Bank Rezerw Australii jako pierwszy bank centralny ze świata zachodniego podjął decyzję o wzroście stóp procentowych po okresie poluzowania polityki monetarnej. Rodzi to pytanie, czy jest to wyłącznie specyfika australijska, czy też początek zmiany globalnego trendu.

Z grubsza od wiosny 2024 roku w największych gospodarkachrozwiniętych (z wyjątkiem Japonii – stanowiącej przypadek osobny) trwa procedurałagodzenia polityki pieniężnej. W tym cyklu jako pierwszy z szeregu wyłamał sięSzwajcarski Bank Narodowy, który pierwszą obniżkę stóp procentowych zrealizowałjeszcze w marcu ’24. W czerwcu dołączył do niego Europejski Bank Centralny, w sierpniuBank Anglii, a we wrześniu ’24 System Rezerwy Federalnej.


BIS
Były to wtedy pierwsze zmniejszenia kosztów kredytu wgospodarkach Zachodu po tym, jak fala inflacji z lat 2021-23 wymusiłanajwiększych bankach centralnych świata gwałtowną zmianę z polityki skrajnierozszerzającej się na umiarkowanie ograniczającą. W efekcie tej zmiany kursu stopy procentowew krajach rozwiniętych wzrosły z niemal zera do 4-6%, osiągającnajwyższe poziomy od czasu Globalnego Kryzysu Finansowego z lat 2007-09.
Uczestnicy rynków finansowych nadal wyczekują obniżek stópprocentowych w kluczowych bankach centralnych na świecie. Zwłaszcza wSystemie Rezerwy Federalnej, po którym przewidywane są cięcia o 50-75 pb. do końca 2026roku. Stopy ma także obniżać Bank Anglii (gdzietaka decyzja o mało co nie została podjęta podczas lutowej sesji), aczkolwiek już EuropejskiBank Centralny czy SNB swoje rundy łagodzenia polityki pieniężnej zapewnezakończyły.
Australijski eksperyment w strategii pieniężnej
I w takim momencie 3 lutego Bank Rezerw Australii podjąłdecyzję o… pierwszej od 2023 roku podwyżce stóp procentowych. Wzrost wyniósł 25pb. i podniósł stopę polityki monetarnej z 3,60% do 3,85%. Pomijając BankJaponii (który „przespał” miniony cykl podwyżek i dopiero teraznadrabia podnoszenie stóp procentowych, w grudniu podnosząc i kolejne 25 pb.)był to pierwszy przypadek podwyżkistóp procentowych w dużej gospodarce rozwiniętej od początku prawie dwalata temu cyklu monetarnego łagodzenia.


BIS
W gruncie rzeczy władze RBA nie miały wielkiego wyborui jak to zwykle w przypadku bankierów centralnych zareagowały z dużymspóźnieniem. Przy oficjalnym celu inflacyjnymw przedziale 2-3% w grudniu 2025 roku australijskainflacja CPI poszybowała do 3,8% w stosunku do 3,4% w listopadzie. Oraz1,9% zarejestrowanych w czerwcu ’25. RBA musiał zatem przyznać się do oczywistegobłędu, jakim okazały się zdecydowane obniżki stóp procentowych z ubiegłego roku. Wlutym 2025 RBA dokonał pierwszej redukcji (o 25pb.) w cyklu, po czym ciął takżepo 25 pb. w maju i sierpniu. W sumie obniżył stopę rezerwową o 75 pb.


