Internetowa utarczka słowna między Elonem Muskiem i Michaelem O’Learym przyczyniła się do wzrostu sprzedaży biletów linii Ryanair (która przy tej okazji obwieściła "wyprzedaż dla sporych głupków"). Jak się jednak okazuje, już od miesięcy toczą się rozmowy o implementacji systemów satelitarnych w samolotach. I to tych należących do Starlinka.

Na środowej konferencji prasowej prezes Ryanaira wyjawił, że od paru miesięcy prowadzono pertraktacje ze Starlinkiem dotyczące umożliwienia dostępu do sieci pasażerom tanich linii lotniczych. Testy zakończyły się nadzwyczaj pomyślnie, a jak stwierdzał sam O’Leary "system funkcjonował świetnie". O co w takim razie legła w gruzach wizja internetu w przestworzach? O to, co zawsze – fundusze.
Ryanair kalkuluje wydatki Starlinka
Za samą instalację anten – dwóch na samolot – i ich późniejsze utrzymanie należy zapłacić blisko 110 mln euro rocznie. Dodatkowo trzeba także wliczyć kolejne koszty paliwa, co daje kwotę 200-250 mln euro.
Przy naszym schemacie biznesowym jest to niemożliwe do sfinansowania – podsumował O’Leary.
Według przedstawicieli Starlinka i samego Muska, internet na pokładzie samolotu to już wymóg, a nie opcja premium. Z ich wyliczeń wynikało, że mniej więcej 90 proc. podróżnych jest gotowych uiścić symboliczną opłatę za możliwość skorzystania z sieci w trakcie lotu.
O'Leary przechytrzył Muska? Obwieszcza "wyprzedaż dla wielkich idiotów" i zachęca do inwestycji
Tego Musk nie przewidział – jego polemika z szefem Ryanaira została wykorzystana do ogłoszenia przez Michaela O’Leary’ego promocji na bilety lotnicze. Wprawdzie nie wiadomo, czy ostatecznie warto z niej skorzystać, ponieważ jest dedykowana "wielkim idiotom".
WIĘCEJ…
Szef Ryanaira odpowiada, że niekoniecznie. Aby opłata się opłacała dla linii lotniczych, musi wynosić albo 1-2 euro albo 3 dolary. Według przewoźnika ledwie 5-10 proc. turystów zdecyduje się na taki krok (w końcu ma dobre porównanie m.in. w kwestii wyboru miejsc w samolotach).
Starlink zapłaci, to zamontujemy
Ryanair prowadzi negocjacje nie tylko ze Starlinkiem, ale i Amazonem czy Vodafone. Według O’Leary’ego zasada jest prosta: partnerzy pokrywają wydatki instalacji oraz serwisu, pozyskując w zamian dostęp do 200-300 milionów pasażerów.
Decyzja o instalacji zależy od tego, czy Starlink weźmie na siebie koszty dodatkowego zużycia paliwa – konkluduje CEO Ryanaira.
Przeczytaj także
Musk Air zamiast Ryanaira? Miliarder o szefie linii lotniczych: To skończony idiota
opr.aw
