Dolar umocnił pozycję w transakcjach SWIFT. „Sądzenie, że dolar upadnie, to pomyłka”

Tematyka słabnącego dolara amerykańskiego i procesu dedolaryzacji wciąż dominuje w czołówkach światowych mediów finansowych. Dyskusja dotycząca dolara, często nacechowana emocjami, zyskała odnowiony bodziec po opublikowaniu danych systemu SWIFT, które zdają się podważać opinię o słabnącej pozycji amerykańskiej waluty. Emitent zapewnia, że hegemonia dolara jest niezachwiana, mimo czekających ją pewnych wyzwań. W obserwacjach rynkowych można wyraźnie dostrzec, że obstawianie upadku dolara jest pomyłką.

„Granie pod upadek dolara jest błędem”. Dolar zwiększył dominację w międzynarodowych transakcjach

fot. Bartlomiej Kudowicz / / FORUM

Z najświeższych danych wynika, że procentowy udział dolara amerykańskiego w transakcjach realizowanych za pośrednictwem sieci SWIFT wzrósł w grudniu do 50,5%. Ten wskaźnik powiększył się o 11,6 punktu procentowego w ciągu ostatnich 4 lat. Jak informują eksperci, jest to czytelny znak, że pomimo światowych zawirowań, USD nadal pozostaje główną walutą wybieraną w międzynarodowych rozrachunkach.

Z danych SWIFT wynika, że euro utrzymuje się na drugiej lokacie z partycypacją 21,9%. Następne pozycje zajmują:

  • funt brytyjski z udziałem 6,7%,
  • dolar kanadyjski z udziałem 3,4%, 
  • jen japoński z udziałem 3,4%.

Dla porównania chiński juan ma wkład zaledwie 2,7%, pozostając praktycznie bez zmian na przestrzeni ostatnich 3 lat. Grafika błyskawicznie zdobyła popularność z komentarzem, że dedolaryzacja to tylko iluzja.

The Kobeissi Letter

Co przedstawiają dane SWIFT?

Kluczowym założeniem jest, by nie porównywać systemu SWIFT z całością płatności na arenie międzynarodowej. Aczkolwiek bezsprzecznie dane z systemu zdają się być najbardziej miarodajne. SWIFT to wszakże największa globalna sieć wymiany wiadomości finansowych pomiędzy bankami.

Nie wspiera on jednak procesu realizacji, jak również finalizacji płatności. Współpracuje w tym celu z systemami rozliczeniowymi, które odpowiadają za "przekazywanie" środków, jak na przykład amerykański CHIPS, europejski TIPS, brytyjski CHAPS lub chiński CIPS. Warto wiedzieć, że są to instrumenty o odmiennych, aczkolwiek uzupełniających się funkcjach.

Wiadomości, za które odpowiada SWIFT, inicjują, a clearing, za który odpowiadają systemy rozliczeniowe, weryfikuje, kompensuje i przygotowuje transakcje. Ostatni etap procesu płatniczego, polegający na zapisie środków pieniężnych pomiędzy kontami banków, to settlement, za który nierzadko odpowiadają również systemy rozliczeniowe.

Skąd idea alternatyw dla SWIFT?

W roku 1977 SWIFT został utworzony jako zharmonizowany sposób przesyłania zleceń płatniczych między różnymi państwami. Do 2012 roku był uważany za neutralne narzędzie. Zmieniło się to za sprawą presji amerykańskiej grupy aktywistów (United Against Nuclear Iran). Grupa ta twierdziła, że SWIFT, świadcząc usługi bankom podlegającym sankcjom, staje się „wspólnikiem” Iranu w obchodzeniu restrykcji.

Sprawą zajęła się Senacka Komisja Bankowa amerykańskiego Kongresu, która opracowała sankcje bezpośrednio dotyczące SWIFT. Organizacja początkowo stawiała opór naciskom USA, przekonując, że jest jedynie neutralnym „posłańcem”, a nie bankiem. Jednak w marcu 2012 roku Rada Unii Europejskiej wydała rozporządzenie, które zakazywało firmom z UE świadczenia usług finansowych instytucjom z Iranu. SWIFT, pomimo że działa globalnie, jest spółką zarejestrowaną w Belgii.

