Złoto i srebro pod wpływem grawitacji. Inwestorzy nie widzieli takich spadków od dawna.

W piątek nastąpił niespotykany krach na parkietach metali szlachetnych. W poniedziałek przed południem zniżki nie ustawały, aby następnie przeobrazić się w ostrożne odbicie. Tak gwałtownej korekty nie pamiętają nawet najstarsi wyjadacze rynków metali szlachetnych.

Grawitacja dotyczy też złota i srebra. Takich spadków nie pamiętają najstarsi inwestorzy

fot. Kmlgrl / / Shutterstock

Gdy ktoś nie widział czegoś takiego, to właśnie w ten sposób wygląda odwrót na skrajnie „przegrzanym” i „przeludnionym” rynku. Piątkowy krach na parkietach metali szlachetnych był przykładem cenowym tego, co się dzieje, kiedy rzesza inwestorów z dźwignią nagle rzuca się do ciasnego wyjścia i usiłuje sprzedać parzący w dłonie walor. Często była to też sprzedaż wymuszona wyczerpaniem kaucji zabezpieczającej i zrealizowana automatycznie przez maklera.

Przeczytaj także

Korekta na rynku kruszców. Gwałtowne obniżki cen złota i srebra

Pomimo to skala piątkowych spadków wciąż robi duże wrażenie.Wyceny kontraktów na srebro tąpnęły o 28%, a złota o niemal 11%. W obu przypadkach były to najznaczniejsze dzienne spadki w dziejach. Co więcej, w poniedziałkowy poranek wyprzedaż kruszców była kontynuowana. O świcie notowania złota spadły nawet do 4 434 USD/oz., co w owym momencie implikowało spadek o 6,6%. Ale do godziny 12:30 kurs królewskiego metalu podniósł się do 4 782,24 USD/oz.

Złoto i srebro pod wpływem grawitacji. Inwestorzy nie widzieli takich spadków od dawna. 5

Złoto i srebro pod wpływem grawitacji. Inwestorzy nie widzieli takich spadków od dawna. 6

Nie zmienia to atoli faktu, że poprzez poprzednie kilkadziesiąt godzin handlu złoto potaniało nawet szybciej niż w trakcie pamiętnego krachu z kwietnia 2013 roku. Wtedy w pierwszym dniu kurs złota spadł o 5,1%, a w drugim o 8,6%. Także w lutym 1983 roku zaobserwowano dwie pod rząd sesję ze spadkiem o ponad 5% każda. A teraz mieliśmy ponad -10% w jeden dzień.

Możliwe, że czeka nas korekta na złocie przez wielkie "K"

Mamy rok 2026. Gdyby ktoś dekadę temu stwierdził, że uncja złota będzie kosztować przeszło 4650 dolarów, zostałby potraktowany jak wariat. Dziś to rynkowa norma. Miniony rok nie był po prostu pomyślny dla metali szlachetnych – był absolutną osobliwością. W tle tych wzrostów nie ma jednak wyłącznie zachłanności inwestorów, ale fundamentalna transformacja światowego systemu finansowego. Jaki był miniony i jaki będzie nadchodzący rok? O tym wszystkim w najnowszej odsłonie "GPW".

czytaj dalej »

I chociaż  srebro runęło w dół o nieprawdopodobne 28%, to w wypadku białego metalu obniżki o analogicznej sile w przeszłości miały miejsce wielokrotnie. W sierpniu ’20 mieliśmy sesję ze spadkiem kursu srebra o blisko 15%. 16 marca tego samego roku zanotowano -12,8%. Po osiągnięciu wieloletniego pułapu pod koniec kwietnia 2011, kurs srebra zaliczył tąpnięcie o -11,9%. A pięć miesięcy później dołożył do tego -13,9%. 10 października 2008 podczas apogeum Wielkiego Kryzysu Finansowego notowania białego metalu zanurkowały o 18,5%. No i mieliśmy jeszcze -20% z ostatniego dnia lutego 1983 roku, co aż do zeszłego piątku było najistotniejszym dziennym spadkiem notowań srebra.

Złoto i srebro pod wpływem grawitacji. Inwestorzy nie widzieli takich spadków od dawna. 7

Złoto i srebro pod wpływem grawitacji. Inwestorzy nie widzieli takich spadków od dawna. 8

Co dynamicznie wzrasta, później może gwałtownie spaść

Jednocześnie bardzo nieroztropne byłoby analizowanie piątkowych zdarzeń na parkietach metali szlachetnych bez powiązania do tego, co działo się na nich przez poprzednie dni, tygodnie i miesiące. Mniej więcej od początku września 2025 roku notowania metali szlachetnych wspinały się po wznoszącej paraboli, rejestrując pokaźne stopy zwrotu. Jeszcze w czwartek tegoroczny wynik srebra sięgał +70%, a złota +30%. A to wszystko działo się po tym, jak w 2025 roku królewski metal zyskał 65%, a jego „biedniejszy kuzyn” dał zarobić aż 142%.