Reserve Bank of Australia
– Popyt prywatny wzrasta szybciej, niż przypuszczano, naciski namoce produkcyjne są większe, niż wcześniej oceniano, a warunki na rynku pracyzbyt napięte – tak swoją lutową decyzję o podwyżce stóp procentowych motywowanowładze Banku Rezerwa Australii.
– Inflacja utrzyma się sporo powyżej górnej granicycelu inflacyjnego aż do przyszłego roku, po czym zacznie stopniowo zniżkować – orzekłSunny Nguyen z Moody’s Analytics. A toimplikuje, że dalsze podwyżki stóp procentowych w Australii są jak najbardziejprawdopodobne. Nguyen dodał, żeekonomia Australii jest aktualnie „przegrzana” z powodu rosnącego eksportu do AzjiWschodniej, oraz boomu na sztuczną inteligencję.
– Założenie było takie, że nie muszą podnosić stópprocentowych tak intensywnie, jak w przeszłości. I w istocie nie podnieśli stóptak drastycznie, jak w innych gospodarkach rozwiniętych, np. w USA, Wlk. Brytanii,Kanadzie i Nowej Zelandii. Mieli nadzieję, że to wystarczy do sprowadzeniainflacji do celu bez recesji lub znaczącego wzrostu bezrobocia. Więc ta strategiaw zasadzie była eksperymentem. I to chybionym, bo inflacja nie jest podkontrolą i od 5 lat utrzymuje się powyżej celu – podsumował Warren Hogan, dyrektowykonawczy w EQ Economics cytowany przez portal news.com.au.
Poluzowanie się skończyło? Czy czeka nas monetarna zmiana frontu
– Jeśli inflacja okaże się oporna i nie będzie zmierzaław kierunku wyznaczonym przez cel inflacyjny, to Rada może rozważyć, czy niebyłoby uzasadnione utrzymać stóp procentowych na obecnym poziomie lub wkiedyś je podnieść – powiedziała Michele Bullock, prezes Banku RezerwAustralii.
W komentarzach dominują opinie, że Australia to wszakżeodrębny przypadek i że lutowa podwyżka stóp w RBA była raczej następstwemzeszłorocznych pomyłek (czyli zbędnego obniżenia i tak już wcześnieniezbyt wysokich stop procentowych), a nie początkiem nowego trendu. Przede wszystkim rynek nadal oczekuje dalszychobniżek stóp procentowych w USA. Zwłaszcza pod przewodnictwem nowego szefa Systemu Rezerwy Federalnej,gdyżKevin Warsh optuje za niższymi stopami procentowymi.
Cechą odróżniającą Australię jest bardzo wysokie zadłużeniesektora prywatnego. Wedługdanych Banku Światowego kredyt dla sektora prywatnego na koniec 2024 rokustanowił niemal 130% PKB. Faktycznie, w niektórych rozwiniętych krajachstatystyki te są jeszcze wyższe (np. w USA i Japonii to ok. 200%, a w Chinach194%), lecz Australia nie jest aż tak obszernym krajem i nie dysponuje takogromnymi zasobami kapitału. Co więcej, większośćtego zadłużenia stanowią zobowiązania gospodarstw domowych z tytułu kredytówhipotecznych (113,7% PKBna koniec II kw. 2025 r.). W tym kontekście RBA stał się zakładnikiempolityki niepodrażania Australijczyków, którzy na kredyt nabywali absurdalniedrogie domy i mieszkania.
Zatem teoretycznie australijska podwyżka stóp procentowychto jednostkowa sprawa i przypadek wyjątkowy na mapie światowych finansów.Tyle że w zasadzie podobny błąd co RBA (choć być może w mniej dotkliwejformie) popełniły wszystkie czołowe banki centralne świata. Zarówno Fed, jak iEBC, Bank Anglii czy Bank Japonii podniosły stopy procentowe zbyt skromnie (oraz zdecydowaniezbyt późno) w stosunku do inflacyjnej fali z lat 2020-23. Na razie wszyscy sięcieszą z trwającej od trzech lat dezinflacji, ale ta oparta jest o kruchąbazę.
Wystarczy jakiś (nawet drobny) szok naftowy, powrót hossyna rynki produktów rolnych czy kolejna geopolityczna burza, aby inflacyjnewskaźniki dziś rzędu 2-3% szybko przenieść do przedziału 4-6% lub wyższych. Iwtedy bankierzy centralni będą mieli do wyboru albo przyzwolić na szybsząutratę siły nabywczej pieniądza (czyli na wyższą inflację), albo pójść w śladyAustralijczyków. A to byłaby katastrofadla bardzo „hojnych” wycen wielu aktywów finansowych: od obligacji skarbowychpoczynając, poprzez sektor długu prywatnego i dochodząc do kosmicznych wycenfirm z sektora AI.