Wówczas firma mogła argumentować, że nie ulega wpływom politycznym USA, lecz po prostu respektuje prawo obowiązujące w Unii Europejskiej, gdzie jest zarejestrowana. SWIFT odłączył 24 irańskie instytucje finansowe od swojego systemu, a to wydarzenie zaczęto nazywać „opcją nuklearną” w świecie finansów.

Stąd niedługo potem zaczęły powstawać systemy alternatywne. Po aneksji Krymu Rosja uruchomiła w listopadzie 2014 r. swój transgraniczny system przekazywania wiadomości finansowych o nazwie SPFS. Zaś Chiny korzystają od 2015 roku ze wspomnianego CIPS. W rzeczywistości jeszcze kilka lat temu (2022 r.) 80 proc. transakcji CIPS wykorzystywało SWIFT do komunikacji.

Lecz sam CIPS pełni również rolę platformy do przesyłania wiadomości finansowych, której zasięg zwiększa się w regionach objętych inicjatywą „Pasa i Szlaku”. Liczby są jednak nieubłagane. Wartość przetworzonych transakcji w CIPS w 3Q2025 r. wyniosła około 97,4 mld USD (678,2 mld juanów), podczas gdy system SWIFT obsługiwał już kilka lat temu transakcje o wartości kilku bilionów dolarów dziennie. Jak komentują badacze:

Chiny są na tyle sprytne, by nie podważać SWIFT, dopóki CIPS nie dorośnie.

SWIFT z pewnością pozostaje największą globalną siecią wiadomości finansowych, skupiającą ponad 11 500 instytucji w ponad 200 gospodarkach. Zatem analizy cenionych organizacji międzynarodowych dotyczące dynamiki globalnych płatności transgranicznych koncentrują się przede wszystkim na danych z tego systemu. 

Dolar rywalizuje w Lidze Mistrzów

W ostatnim raporcie Międzynarodowego Funduszu Walutowego obliczono, że łączna wartość globalnego rynku płatności transgranicznych na podstawie danych SWIFT zbliżyła się w 2024 roku do jednego kwadryliarda dolarów (1 000 bilionów USD). To znacząca różnica w porównaniu z szacunkami innych firm analitycznych np. EY, która wartość całego rynku płatności transgranicznych ocenia na 290 bilionów USD, ale dopiero w 2030 r.

Różnica wynika z faktu, iż szacunki pomijają ogromny rynek płatności hurtowych (zarządzanie płynnością instytucji, rozliczenia walutowe, przepływy papierów wartościowych), skupiając się na płatnościach inicjowanych przez klientów. Tymczasem SWIFT obsługuje oba te segmenty, przy czym segment instytucjonalny odpowiada za transakcje o zdecydowanie większej wartości (80 proc.). Jego pozycja w światowym obiegu pieniędzy jest więc nieporównywalna z żadnym innym systemem alternatywnym

Stąd też przytoczony wzrost udziału dolara w transakcjach realizowanych za pośrednictwem SWIFT, to nie tylko potwierdzenie dominacji dolara w światowym systemie finansowym, ale istotny kontrargument dla popularnej ostatnio narracji o nieuniknionym upadku „zielonego”. Dane sugerują, że ekonomicznie dolar wciąż pozostaje fundamentem, na którym opiera się globalna architektura finansowa.

Pomimo doniosłych deklaracji krajów grupy BRICS, rzeczywistość transakcyjna wygląda inaczej i ukazuje marginalność systemów alternatywnych, jak chiński CIPS czy rosyjski SPFS. Ich główne wady to przede wszystkim brak płynności oraz zaufania. Co więcej, wiele z tych systemów nadal wymaga łączności ze strukturami opartymi na dolarze, aby sfinalizować rozliczenia.