Przeczytaj także

Złoto poleciało na 5 600 USD/oz. Uncja „królewskiego metalu” kosztuje ponad 20 000 zł

I chociaż wyprzedaż metali szlachetnych była imponująca gwałtowna, to przecież notowania srebra są obecnie (83,39 USD/oz.) na tym samym poziomie co początku stycznia! To samo dotyczy złota. Zatem wymazane zostały tylko styczniowe – najbardziej spektakularne – zwyżki. Przecież jeszcze w grudniu złoto po 5 000 USD/oz. wydawało się bardzo odważną prognozą, a srebro po 100 USD/oz. szczytem możliwości. A tymczasem ceny białego metalu doszły do 121,76 USD/oz., zanim runęły w dół.

Zobacz także

Postaw pierwsze kroki ku bezpiecznym inwestycjom — przeczytaj nasz poradnik o Obligacjach Skarbowych!

W tym momencie niezbyt dostrzegam sens w doszukiwaniu się jakichś motywacji czy nawet pretekstów dla tak głębokiej korekty. Po prostu, rynek był niesamowicie wręcz rozgrzany i wystarczyła błahostka, aby spekulacyjnie nastawieni gracze zaczęli realizować spore zyski. A gdy już ruszyła lawina zamykania długich pozycji, to nie dało się jej szybko powstrzymać. Musiała się potoczyć aż do doliny.

Hossa, euforia, korekta i co dalej?

Zazwyczaj korekty po tak gwałtownych zwyżkach nie kończą się po jednym dniu. Nawet jeśli w najbliższym czasie pojawi się odbicie (i to być może nawet dynamiczne), to doświadczenie radzi poczekać na jeszcze jedną falę obniżek. Potem rynki metali szlachetnych mogą wejść w dłuższą – trwającą nawet miesiące czy kwartały – fazę stagnacji i nużącego trendu bocznego, być może nawet lekko nachylonego w dół.

Po tak efektownym rajdzie i rekordowej korekcie rynek musi się uspokoić. Krótkoterminowi i grający z dźwignią spekulanci albo są w trakcie opuszczania rynku, albo zrobił to za nich makler, przymusowo zamykając stratną pozycję. Zyski mogła realizować także niemała część inwestorów średnio – i długoterminowych, którzy gromadzili kruszce przez ostatnie miesiące albo wręcz lata. Obudzić się może za to popyt na złoto fizyczne zgłaszany przez drobnych inwestorów. Dokładnie na tej samej zasadzie, jak to miało miejsce wiosną 2013 roku, gdy niższe ceny skusiły przede wszystkim długoterminowych inwestorów detalicznych z Dalekiego Wschodu.

Warto przy tym mieć świadomość, że złoto i srebro to inwestycyjnie dwa odmienne światy. Ten pierwszy to swoista polisa ubezpieczeniowa na wypadek załamania rynków kapitałowych, podczas gdy ten drugi to przede wszystkim „dziki” metal przemysłowy o mocno spekulacyjnym charakterze. Dlatego też odreagowanie na srebrze może być bardziej dynamiczne niż na złocie i nowe maksima w wykonaniu białego metalu mogą być jeszcze przed nami.

Z kolei w przypadku inwestorów dysponującym długim i bardzo długim (tj. liczonym w dekadach) horyzoncie inwestycyjnym warto zapytać się, czy przez poprzednie kilka dni cokolwiek zmieniło się w kwestii tzw. fundamentów. Czyli czynników pobudzających notowania złota przez poprzednie trzy lata. Czy pojawiła się szansa na powstrzymanie niekontrolowanego zadłużenia publicznego najsilniejszych państw świata? Czy najważniejsze banki centralne świata zaczną prowadzić bardziej rozważną politykę i nie dopuszczą do kolejnej fali inflacji? Czy kondycja dolara amerykańskiego rokuje szanse na jakąkolwiek poprawę w średnim i dłuższym terminie? Jeśli odpowiedzi na powyższe pytania nadal są negatywne, to długa pozycja w złocie prawdopodobnie nadal ma sens. Oczywiście nie za większą część kapitału! Ale tak za 10-20% to już bardziej.

Rzecz jasna nadal z tyłu głowy powinien nam majaczyć scenariusz z lat 2013-15. Wtedy bessa na rynku złota (przynajmniej w ujęciu dolarowym) trwała jeszcze dwa lata po ówczesnym krachu, wystawiając na próbę cierpliwość nawet największych goldbugów. Także teraz sekularna hossa w złocie z pewnością nie będzie przebiegać w sposób linearny. Po szaleństwach z ostatnich dwóch lat dłuższy odpoczynek byłby jak najbardziej wskazany.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *