Początek roku nie przyniósł polepszenia się sytuacji ekonomicznej w strefie euro – wskazują na to pierwsze publikacje indeksów PMI. Przemysł nadal tkwił w zastoju, podczas gdy koniunktura w branży usługowej po raz kolejny uległa osłabieniu.

– Wstępne dane z badania PMI unaoczniły utrzymujący się wzrost produkcjiw sektorze prywatnym strefy euro w pierwszym miesiącu roku 2026. Aktywnośćgospodarcza wzrosła dzięki wyższemu poziomowi nowych zamówień, a optymizmprezentowany w prognozach był najwyższy od 20 miesięcy. Mniej optymistycznyjest fakt, że firmy zredukowały liczbę pracowników po raz pierwszy od czterechmiesięcy – brzmi treść najnowszego raportu firmy badawczej S&P Global.
Jednakże „usługowy” PMI dla strefy euro w styczniu wykazałnieoczekiwany regres do 51,9 punktów wporównaniu do 52,4 pkt. odnotowanych w październiku – ogłosiła wstępny odczyt firmaS&P Global. Prognozy rynkowe przewidywały zwyżkę tego wskaźnika do 52,6pkt. Zatem mamy nie tylko niemałe rozczarowanie, lecz również drugi z rzędu miesiącgorszej koniunktury po tym, jak w listopadzie „usługowy” PMI dla strefy euroosiągnął 18-miesięczny szczyt na poziomie 53,1 pkt. Zniżkujący PMI powyżej 50 punktów wskazuje na słabnięcie tempaekspansji gospodarczej w analizowanym sektorze.


Tradycyjnie już, wskaźnik dla branży produkcyjnej był równie żenujący. „Przemysłowy” PMI dla obszaru euro osiągnął w styczniu wartość 49,4 pkt. Stanowi to pewne polepszenie w stosunku do 48,8 pkt. odnotowanych w grudniu i rezultat lepszy od konsensusu rynkowego, który wynosił 49,1 pkt. Niemniej jednak wynik ten wciąż znajduje się poniżej 50 punktów, co wskazuje na dominację tendencji recesyjnych w europejskim sektorze produkcyjnym.
Połączony PMI dla sektora produkcyjnego i usługowego w styczniu 2026 roku pozostał na niezmienionym poziomie 51,5 pkt., sygnalizując jedynie delikatne tempo ożywienia gospodarczego w strefie euro. Z pewnością nie jest to jednak powód do świętowania dla ekonomistów.
– Ożywienie wciąż rysuje się bardzo słabo. W sektorze produkcyjnym PMI nadal generuje sygnały osłabienia, natomiast wzrost aktywności w branży usługowej jest bardziej stonowany niż w ubiegłym miesiącu. Ogólnie rzecz biorąc, wzrost gospodarczy pozostaje na tym samym poziomie. Patrząc w przyszłość, skromny wzrost zamówień z pewnością nie jest czynnikiem, który zmienia sytuację. Początek bieżącego roku zapowiada kontynuację obecnej sytuacji w nadchodzących miesiącach – z pesymizmem wypowiedział się dr Cyrus de la Rubia, główny ekonomista w Hamburg Commercial Bank.
Czy „rdzeń” strefy euro zaczyna się odradzać?
W poprzednich miesiącach obserwowaliśmy sytuację, w której to tzw. kraje peryferyjne były motorem napędowym wzrostu w strefie euro. Stabilnej koniunkturze gospodarczej w Hiszpanii, Grecji czy Irlandii towarzyszyła słaba kondycja dwóch największych gospodarek obszaru euro. Jednakże w styczniu sytuacja zaczęła się zmieniać. Wstępne wartości PMI dla Niemiec i Francji były na ogół lepsze niż w grudniu, natomiast wynik dla całej strefy euro nie wykazał żadnej poprawy.
Pozytywnie zaskoczył zwłaszcza „usługowy” PMI dla Niemiec, gdzie odnotowano wzrost z 52,7 pkt. do 53,3 pkt. Jest to już oznaka całkiem solidnego wzrostu aktywności w sektorze pozaprodukcyjnym. Z kolei PMI dla niemieckiego przemysłu wzrósł z 47,0 pkt. do 48,7 pkt. Nadal jest to odczyt wskazujący na lekką recesję, ale jednocześnie zdecydowanie wyższy niż w poprzednim miesiącu. W obu przypadkach były to również rezultaty wyraźnie przekraczające oczekiwania analityków.
Bardziej ambiwalentne dane napłynęły z Francji. Tam PMI dla sektora usług zanotował niewielką poprawę z 50,7 pkt. do 51,0 pkt., natomiast wskaźnik dla przemysłu zaliczył gwałtowny i nieoczekiwany spadek z 50,1 pkt. do 47,9 pkt. Oczekiwano wzrostu do 50,5 pkt. Zamiast kontynuacji ożywienia we francuskim przemyśle, otrzymaliśmy sygnał powrotu zjawisk recesyjnych.
