Jantar Unity, pierwszy polski statek promowy zasilany LNG, mimo funkcjonującego terminala w Świnoujściu, pobiera paliwo z dostarczanych cystern. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest brak podmiotu gospodarczego oferującego usługi bunkrowania LNG w naszym porcie.
Prom Jantar Unity wyrusza w inauguracyjny rejs z portu w Świnoujściu
Robert Przybylski
Reklama
Z niniejszego artykułu dowiesz się:
- Jakie są projekty dotyczące rozwoju infrastruktury LNG w portach polskich?
- Jakie profity mogą przynieść inwestycje w jednostki promowe napędzane LNG dla polskich armatorów?
- W jaki sposób Wspólnota Europejska wspomaga rozwój infrastruktury promowej?
Najnowszy statek promowy Unity Line i PŻM Jantar Unity miał uroczyste wodowanie 17 stycznia na Bulwarze Chrobrego w sercu Szczecina. Jest to pierwszy polski prom używający do napędu skroplony gaz naturalny (LNG). W Świnoujściu od 2025 roku działa terminal dostosowany do zatankowania statków do bunkierki, z której gaz jest przepompowywany na prom, jednakże nie ma operatora oferującego tego rodzaju usługę. W związku z tym – jak poinformowano nas w PŻM – statek promowy Jantar Unity będzie zmuszony uzupełniać swoje zbiorniki w szwedzkim Trelleborgu.
Reklama Reklama
Unity Line: Jantar jest zatankowany w Polsce
Unity Line temu przeczy. – Statek promowy Jantar Unity nigdy nie był bunkrowany poza granicami kraju – pisze w wiadomości e-mail do redakcji Paweł Pluto-Prądzyński, dyrektor Unity Line. I wyjaśnia dalej: – Skroplony gaz ziemny (LNG), którym jednostka jest zasilana, pochodzi z terminalu LNG w Świnoujściu. Bunkrowanie realizowane jest od trzech do czterech razy w tygodniu w portach polskich, przez polskich dostawców gazu LNG. Polsca Baltic Ferries ma podpisaną umowę na dostarczanie paliwa LNG z Orlenem, co zapewnia stałe i bezpieczne zaopatrzenie promu w LNG w porcie w Świnoujściu.
Orlen potwierdza, że dysponuje doświadczeniem operacyjnym, umożliwiającym giełdowej firmie rozwijanie w nadchodzących latach usług bunkrowania. „O wszystkich nowych projektach inwestycyjnych oraz ważnych kontraktach informujemy za pośrednictwem oficjalnych kanałów komunikacji firmy w chwili ich rozpoczęcia” – zaznacza biuro prasowe Orlenu.
Polityka Sondaż „Rzeczpospolitej”: Polacy wyrazili swoją opinię na temat budowy Portu Haller
Budowa Portu Haller, nowego projektu infrastrukturalnego zasugerowanego przez PiS, ma więcej wad ni…
Reklama Reklama Reklama
Jedyna próba zatankowania LNG przez prom z bunkierki odbyła się 11 listopada 2025 roku, kiedy to zarząd portu oraz prywatny operator promowy TT-Line sprowadzili z Wielkiej Brytanii statek do bunkrowania. Tankowanie promów z cystern samochodowych trwa bowiem wielokrotnie dłużej niż z bunkierki i jest uważane przez armatorów za nieopłacalne.
Unijny projekt terminala LNG
Rozbudowa terminala LNG, umożliwiająca załadunek gazu w małej skali, jest częścią projektu wartego 132 mln euro, mającego na celu zwiększenie przepustowości drogi morskiej Świnoujście – Ystad, sfinalizowanego w grudniu 2024 roku. Unijne wsparcie finansowe z programu „Łącząc Europę” (CEF) wyniosło 32 mln euro.
Największą część wydatków poniosło Ystad, które pogłębiło i zmodernizowało terminal promowy. Z kolei Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście (ZMPSiŚ) przygotował za 28 mln zł nabrzeże przy Terminalu LNG, a Polska Żegluga Bałtycka (Polferries) zobowiązała się do uruchomienia promu z napędem LNG.
Armator wynajął we Włoszech na 10 lat prom Varsovia, który wszedł do użytku w lipcu 2024 roku. Jednostka ta może być zasilana LNG, jednak w najbliższych latach prawdopodobnie tak się nie stanie.
Gaz Terminale LNG znikają z Europy. Maleje zapotrzebowanie na gaz
Państwa Unii Europejskiej anulują lub wstrzymują projekty budowy terminal LNG. To wynik nowych zało…
– Ze względu na to, że prom Varsovia nie jest obecnie własnością Polskiej Żeglugi Bałtyckiej, decyzje dotyczące realizacji takiej inwestycji są bezpośrednio powiązane z planami wykupu jednostki i na tym etapie są odłożone na później – informuje kierownik marketingu Polferries Przemysław Franczuk. Dodaje, że ewentualne decyzje mogą być rozważane w przyszłości, w powiązaniu z obowiązującą umową czarterową oraz planami nabycia jednostki. Wyjaśnia, że uruchomienie instalacji LNG wymagałoby przeprowadzenia kompleksowej modernizacji promu, obejmującej m.in. zamontowanie zbiornika LNG, instalację systemu bunkrowania oraz wykonanie koniecznych połączeń instalacyjnych. – Ten proces jest kosztowny i czasochłonny – zaznacza Franczuk.
Reklama Reklama Reklama
Zmiana paliwa nie musi jednakże oznaczać wzrostu wydatków. – Biorąc pod uwagę całość, eksploatacja promu na LNG jest bardziej opłacalna niż na dieslu – uważa rzecznik PŻM Krzysztof Gogol. Dodaje, że do kosztów należy wliczyć zakup uprawnień ETS, których armator musi nabyć w przypadku LNG o jedną czwartą mniej niż w przypadku nisko siarkowego oleju napędowego.
Równe szanse dla polskich armatorów
Ministerstwo Infrastruktury przypomina, że promy budowane w Gdańskiej Stoczni Remontowej dla polskich przewoźników promowych będą zasilane LNG od samego początku ich eksploatacji (paliwo LNG będzie głównym źródłem ich zasilania). W perspektywie najbliższych 3–5 lat flota operująca w ramach PolSca będzie składać się z pięciu jednostek napędzanych bioLNG. Trzy z nich będą użytkowane przez Polską Żeglugę Morską, jedna jednostka Euroafrica – prom Epsilon – zostanie poddana przebudowie, a kolejną z takim napędem będzie prom Varsovia.
Polscy armatorzy promowi obsługują sześć tras bałtyckich, posiadając 10 promów i niespełna jedną trzecią udziału w rynku. W ostatnich latach utracili blisko 20 punktów procentowych udziału w rynku, ponieważ zagraniczna konkurencja wprowadziła wcześniej duże promy, wypierając PŻM (Unityline) i PŻB (Polferries) z rynku. Konkurenci przejmują ładunki głównie kosztem polskich armatorów. Statki o długości linii ładunkowej przekraczającej 4 km są znacznie bardziej konkurencyjne od polskich 20-letnich promów.
Transformacja Energetyczna Terminal w Gdańsku, ważny element gazowej układanki
Gaz jest istotny dla sektora energetycznego, ciepłowniczego i przemysłowego. Zapotrzebowanie na ten …
Program modernizacji polskiej floty promowej, którego wartość szacuje się na 2 mld zł, jest krytykowany przez konkurentów, którzy argumentują, że są pozbawieni podobnego wsparcia. Podkreślają, że – w odróżnieniu od infrastruktury portowej – serwisy promowe nie mają znaczenia strategicznego dla państwa.
Zarzuty dotyczące nierównych warunków konkurencji pojawiają się także w innych krajach. W Estonii niedawno rozpoczęła się dyskusja nad zasadnością wspierania kwotą 40 mln euro rocznie przewoźnika Tallink, który ma 11 promów i obsługuje pięć tras bałtyckich. Operator ten broni się, wskazując, że Finlandia i Szwecja udzielają analogicznego wsparcia i nie planują jego likwidacji.
Reklama Reklama Reklama
Na zachodnim Bałtyku operują tacy operatorzy promowi, jak: Stena Line, TT‑Line, Scandlines, Unity Line, Polferries oraz DFDS. Wartość rynku usług promowych na tym obszarze szacowana jest na 3 mld euro rocznie.
