Polska realizuje najrozleglejszą modernizację swojej floty wojennej od zakończenia zimnej wojny oraz rozwija przez długi czas zaniedbywane zdolności morskie w reakcji na zagrożenie ze strony Rosji na obszarze Morza Bałtyckiego – oświadczył brytyjski dziennik „Financial Times”.

Rząd w Warszawie przeznacza miliardy złotych, aby po raz pierwszy od dekad wzmocnić swoją flotę za pomocą nowych fregat i okrętów podwodnych – zaznaczył wpływowy „FT”.
Redakcja gazety wyszczególniła w tym kontekście program budowy trzech fregat, zatwierdzony w listopadzie zakup trzech jednostek podwodnych ze Szwecji, a także wprowadzenie do służby nowych niszczycieli min oraz rozpoczęcie konstrukcji okrętu ratowniczego do wsparcia działań podwodnych.
Te nabytki mają za zadanie zniwelować skutki wieloletnich niedoborów inwestycyjnych w marynarce wojennej kraju, która aktualnie dysponuje jednym okrętem podwodnym, zbudowanym w ZSRR i przekazanym Polsce w 1986 roku, oraz dwoma fregatami wzniesionymi w USA w latach 70. XX wieku – podsumował „FT”.
– Niebezpieczeństwo ze strony Rosji się nasila i nie możemy pomijać jej praktyk hybrydowych, czego przykładem jest chociażby przerywanie kabli – oznajmił cytowany przez dziennik wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda. – Polska musi bardzo aktywnie brać udział w zapewnianiu bezpieczeństwa na akwenie Morza Bałtyckiego – dodał.
Używanie przez Rosję metod walki hybrydowej zaostrzyło obawy co do zagrożeń dla NATO w rejonie Bałtyku. Polska i inne państwa oskarżają Rosję o aranżowanie czynów sabotażu skierowanych w podmorskie kable oraz wtargnięcia dronów w strefę powietrzną NATO.
Przeczytaj także
Potężny odgłos na Pomorzu. DORSZ: Reakcja na rosyjskie lotnictwo w pobliżu granic NATO
„FT” podkreślił, że Polska wydała w roku 2025 na obronę 4,7% PKB, co stanowi najwyższy wskaźnik spośród państw Paktu Północnoatlantyckiego. Dziesiątki miliardów dolarów zostały spożytkowane na zakup głównie amerykańskiego i południowokoreańskiego wyposażenia dla polskich formacji lądowych i powietrznych.
Nowe fregaty wielozadaniowe powstają w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni w ramach programu Miecznik. Budowa drugiej z nich zainaugurowana została w grudniu. W programie uczestniczy brytyjski koncern zbrojeniowy Babcock, który jest właścicielem projektu okrętu.
„FT” przekazał, że według przedstawicieli PGZ projekt ten przywraca dawny blask stoczni, której groziła upadłość. Dzięki nowym nakładom finansowym stocznia „odradza się niczym feniks z popiołów” – powiedział członek zarządu PGZ Jan Grabowski.
Członek zarządu koncernu Babcock Mark Goldsack oznajmił natomiast, że jego firma zacieśniła współpracę z PGZ, aby dostosować możliwości stoczni w Gdyni do tych z zakładu w brytyjskim Rosyth, gdzie produkowane są fregaty Typu 31, na których bazują powstające w Polsce jednostki. Według niego dzięki doświadczeniu z Rosyth produkcja w Gdyni będzie postępowała szybciej i efektywniej.
„FT” podkreślił, że Wielka Brytania i Polska zmierzają do zawarcia nowego układu o kooperacji w sferze obronności w najbliższych miesiącach, w sprawie którego negocjacje rozpoczęły się w styczniu 2025 roku podczas wizyty brytyjskiego premiera Keira Starmera w Warszawie. (PAP)
wia/ ap/ zuz
