Europa będzie musiała zmierzyć się z agresywną Rosją nawet po zakończeniu konfliktu na Ukrainie, w związku z czym powinna rozwijać m.in. systemy precyzyjnego rażenia dalekiego zasięgu – oświadczył w piątek prezydent Francji Emmanuel Macron podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa (MSC).

Macron oznajmił, że jeżeli Europejczycy pragną w przyszłości negocjować z Rosją z „pozycji siły”, to winni „aktywnie rozwijać” swój własny „zbiór narzędzi”, włączając w to systemy „precyzyjnego rażenia” odległych obiektów.
Prezydent zaznaczył, że po dojściu do porozumienia pokojowego w sprawie Ukrainy, Europa będzie musiała „określić zasady współistnienia” z Rosją, aby „zminimalizować prawdopodobieństwo eskalacji”.
– Europejczycy muszą podjąć to zadanie, opierając się na swoich własnych przemyśleniach i własnych interesach – oznajmił, proponując „cykl konsultacji na ten istotny temat”.
Zastrzegł, że sposobem na zakończenie wojny nie jest poddawanie się rosyjskim żądaniom, lecz zwiększenie nacisku na Rosję. – To stosowny moment, żeby być odważnym. To stosowny moment na mocną Europę – powiedział.
Macron wyraził przekonanie, że Europa musi stać się potęgą geopolityczną, a strukturę europejskiego bezpieczeństwa trzeba przedefiniować, ponieważ obecna powstała w czasach zimnej wojny i nie odpowiada już obecnym warunkom.
– W tej koncepcji musimy na nowo uwzględnić odstraszanie nuklearne" – podkreślił. W tym kontekście wspomniał, że Francja rozpoczęła dialog strategiczny z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem i innymi liderami, aby francuski potencjał odstraszania nuklearnego mógł mieć przełożenie na całą Europę.
Prezydent Francji jeszcze przed swoim przemówieniem na MSC zaznaczył w rozmowie z dziennikarzami, że panuje „wiele niepewności” w stosunkach transatlantyckich. „Musimy ustalić, czego chcemy dla siebie i co powinniśmy uczynić. A Stany Zjednoczone powinny wyjaśnić, co są skłonne zrobić dla Europejczyków” – dodał. (PAP)
mw/ ap/