Brak alternatywy dla dolara

Raport Rezerwy Federalnej z 2025 roku potwierdza dominującą i stabilną pozycję dolara amerykańskiego w globalnym systemie finansowym. Mimo wyzwań geopolitycznych oraz rosnącej roli złota, waluta ta pozostaje głównym środkiem płatniczym w handlu międzynarodowym oraz najważniejszą walutą rezerwową świata. Fed konkluduje, że bez pojawienia się rzetelnej alternatywy, która łączyłaby stabilność, otwartość na kapitał i silne rządy prawa, dolar pozostanie dominującą walutą w przewidywalnej przyszłości. 

Raport ten jednak zwraca także uwagę na wyzwania dla utrzymania prymatu dolara, które można podzielić na ryzyka wewnętrzne (związane z gospodarką USA) oraz zewnętrzne (konkurencja i geopolityka). Wśród nich na pewno jest niepewność polityczna i fiskalna w USA, z którymi łączą się pogarszające się oceny ratingowe USA, ograniczenie swobody handlowej przez cła.

Pewną uwagę poświęcono również konkurencji np. ze strony strefy euro, czy juana. Tu znaczenie ma przede wszystkim "bezprecedensowa ilość wspólnego gwarantowanego długu" UE i rozwój płynnego rynku obligacji unijnych mógłby uczynić euro bardziej atrakcyjną walutą rezerwową. Wyzwaniem w przyszłości jest szybki rozwój walut cyfrowych, który potencjalnie może ograniczyć zależność od dolara w płatnościach międzynarodowych.

Temat dedolaryzacji pojawił się niedawno w publikacji Agencji Reutersa. W artykule z 16 lutego 2026 r. pt. „Dlaczego inwestorzy są w błędzie, obstawiając dewaluację dolara” Joachim Klement ,strateg inwestycyjny w Panmure Liberum, przekonuje, że inwestorzy przeceniają kłopoty dolara, jednocześnie niedoceniając zagrożenia dla amerykańskich obligacji skarbowych.

Uważa, że wielu inwestorów straci, obstawiając upadek dolara przez potężny deficyt USA i „dodruk” pieniądza. Klement utrzymuje, że argumenty za tym są słabe i przypomina, że dolar wprawdzie stracił w zeszłym roku około 10%, ale stało się to po tym, jak w minionej dekadzie wzrósł o około 50% i wcale nie jest bliski utraty statusu globalnej waluty rezerwowej.

Pomimo że obawy o nagłą deprecjację dolara wydają się być na wyrost, rynek amerykańskich obligacji skarbowych stoi przed realnym zagrożeniem osłabienia wynikającym z pogarszającej się kondycji fiskalnej USA. Powiększająca się podaż długu, napędzana wysokimi deficytami oraz rywalizacją ze strony innych rozwiniętych gospodarek, nakłania inwestorów międzynarodowych do dywersyfikacji portfeli i domagania się wyższych rekompensat za ryzyko.

Proces ten może gwałtownie się nasilić w przypadku niekorzystnego dla budżetu wyroku Sądu Najwyższego dotyczącego ceł Donalda Trumpa. Ich ewentualne anulowanie oraz konieczność zwrotu pobranych środków mogłyby prawie natychmiastowo i znacząco zwiększyć obciążenie fiskalne państwa, osłabiając popyt na amerykańskie aktywa.

Pewne symptomy dedolaryzacji, takie jak osłabienie amerykańskiej waluty lub statystyki MFW wskazujące, że udział USD w rezerwach banków centralnych spada na rzecz innych walut (w ramach dywersyfikacji portfela) są jak najbardziej realne, ale równie realny jest fakt, że dolara amerykańskiego nie da się zastąpić w krótkim czasie. Problemem ma nie być raptowne porzucenie dolara jako środka płatniczego, lecz spadek zaufania do USA jako dłużnika.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *