat
W północno-zachodniej części Francji najbardziej zagrożone jest miasto Angers (liczące około 160 tys. mieszkańców). Miejscowe władze odcięły dostęp do parkingów i niektórych przystanków tramwajowych.
Rejestrujemy najwyższy poziom wód od ćwierćwiecza – alarmował burmistrz Angers, Christophe Bechu. Apelował on do obywateli o odpowiedzialne zachowanie i śledzenie doniesień służb.
Burza Nils sieje spustoszenie na południowym zachodzie
Ciężka sytuacja utrzymuje się również w południowo-zachodniej części Francji, gdzie dochodzi do wylewów rzek Garonny, Adour i Dordogne (w rejonach miasta Bordeaux). Te obszary dotknęła wichura Nils, która zdaniem specjalistów spowodowała powodzie.
We wtorek i środę w sumie 12 departamentów w całej Francji zostanie oznaczonych kolorem pomarańczowym – jest to drugi, pod względem ważności, stopień alarmowy. Alarmem objęto departamenty: Charente, Charente-Maritime, Correze, Dordogne, Ille-et-Vilaine, Indre-et-Loire, Landy, Loire-Atlantique, Sarthe, Tarn i Garonna, Wandea i Morbihan.
Eksperci: To mokra przyszłość Europy
Agencja AFP, cytując ekspertów z Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), zwróciła uwagę, że ulewne opady deszczu będą zdarzać się częściej i będą bardziej gwałtowne z powodu zmian klimatycznych. „Statystycznie doświadczamy tego, co jest naszą przyszłością, czyli bardziej wilgotnych zim, a w konsekwencji – większych opadów” – zauważył hydrolog z uniwersytetu w Rennes, Pierre Brigode. (PAP)
awm/ adj/
